Podhale: pięcioosobowa rodzina straciła dach nad głową

Józef Słowik
Wstępnie oszacowano, że czerwony kur strawił majątek wart 400 tysięcy złotych
Wstępnie oszacowano, że czerwony kur strawił majątek wart 400 tysięcy złotych Józef Słowik
11 sztuk bydła i straty sięgające 400 tysięcy złotych - to efekt pożaru budynku gospodarczego i mieszkalnego w miejscowości Ciche Dolne w gminie Czarny Dunajec, do jakiego doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Dach nad głową straciła pięcioosobowa rodzina.

- Wszystkie budynki należy odbudować. Nic nie nadaje się do użytku - mówili jeszcze w trakcie akcji ratowniczej właściciele. Gdyby nie czujny sen właścicielki domu, pewnie i ona straciłaby życie w płomieniach. Tej nocy była w domu sama.

- To było gdzieś koło godziny trzeciej. Mama opowiadała, że zbudził ją ogromny szum. Wyszła na pole, żeby zobaczyć co się dzieje. Początkowo myślała, że to wiatr - opowiada ze łzami w oczach Zofia Rafacz, synowa kobiety. - Ledwo zdążyła zabrać buty. W ogniu był już cały budynek stajni i przerzucał się na dom.

- Matka jest w szoku i jeszcze nie widziała tego wszystkiego - mówi z kolei córka, Anna Trybuła. Na szczęście tej nocy nie spały tutaj dzieci, ale spłonęły ich książki, tornistry, przybory i ubrania. Czerwony kur, który w nocy z niedzieli na poniedziałek pochłonął dorobek rodziny w Cichem, szalał w zabudowaniach oddalonych dosłownie kilka metrów od remizy Ochotniczej Straży Pożarnej.

- Już po naszym przyjeździe na miejsce ogniem zajęte były całe zabudowania - mówi kpt Piotr Krygowski z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Nowym Targu. - W akcji brało udział 20 samochodów w tym 16 z ochotniczych jednostek straży pożarnej . Łącznie 90 ludzi.

- W trakcie akcji pojawiły się problemy z wodą - przypomina Krygowski. - Musieliśmy ją dowozić z dwóch punktów. Jeden był oddalony o 200 metrów. Drugi o ponad kilometr, od miejsca pożaru. Do późnych godzin popołudniowych strażacy wydobywali wczoraj ze stodół spalone siano, aby nie doszło do ponownego pożaru.

Według relacji strażaków spaliło się 11 krów, zaś 9 sztuk uratowano. Ogień, z którym strażacy walczyli przez 10 godzin strawił 10 ton siana, sprzęt rolniczy oraz wyposażenie domu. Uratowano jedynie 3 ciągniki, piecyk elektryczny i telewizor.

Z pomoc pogorzelcom pospieszyli sąsiedzi i gmina. - Na miejscu był nasz pracownik z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej - mówi Michał Jarończyk, sekretarz Urzędu Gminy w Czarnym Dunajcu. - Na pewno wójt podejmie decyzję o pomocy finansowej dla poszkodowanej rodziny.

Na razie urząd sfinansował zakup gorących napojów i posiłków dla wszystkich strażaków oraz sąsiadów, którzy pomagali w akcji ratowniczej. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa sfinansuje z kolei utylizacje padłych zwierząt.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie