Podhale: strażak podpalacz stanie przed sądem

Józef Słowik
Mieszkańcy Skawy od samego początku byli przekonani, że we wsi grasował podpalacz
Mieszkańcy Skawy od samego początku byli przekonani, że we wsi grasował podpalacz Józef Słowik
Nawet siedem lat więzienia grozi podpalaczowi ze Skawy. Niedługo 21-letni strażak ochotnik stanie przed sądem na podstawie aktu oskarżenia sporządzonego przez Prokuraturę Rejonową w Nowym Targu.

Śledczy zarzucili mu czterokrotne podpalenie budynków. Na wyrok zaczeka w tymczasowym areszcie, w którym przebywa od momentu zatrzymania, czyli od 16 września. Jego sąsiedzi wciąż w ciężkim sercem wspominają czas, gdy paliły się ich stodoły.

Tomasz N., kawaler, od trzech lat strażak ochotnik, był mieszkańcem osiedla Łopatówka w Skawie. Ogień podkładał pod obory i domy sąsiadów. Przypomnijmy, że policjanci złapali go na gorącym uczynku. - Jako strażak czynnie uczestniczył w akcjach gaśniczych - mówi Zbigniew Gabryś, prokurator rejonowy w Nowym Targu. - Mężczyzna został poddany badaniom psychiatrycznym, ale informacji o ich wynikach nie możemy udzielić. Grozi mu za te podpalenia 7,5 roku więzienia. Nie odpowiada z tytułu narażenia zdrowia i życia innych ludzi, ale zniszczenia mienia przez podpalenie.

Strażak piroman podpalał też niezamieszkane budynki. Tomasz N. przyznał się do wszystkich podpaleń w Skawie. Nie potrafił jednak wyjaśnić, dlaczego to robił. Za jego przyczyną spaliło się mienie warte 150 tysięcy złotych.

Miał swój system. Podpalał jedną stodołę w miesiącu. Wybierał weekendy najbliższe pełni księżyca. Pierwszy pożar wybuchł w kwietniu 2009, drugi w czerwcu, następne w lipcu, sierpniu i wrześniu. Zabudowania stawały w ogniu z zaskakującą częstotliwością - 7 kwietnia, 7 czerwca, z 8 na 9 sierpnia oraz z 5 na 6 września.

Po ostatnim podpaleniu został zatrzymany przez policjantów ze specjalnej grupy policji. Wpadł, gdy stał wśród gapiów obserwujących wzniecony przez niego pożar. - Ujęcie podpalacza nie było łatwym zadaniem. Jedna ze stodół, którą podpalił, należała do jego rodziny. Okazuje się, że w ten sposób chciał zmylić tropy - opowiada dziennikarzowi "Gazety Krakowskiej" Mariusz Wacław, komendant nowotarskiej policji.

Jednak mundurowi nie dali się zwieść. Trafili na ślad podpalacza i wtedy zaczęli go bacznie obserwować.
Do dziś mieszkańcy Skawy są oburzeni postępowaniem swojego młodego sąsiada. - Wszyscy byliśmy zszokowani tymi podpaleniami - mówi Andrzej Sularz, sołtys Skawy. - Aby odsunąć podejrzenia od siebie podpalił budynek gospodarczy swoich rodziców. Skawianie wspominają, też jak spontanicznie organizowali patrole wieczorne. Teraz są przekonani, że kara dla strażaka piromana będzie odpowiednio surowa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie