Półfinały w PLH, czyli do trzech razy sztuka

Stefan Leśniowski
Podhale ma bonus w meczach z GKS-em. To będą inne spotkania niż z Jastrzębiem

To już nie przelewki, dzisiaj rozpoczyna się walka o medale. Na drodze "Szarotek" do finału stają hokeiści GKS Tychy, aktualnego wicemistrza kraju. To będzie trzecia konfrontacja tych drużyn w ostatnich trzech sezonach w tej fazie play-off. Dwie poprzednie rozstrzygnęli na swoją korzyść hokeiści z "piwnego" miasta. Do trzech razy sztuka?

- To byłoby wybornie - mówi trener "Szarotek" Milan Jančuška. - Rzeczywiście, z tyszanami mamy stare porachunki. Dwukrotnie zamknęli nam drzwi do finału. Znamy rywala, wiemy, na co go stać. Ale znamy także swoją wartość, swoje umiejętności. Ten zespół stać na bardzo wiele. W sezonie zasadniczym nieraz udowodniliśmy, w meczach z tą drużyną, że możemy wygrać nawet w samej "jaskini lwa". W końcu z niczego nie wziął się korzystny bilans spotkań. Bardzo ważne będą pierwsze spotkania na wyjeździe. Gdyby chociaż jedno udało nam się wygrać, to bylibyśmy w komfortowej sytuacji.

"Szarotki" w bezpośredniej rywalizacji odniosły pięć zwycięstw (4:3, 4:3, 4:2, 4:3, 4:2), a trzy pojedynki przegrały ( 1:2 D, 1:6, 1:6). Trzy mecze z tyszanami kończyły się w dramatycznych okolicznościach. 20 września tyszanie wygrali na własnym lodzie 2:1 po dogrywce, a "złotą" bramkę zdobył Adrian Parzyszek w ostatniej sekundzie. Również w ostatniej sekundzie, ale regulaminowego czasu gry, Krzysztof Zapała dobił rywala (4:3). Takim samym rezultatem zakończyła się potyczka 26 stycznia - i znowu katem tyszan okazał się Zapała. Zwycięskiego gola zdobył w 59 minucie i 57 sekundzie.

- Układ jest korzystny, bo mamy bonus, a więc jedno spotkanie mniej do wygrania - dorzuca drugi szkoleniowiec Marek Ziętara. - Tyszanie od lat zaliczają się do krajowej czołówki. Przez większą część sezonu liderowali. Sześć spotkań było dramatycznych i trzymających w napięciu do ostatnich sekund. To solidny zespół, oparty na doświadczonych, starszych zawodnikach.

Dysponuje trzema bardzo mocnymi formacjami i czwartą młodą, która przyzwoicie się zaprezentowała. Zapewne grać będą na cztery pełne piątki. My rozpoczynać będziemy mecze na cztery ataki i trzy pary obronne. Czeka nas trudne zadanie. Byłoby świetnie, gdybyśmy jedno ze spotkań w Tychach rozstrzygnęli na swoją korzyść.

- Tyszanie są groźni na swoim lodowisku, ale my pokazaliśmy w Jastrzębiu, że mamy charakter - mówi Piotr Kmiecik. - Wyszliśmy z niebywałych opresji. Nasz plan zakłada jedną wygraną w Tychach. .
Krzysztof Zapała twierdzi, iż z tyskim teamem powinno być łatwiej niż z ćwierćfinałowym rywalem. - Na pewno nie będą murować bramki jak jastrzębianie - twierdzi. - Muszą strzelać gole, a więc będą atakować. My napastnicy będziemy mieli większe pole do popisu. Mamy handicap w postaci bonusu, więc pozwoli nam to z większym spokojem rozpocząć rywalizację.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie