Polski rugbista Michał Krużycki zagra w Lyonie!

    Polski rugbista Michał Krużycki zagra w Lyonie!

    Robert Małolepszy

    Polska

    Polska

    Najlepszy zawodnik ostatniego, wygranego 14:3 przez polską reprezentację rugby, meczu z Belgami zbiera już owoce świetnego występu w Warszawie. Michał Krużycki, bo o nim mowa, jest pierwszym Polakiem od czasów słynnego Grzegorza Kacały, który podpisał zawodowy kontrakt we Francji.
    Długi, jak mówią o nim koledzy, został zawodnikiem Lyon Olympique Universitaire. Szóstej drużyny Pro D2, czyli bezpośredniego zaplecza Top 14 - najwyższej klasy rozgrywkowej nad Sekwaną.

    - To wielki dzień polskiego rugby. W latach 80. i 90. wielu naszych zawodników występowało we Francji. Kilku zrobiło kariery. Ale od kiedy w 1996 r. rugby stało się oficjalnie sportem zawodowym i pojawiły się wielkie pieniądze, byłem jednym z nielicznych, którzy zdołali utrzymać się na najwyższym poziomie - przypomina Kacała, który przez lata był gwiazdą najpierw francuskiej, a później walijskiej ligi rugby.

    - Lyon to klub z ogromnymi tradycjami. Trzy razy zdobywał tytuł mistrza Francji.
    Ostatnio gra w Pro D2, ale ma ambicje, by wejść do Top 14 - dodaje trener naszej reprezentacji Tomasz Putra, który sam był zawodnikiem tego klubu w latach 1997-2000 i ma wielki udział w tym, że Krużycki podpisał kontrakt.
    - Nie tylko Michał będzie miał kontrakt. Szukam klubów dla kilku innych zawodników kadry m.in. Dawida Banaszka, Kamila Bobryka i Kacpra Ławskiego - dodaje Putra, który na co dzień mieszka we Francji .

    Krużycki będzie w Lyonie walczył o miejsce w składzie. Na razie podpisał kontrakt stażysty, co oznacza, że nie będzie zarabiał więcej niż 2,5-3 tys. euro miesięcznie. Normalna umowa to minimum 4-5 tys. euro. Dodajmy, że Lyon ma budżet na poziomie 8 mln euro. Czołowe francuskie drużyny 50-70 mln! - Ten kontrakt to pierwszy krok do wielkiej kariery. "Długi" ma papiery, by ją zrobić - uważa Kacała.

    W ten weekend wiele się działo także w naszym rugby siedmioosobowym. Reprezentacja Polski zajęła 6. miejsce w turnieju w Odessie. Była to jedna z kwalifikacji do lipcowych finałów ME w Hannowerze.
    Biało-czerwoni na razie zajmują 7. miejsce w rankingu eliminacji. W finałach zagra 10 najlepszych drużyn europejskich.

    Za dwa tygodnie w Moskwie odbędzie się ostatni turniej kwalifikacyjny. Już bez nas. Polacy będą więc nerwowo śledzić wyniki i liczyć. Mogą nas jeszcze wyprzedzić: Rosja (w Odessie wygrała), Holandia (druga w ten weekend w Ostrawie), Mołdawia (druga w Odessie) i Ukraina, z którą w niedzielę przegraliśmy o piątą lokatę 12:17.

    - Szanse są, ale małe - przyznaje trener kadry Krzysztof Folc. - Rosja, Włochy i Mołdawia wyprzedzą nas na pewno. O dziesiąte miejsce będziemy się bili, ale już korespondencyjnie z Holandią i Ukrainą. Tym bardziej szkoda porażki z Ukraińcami - kończy szkoleniowiec.

    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo