18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Powiat myślenicki: przejął się losem psa i... trafił do sądu

Barbara Ciryt
Krzywaczka pod Myślenicami, gospodarstwo na skraju pola. Licha buda z desek po boazerii, a na króciutkim łańcuchu pies. Gdy w styczniowe mrozy temperatura dochodziła do -25 stopni, Czesław Blak poinformował policję, w jakich warunkach trzymane jest zwierzę. Teraz musi się tłumaczyć w sądzie, czemu zwracał się do funkcjonariuszy z takimi bzdurami. Policja wytoczyła mu proces.

- Jechałem akurat do pracy i zobaczyłem marznącego psa - opowiada Czesław Blak. - Poprosiłem urzędników i policję o pomoc dla psa - dodaje. Wczoraj sąd odroczył sprawę do 1 czerwca, bo oskarżyciel i policjanci nie dojechali. A Czesław Blak zastanawia się, czy warto zgłaszać niepokojące incydenty.

Pan Czesław najpierw dzwonił do gminy w Sułkowicach i prosił, by ktoś zajął się losem psa. Strażników miejskich nie było, został odesłany na policję w Myślenicach. Tam dyżurny powiedział, że gdy dzielnicowy będzie w pobliżu, to zajrzy, i odłożył słuchawkę. Mężczyzna upierał się, że sprawa jest pilna, pies marznie. Dzwonił jeszcze dwa razy, poskarżył się do komendanta na dyżurnego i usłyszał, że patrol pojedzie do Krzywaczki.

- Ten człowiek zachowywał się arogancko - mówi mł. asp. Szymon Sala, rzecznik myślenickiej policji. - Pojechaliśmy na miejsce z inspektorem weterynarii, który stwierdził, że zwierzę nie cierpi, jest karmione - dodaje. Sala przyznaje, że policja skierowała sprawę do sądu za bezpodstawne wezwanie.

Inspektor weterynarii Anna Wronowska oglądała psa. - Był w średniej kondycji, nie wychudzony - mówi nam. Pani inspektor widziała dwie miski z jedzeniem i wodą, choć były mrozy. - Właściciel pokazywał suchą karmę. Zapewniał, że zwierzę dostaje też resztki z obiadu, a na noc jest spuszczany. W budzie była pościelona słoma - opowiada pani inspektor.

Nieco później na oględziny zwierzęcia przyjechali inspektorzy z Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Zagrożenia życia psa nie było - mówi Rafał Feldman. - Ale buda stała z dala od domu, zaleciliśmy przesunięcie jej do zabudowań dla poprawy warunków zwierzęcia - mówi. Właściciel zastosował się do tego polecenia.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lis

Sam jestem gliniarzem z dużym stażem,ale na takie działanie to mówię, SKANDAL , sam bym tych gamoni z tym właścicielem uwiązał na krótkim łańcuchu w taki mróz. Pierdoły wypisują ,miska wody w taki mróz i nie zamarza ??Gady nie ludzie i jak można sie od takich doprosić pomocy.Powiadomili faceta,a ten wszystko przygotował,a teraz oni szukają winnych swojej indolencji w działaniu. Chamstwo i drobnomieszczaństwa.Dzisiejsza policja to pierdoły !! pierdzielić tych z Myślenic,UKŁONY DLA CZESŁAWA BLAKA za postawę,a głupich gliniarzy do zwolnienia,od tego są jak du$y od sr##ia żeby reagować.

c
cesiuo

Policjo i wymiarze sprawiedliwosci - wstydzcie sie! Takie dzialania zmierzaja do znieczulenia spoleczenstwa. Zamiast podziekowania za wrazliwosc czlowieka spotkala kara. Przykre...

w
wkurzona

W jakim kraju żyjemy, skoro za wrażliwość karze się sądem?

Dodaj ogłoszenie