Powiat wadowicki: okradali dom dziecka

Małgorzata Targosz-Storch
archiwum/polskapresse
Liczyli, że nikt się nie połapie. Wychowankowie Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Radoczy dorobili klucze do gabinetu dyrektora i podkradali z niego małe sumy pieniędzy oraz książki.

Łupem ich padła nawet gaśnica i duży krzyż. Pięciu podopiecznych (dwóch 17-latków, dwóch 16-latków i 14-latek) za te wybryki odpowie przed sądem.
Policja przedstawiła im łącznie 12 zarzutów. Najstarszym ze sprawców grozi nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Adam Bandoła, dyrektor Zespół Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych, potocznie zwanego domem dziecka, od pewnego już czasu podejrzewał, że w jego gabinecie dzieje się coś niedobrego.

- Rzeczy, które tam zostawiałem, znajdowałem poruszone, nie na swoim miejscu. To dało mi do myślenia i zacząłem specjalnie znaczyć niektóre półki i szafki - opowiada Adam Bandoła.
Okazało się, że dyrektora okradają jego wychowankowie. Pod osłoną nocy zakradali się i podrobionymi kluczami otwierali dyrektorski gabinet. Wynosili łupy.

Klucze mogli podrobić łatwo. W placówce w ciągu dnia wszystkie pomieszczenia, nawet gabinet dyrektorski, są otwarte. Ma to uczyć odpowiedzialnych zachowań wychowanków i być wyrazem zaufania do nich. Niestety, kilku z wychowanków na zaufanie nie zasłużyło.
Jak zaznacza policja, kradzione kwoty nie były duże. - Zabierali po dziesięć, dwadzieścia złotych - informuje Elżbieta Goleniowska-Warchał, rzecznik prasowy wadowickiej komendy policji. Niesforni wychowankowie, oprócz pieniędzy podbierali też książki i sprzedawali je w antykwariacie.
Zdobyte w ten sposób pieniądze przeznaczali głównie na papierosy i alkohol.

Dyrektor mimo iż zorientował się, że jest okradany, nie pobiegł od razu na policję. Miał nadzieję, że jego podopieczni opamiętają się i przestaną kraść.

- Nasi wychowankowie to często dzieci z rodzin patologicznych. Rodzice piją i w domu nie ma pieniędzy. Dzieci są uczone, że mają do domu przynieść pieniądze i to nieważne skąd. Dla nich to codzienność - próbuje zrozumieć złodziei Bandoła.

Nie usprawiedliwia zachowania swoich wychowanków, ale podkreśla, że niektórzy jego podopieczni po prostu nie mieli skąd czerpać odpowiednich wzorców.
Cierpliwość dyrektora domu dziecka wyczerpała się w momencie, kiedy chłopcy chcieli go bezczelnie okraść w jego obecności.
Dyrektor zaprosił wychowanków do swojego gabinetu. Chciał pokazać im atlas kartograficzny.
- Tłumaczyłem różne rzeczy, gdy kątem oka zauważyłem, że jeden z nich zabiera mi książki - mówi Bandoła.

Wtedy zawiadomił policję. Oszacowano, że wychowankowie skradli w sumie 150 złotych, kilka książek, gaśnicę a nawet duży krzyż. Łączną wartość kradzieży jest oceniana na około 200 złotych.

- Dwóm siedemnastolatkom postawiono zarzuty dokonania włamań połączonych z kradzieżami i będą odpowiadać z kodeksu karnego przed sądem. Przypadki pozostałych skierowane zostaną prawdopodobnie do sądu rodzinnego - informuje Elżbieta Goleniowska-Warchał.

W Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Radoczy mieszka około 30 dzieci. Jak podkreśla dyrekcja placówki - większość z nich nie sprawa kłopotów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie