18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Prof. Henryk Samsonowicz: Już raz byliśmy tygrysem Europy

Katarzyna KaczorowskaZaktualizowano 
Henryk Samsonowicz
Henryk Samsonowicz TOMASZ BOLT / POLSKAPRESSE..DZIENNIK BALTYCKI
O najlepszych polskich królach, mitach narodowych, atrakcyjności Polski dla emigrantów sprzed wieków i krzepieniu polskich serc nie tylko przez Sienkiewicza z prof. Henrykiem Samsonowiczem rozmawia Katarzyna Kaczorowska.

Panie Profesorze, istnieje jakaś powtarzalność w dziejach?
Oczywiście, dzieje nie tylko naszego, ale też azjatyckiego kręgu cywilizacyjnego to sinusoida, co pewien czas powtarzają się kryzysy i powtarzają okresy korzystnego rozwoju.

W takim razie czy upadek Rzeczypospolitej w XVIII wieku był taką oczywistą sinusoidą w dół?
Trudno powiedzieć, tym bardziej, że trochę na własne życzenie straciliśmy to, cośmy mieli. Szczerze mówiąc, nie jestem pewien, czy to się da podciągnąć pod jakieś prawidłowości związane z regułami rządzącymi historią powszechną.

A może demokracja szlachecka nie przystawała do wymagań czasu? Ludwik XIV mówił "Francja to ja", nasza szlachta pewnie powiedziałaby "Polska to my".
Będę optymistą. Jedynym rzeczywistym odniesieniem do dzisiejszej Unii Europejskiej jest, co prawda krótkotrwały, ale jednak okres Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Państwa wielonarodowego, wieloetnicznego, wielowyznaniowego i wielokulturowego. Proszę pamiętać, że to nie były dwa narody, ale było ich około 20.

Rozumiem, że Radziwiłłowie, Czartoryscy, Ogińscy, Tyszkiewiczowie, Sapiehowie - elita polskiej arystokracji - wywodzili się z Litwy, ale dla Litwinów Jagiełło to zdrajca.
Rzeczywiście nie wszyscy go lubią, ale też pamiętają mu, że także dzięki Jagielle Litwa przeżyła i okres świetności, nie mówiąc już o tym, że częściowo dzięki niemu arystokracja litewska dostała się na salony świata.

Bo się spolonizowała?
Może tak jak Radziwiłłowie, książęta "Rzymskiego cesarstwa", także raczej zeuropeizowała. W okresie Zgody Sandomierskiej - a to jeden z nielicznych aktów prawnych, do których możemy się teraz odwoływać - elity litewskie bardzo pilnowały swojej odrębności, obyczajów, swojego prawa i ustroju. Ja jednak patrzę na te relacje inaczej.

Jak?
Szukam tych stworzonych wartości, które byłyby atrakcyjne dla innych.

I tworzyliśmy?
Niech pani przejrzy książkę telefoniczną.

Nie da rady, ustawa o ochronie danych osobowych.
Och, to starą proszę przejrzeć. Sama pani zobaczy, ile tam jest nazwisk świadczących o pochodzeniu naszych rodaków z innych nacji. Ilu jest - broń Boże, nie wymawiam - Millerów, Gebethnerów, Wolfów, Braunów, Baudouin de Courtenay? Ilu jest Cemadenich, Fergusonów, Tepperów, już nie mówiąc o rozmaitych Grekowach i Popowach.

Emigranci?

Ludzie, których przodkowie czegoś szukali u nas i to w dodatku także w okresie, kiedy nie mieliśmy państwowości. Kolejne pytanie więc brzmi: co takiego było atrakcyjnego w naszej kulturze, że Adalbert von Winkler stał się Wojciechem Kętrzyńskim i został jednym z założycieli dynastii historyków? Co takiego było w naszej kulturze, że pozwalało Anglikowi Fergusonowi w okresie największego rozwoju imperium brytyjskiego poczuwać się do związku intelektualnego, ale i uczuciowego z Polską? Dlaczego dwie największe diaspory - żydowska i ormiańska - u nas były największe? Co powodowało tego rodzaju możliwości asymilacyjne? Myślę, że wszyscy ci przybysze szukali wolności, tylko szlacheckiej, ale wolności.

Czy słusznie?
Owszem, co prawda po części się ona zdegenerowała, ale ta wyrażana w haśle "Za wolność naszą i waszą" i żywa w pieśniach, pokazywała wartość, którą trudno przecenić.

To co Pan myśli, kiedy ogląda relacje z manifestacji, marszów patriotycznych, kiedy szermuje się pojęciem narodu?
Hm, mnie się wydaje, że biorą w nich udział ludzie, którzy nie bardzo wiedzą, do czego się odwołują. A biorą, bo czują się niedocenieni, pokrzywdzeni, tylko, że podobne uczucia istniały już w czasach starożytnych. Pytanie więc powinno brzmieć: czy jest szansa, żebyśmy z tego wyszli.

A jest?
Oczywiście, bo i my, i inni parę razy już z takiej zapaści wychodzili. Jestem optymistą i proszę mi wierzyć, jak nas Szwedzi najechali było znacznie gorzej, a kto ma z nas dzisiaj pretensje do Szwedów?

Oj, parę osób ma, kilku polityków chce wojennych reparacji za wywiezione skarby, ale rozumiem, że nie tylko my pielęgnujemy swoje rany.
Reparacje to chwyt polityczny. A pielęgnujemy nie tylko rany.

Naprawdę? Pamiętam ze szkoły czytankę o dzieciach głogowskich, w której syn dowódcy grodu przytroczony do maszyny strzelniczej wołał "bijcie z ręki ojca nie boli". Miasto zostało obronione przed Niemcami, nie wiem tylko, czy ci Niemcy wtedy naprawdę Niemcami byli.
Nie wiem, czy jest dopuszczalny inny przykład, ale przypomina mi się taka historia - w późniejszym znacznie okresie pewien dowódca, któremu zagrożono, że dzieci wzięte na zakładników zostaną zabite, odpowiedział emisariuszom: "mamy narzędzia, zrobimy nowe". O dzieciach głogowskich to nie tylko w PRL uczono. Ja się tego uczyłem przed wojną.

W ramach dawania odporu teutońskiemu żywiołowi?
W ramach akcji krzepienia polskich serc.

To proszę mi powiedzieć, czy każdy naród ma tendencję mitotwórczą?
Bardziej mają ją te, które czują potrzebę dowartościowania.

Czyli mają większe kompleksy.
Niestety, ale tak. Anglicy mają je stosunkowo niewielkie, większe mają Rosjanie, nie mówiąc o rozmaitych narodach żyjących w tak zwanej nowej Europie. Kompleksy pojawiły się u Francuzów, którzy stracili pozycję dominującego mocarstwa.

A czy istnieje coś takiego jak cechy narodowe, coś co sprawia, że dane społeczności tworzące narody różnią się od siebie nie tylko językiem?
W moim przekonaniu istnieją pewne cechy zbiorowości, które powodują, że nieco inaczej widzą świat Chińczycy, nieco inaczej my, a jeszcze inaczej mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Tylko, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Według koncepcji mojego przyjaciela, znakomitego historyka Karola Modzelewskiego podczas tworzenia się Europy - tak jak w przypadku Cesarstwa Rzymskiego - podstawą uznawanych norm współżycia ludzi był system wartości związanych z wolnością i różnorodnością. W "Barbarzyńskiej Europie" pisze on o tym, że istniały tutaj różne formy kultury, które nakładają się na siebie, przynosząc bardzo różnorodne efekty. Dlatego drażni mnie, przyznam szczerze, mówienie o owych tendencjach narodowych. Kilka tygodni temu słuchałem dyrektora Instytutu Archeologii Polskiej Akademii Nauk profesrora Andrzeja Buko, który bada pod Włocławkiem miejsce, gdzie zapewne żyła drużyna może już Mieszka, a może dopiero Chrobrego. Ta drużyna składała się z przybyszów ze wszystkich stron świata. Tam byli Skandynawowie, wschodni i południowi Słowianie, Germanie kontynentalni, i oczywiście mieszkańcy tej ziemi.

Czyli zbieranina?
Ale zbieranina, która stworzyła pierwsze kształty klasy panującej. Ta drużyna to organizacja typu wodzowskiego - tak się to nazywa w antropologii. Można się zastanawiać nad naleciałościami, ale czy też my Słowianie od zawsze byliśmy tacy sami? Pewnie nie, bo nawet sami Słowianie różnią się między sobą.

Skoro w różnorodności siła to skąd się bierze schematyczność w przedstawianiu początków dziejów narodu, czy dynastii?
Ależ proszę pani, legendy zawsze stanowiły lepik, cement, który umacniał wspólnotę. To nie jest specyfika szkolna z pierwszych klas podstawówki. Już nasz pierwszy wielki historiograf, czyli Wincenty Kadłubek opisywał, jak pokonaliśmy Aleksandra Wielkiego i Juliusza Cezara.

Zdziwiliby się obaj bardzo.
Pewnie nie wiedzieliby, kto ich pokonał, bo nas nie było. Ale rzecz w tym, że ta mitotwórcza działalność była wyrazem silnej potrzeby, wąskiej jeszcze, grupy ludzi skupionych wokół tronu krakowskiego, którzy zdawali sobie sprawę, że dom potrzebuje fundamentu. Że zmyślony? Podkolorowany? Ale za to jaki piękny.

I nieprawdziwy, ale uznajmy, że w wiekach średnich wierzono w to zwycięstwo nad Juliuszem Cezarem. W historii jest miejsce na odkrywanie nowego? Pomaga archeologia, ile jednak w badaniach jest koncepcji, ale ile faktów? Pamięta Pan przecież sensacyjne doniesienia, że Mieszko był Gotem.
Czyli że nie był prawdziwym Polakiem... Broniłbym pochodzenia Mieszka, biorąc pod uwagę jego imię. Z łacińskim "Dagome iudex" bym nie przesadzał, bo mamy też "ego Mesco". Ja uparcie będą wracać do generalnego pytania: od kiedy możemy mówić o tej wspólnocie, która tworzy organizację polityczną, kulturalną, decydującą o jakiejś odrębności? Czy to co powstało w czasach Mieszka, ten system wodzowski, który wiązał się z początkami naszej państwowości, nie ulegał zmianom? W moim przekonaniu nowoczesne - proszę wziąć to w cudzysłów - państwo to dopiero Kazimierz Odnowiciel, który stworzył regułę terytorialnej struktury naszej państwowości. Choć swoją drogą ideologię państwową próbował nam zaszczepić cudzoziemiec zwany Gallem Anonimem. Niedawno pokazały się trzy koncepcje dotyczące jego pochodzenia, niestety, sprzeczne wzajemnie.

Skąd miał do nas przywędrować?
Mógł być mnichem z Lido pod Wenecją, mieszkańcem Bawarii, a być może kimś z otoczenia Ottona Bamberskiego.

I pewnie najbardziej do zaakceptowania byłby ten mnich z Lido, bo Niemcy tworzący nam ideologię państwa...
No to polecam pani pracę Tomasza Jasińskiego, który wyjaśnia, że ta bamberska koncepcja jest autorstwa Niemca Fritha. Sam Jasiński uważa, że Gall Anonim pochodził z klasztoru św. Mikołaja na Lido. Przede wszystkim był jednak współpracownikiem Bolesława Krzywoustego, robiącym nam świetne publicity. Dość przypomnieć pierwszy fragment jego kroniki "przez Polskę nie przechodzą drogi europejskie, leży na uboczu, ale" - i tutaj następuje ciąg dalszy opisu mówiącego o urokach naszej ziemi, na której - "są owce wełniste, lasy pełne zwierza" itd.
Jednym słowem Eden.
Proszę pamiętać, że wtedy ta Polska leżała na uboczu, ale to się jednak zmieniało.

I staliśmy się szlakiem wojennym dla tych, którzy chcieli panować nad kontynentem. Tu tkwi źródło naszych klęsk?
Może bardziej w opóźnieniu naszych przodków w rozwoju? Nasz największy znawca literatury Aleksander Brueckner pisał, że jest przerażające, jak dalece wyprzedziły nas w piśmiennictwie wszystkie sąsiednie ludy, no może poza Bałtami. Rosjanie pisali na tabliczkach drewnianych, a na korze brzozowej posyłali do siebie listy miłosne. Czesi mieli znakomitą, wczesną literaturę, nie mówiąc już o Germanach. Mało tego - Skandynawowie mieli sagi, legendy, pismo runiczne. A my nic, pustka. I dlatego przyspieszenie, jakie miało miejsce na naszym terenie budzi podziw i może stanowić krzepiący przykład doganiania, a nawet przeganiania w XV i XVI wieku innych nacji.

W "Nieznanych dziejach Polski" pisze Pan, że dorównaliśmy wtedy Europie zachodniej. Henryk Walezy jak przyjechał na Wawel, przeżył szok, bo na zamku były toalety, wynalazek nieznany na dworze Katarzyny Medycejskiej.
Jak pierwszy raz byłem w Paryżu to mieszkałem w hotelu, gdzie toaleta była tylko na jednym z sześciu pięter. Miejsce dla ludzi z charakterem.

No dobrze, dokonaliśmy w średniowieczu tygrysiego skoku, w renesansie byliśmy już potęgą, więc co się wydarzyło później, że stało się tak, jak się stało?
Niech pani rozejrzy się wokół, to może znajdzie odpowiedź . Przede wszystkim ciemnota. Cie-mnota, która niestety, wiąże się z narzucaniem pewnych koncepcji dydaktycznych. Nie wiem, czy zna pani taki wierszyk chyba z XVII wieku, a który wylicza pewne cechy dotyczące wiedzy religijnej: "Cny młodziku migdaliku, powiedz co to jest pięć? Pięć ran cierpiał Pan. Co to jest cztery? Cztery listy ewangelisty". I tak dalej, i tak dalej. To jest najgorszy sposób uczenia, który, że się tak wyrażę, nie daje wiedzy, nie pokazuje skomplikowanego świata, nie uczy myślenia, tylko daje gotowe recepty.

Ale jest bezpieczniejszy.
Dla tych, którzy chcą mieć rząd, niekoniecznie samych dusz, ciał też. I to jest to nieszczęście, które nas spotkało.

Kontrreformacja?
Tylko, że kontrreformacja była też we Francji i w Austrii, a tam nie doprowadziła do takich spustoszeń. A jeśli jeszcze do kontrreformacji dodamy rzeczywiście wyjątkowy, grupowy egoizm naszej klasy panującej, to stało się to, co się stało.

I co Pan pomyślał, kiedy rok 2012 ogłoszono rokiem Piotra Skargi?
Rzecz nie polega na tym, że ktoś się zapisał w historii, ale jak się zapisał. Mój przyjaciel Janusz Tazbir nie zalicza się do przyjaciół Skargi, a jednak o nim pisze, bo to jest ktoś o ważnym znaczeniu dla historii. Ale jak słucham niektórych publicystów, dziennikarzy, pisarzy to przypomina mi się Savonarola, piśmiennictwo czasów inkwizycji, która nie działała w średniowieczu, tylko w czasach nowożytnych. I która przyniosła krach pierwszemu światowemu imperium, w którym jak pisał jeden z jego władców - Karol V - słońce nigdy nie zachodziło. Niestety, nam też przyniosła krach. Obudziliśmy się za późno.

Bo dopiero w czasach stanisławowskich?
Dopiero pod ich koniec! Proszę mi wybaczyć, że szkaluję naszą przeszłość, ale konfederacja barska nie jest dla mnie przykładem godnym naśladowania.

A ja pamiętam, że w stanie wojennym pieśń konfederatów "Nigdy z królami nie będziem w aliansach" była wielkim przebojem nie tylko pielgrzymek.
Bo poszukiwano dla pokrzepienia serc rozmaitych wartości. Ale przecież nie zakaże pani czytania Sienkiewicza, który pisał dla pokrzepienia serc, tylko dlatego, że manipulował.

To przyznam się Panu, że jak dochodziłam do porwania Basi, to przestawałam czytać - jak mogła woleć Łomnickiego od przystojnego Olbrychskiego...
To pani nie czytała a oglądała.

Czytałam, ale najpierw obejrzałam serial i dla mnie już zawsze Mały Rycerz będzie miał twarz Tadeusza Łomnickiego. I pogrążę się jeszcze bardziej - w "Potopie" skrzętnie omijałam sceny batalistyczne.
I to nas różni, bo ja akurat je czytałem. Ale jak już rozmawiamy o Sienkiewiczu, to opowiem pani pewne przeżycie z Kamieńca Podolskiego. W przerwie konferencji oprowadzała nas po twierdzy dyrektorka tamtejszego muzeum historycznego.

Chyba wiem, do czego Pan zmierza, też byłam w tym muzeum.
No więc ta dyrektorka mówi nam, że twierdza przeżyła rozmaite chwile, ale największe, kiedy na Ukrainę, napadł sułtan turecki, który nie mógł jej zdobyć, bo na drodze stał mu Kamieniec właśnie. W pewnym momencie obrońcom zabrakło jednak amunicji i wtedy komendant, który nota bene nazywał się dziwnie znajomo Wołodijowskij, posłał swojego rycerza, ten przekradł się nocą przez straże tureckie do obozu naszego króla Jana Kazimierza (!). Król w takiej sytuacji zawarł pokój z Turkami, ale powiedział, że musi oddać im Kamieniec. I wtedy "pałkownik Wołodijowskij w miestie sa swaim drugom gienerałom artilerii Kietlingom" przysięgli w cerkwi, którą tutaj widzicie - i rzeczywiście, tak jak mówiła, widać katedrę - że nie oddadzą żywi Kamieńca i jak wychodziło nasze wojsko - rozumiem, że ukraińskie - to wysadzili się w baszcie, której resztki tutaj stoją. Wie pani co się stało?

Nie mam pojęcia.
Tylko jeden niedouczony Francuz spytał, czy to aby na pewno prawda.

Który to był rok?
Zdaje się, że 1998.

Ja byłam parę lat później i pamiętam loszek na dziedzińcu, gdzie siedzą manekiny ubrane w kontusze polskiej szlachty.
No tak, kiedy w Kamieńcu w restauracji spytałem, czy są ruskie pierogi, dowiedziałem się, że to są polskie pierogi.

A w Legnicy znany był kiedyś taki dowcip "wchodzi klient do baru mlecznego i pyta: Ruskie są? - Nie ma, wyszły - słyszy. - To pierogi proszę".
Też powiem dowcip: "Kto prosił ruskie? - Nikt nie prosił, same przyszli".

W takim razie a propos tego przychodzenia, proszę powiedzieć, czy wtedy w X wieku istniała możliwość wyboru chrześcijaństwa ze Wschodu?
Oczywiście.

To co zdecydowało o tym, że wybraliśmy opcję zachodnią?
Bliskość dworu cesarza rzymskiego. To była poważna decyzja polityczna, która doprowadziła do tego, że związaliśmy się Zachodem. Krajem, który przez dłuższy czas siedział okrakiem na obu skrzydłach chrześcijaństwa były Węgry, ale tam też ostatecznie wybrano Za-chód przede wszystkim z powodów różnych zagrożeń. Proszę pamiętać, że najazd mongolski zdruzgotał pierworodną córę Bizancjum, czyli Ruś kijowską. I niech mi pani nie mówi, że to serce moskiewskiej Rusi. Za dużo tych sentymentów. Kiedyś miałem zebranie gdzieś poza Warszawą. Dużo ludzi, a jakaś pani się pyta, "a kiedy zaczniecie się starać o odzyskanie Wil-na?". Ja na to "proszę pani, Wilno zawsze było stolicą Litwy". "A to nie mogą jej sobie gdzie indziej przenieść?" rzuciła pani rozbrajająco.

No to wróćmy do Berlina, tam też kiedyś byli Słowianie. Albo do Polski od morza do morza.
Przecież powiedziałem pani, że już pobiliśmy Aleksandra Wielkiego. A co do Rusi kijowskiej i dzisiejszych Rosjan, straszną zadrę z nią mają. Przez Waregów.

Że Rurykowicze nie byli ich?
Dokładnie tak, że nieprawdziwi Rosjanie, ale to taka łżenaucznaja koncepcja.

Wróćmy do Mieszka, który jednak nie był Gotem. Ożenił się z Dąbrówką, Czeszką, która przyniosła w wianie chrześcijaństwo.
Eee tam.

Nie? Nie przyniosła?
Niech pani przestanie szukać słodkiej kobiety i kobiecej ręki. To wszystko wyrachowanie. Mieszko to był cwany człowiek, który wiedział co robi i nie chodziło tu o jakieś porywy serca.

Co w takim razie sądzi Pan o pomyśle Teodora Parnickiego, że Otton III namaścił Chrobrego na swojego następcę?
Absolutna fantastyka, przykro mi, ale to poszukiwanie wsparcie duchowego i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Prowincjonalny władca prowincjonalnego państewka, jakich kilka otaczało ówczesnego cesarza rzymskiego.

Szkoda, tak pięknie to brzmiało. Ale Piastowie śląscy już tacy prowincjonalni nie byli, choć wytyka im się, że z biegiem czasu zapomnieli, jak się mówi po polsku.
Że niby się zgermanizowali? A pani patronka święta Jadwiga to niby kto?

Hedwiga, wiem, dlatego przedstawia się ją często na moście, bo łączyła narody.
A święta Jadwiga andegaweńska to niby kto, przepraszam? Pochodzenie proszę.

Boże, nie mam jej dowodu osobistego. Aż się boję, że Pan mi egzamin zrobi. Ja bym tak jednak chciała na chwilę skoczyć do bliższych nam czasów - co Pan sądzi o gomułkowskim haśle, że we Wrocławiu kamienie krzyczą po polsku?
Tak. Na całym Śląsku krzyczą... Nie chcę obrażać pani uczuć patriotycznych, ale Śląsk przez najdłuższy okres w czasach historycznie lepiej znanych należał do Czech.

Ale ja nie mam z tym problemów.
No to mówię dalej - nie ulega wątpliwości, że w pewnym momencie zaczęła się kolejna wielka rewolucja, która zmieniła nasze społeczeństwo i która dała asumpt do tworzenia, do rozwoju czegoś, co nazywamy społeczeństwem obywatelskim. Na Śląsku zaczęła się kolonizacja, którą nazywamy kolonizacją na prawie niemieckim.

Czyli na prawie średzkim, a więc związanym ze Środą Śląska pod Wrocławiem, gdzie znaleziono słynny skarb - zastaw Hohenstaufów.
O, trafiła pani w dziesiątkę. Ustanowienie tego prawa to niesłychanie ważny moment w na-szych dziejach. Powstawała podmiotowość grup społecznych, niewielkich, nielicznych, ograniczonych w pewnym momencie tylko do pewnych obszarów na mapie Polski. Sam proces jednak miał znaczenie zasadnicze dla rozwoju społeczeństwa i za to jesteśmy winni przynajmniej szacunek Śląskowi.

Gdyby miał Pan zrobić ranking polskich władców, jaka byłaby czołówka.
Mieszko I. Kazimierz Odnowiciel. Także Kazimierz Wielki. Co prawda niekiedy błądził, ale kto nie błądzi?

Kochliwy był?
Ale internacjonał, proszę pani! Węgierka, Żydówka, Polka, Niemka Litwinka. To tylko dobrze o nim świadczy. I jestem zwolennikiem Zygmunta Augusta - jego zdanie "nie jestem królem waszych sumień". Nie podoba się pani?

Podoba. I pomyśleć, że to wszystko z miłości do kobiety.
Chyba nie tylko z miłości do Radziwiłłówny, choć mam też pretensje do Zygmunta Augusta. Doprowadził do Unii Lubelskiej, to była wielka sprawa. Ale zabrakło mu odwagi, by tak jak Henryk VIII zerwać z papiestwem i stanąć na czele kościoła narodowego. Gdyby tak się stało, bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu. Proszę zobaczyć, jaka była dynamika rozwoju krajów protestanckich. Po śmierci Zygmunta Augusta zaczął się powolny upadek monarchii i samej państwowości. A mogło być inaczej...

Rozmawiała Katarzyna Kaczorowska

polecane: Flesz: Pszczoły wymierają. Czy grozi nam głód?

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Henryk Samsonowicz: Już raz byliśmy tygrysem Europy - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
l
lesio

W pewnym serialu o takim tytule.

zgłoś
G
GroblinNH

Byliśmy tylko w snach błazeńskiej ekipy ludzi pogrążonych w urokliwym zaklinaniu biedy polskiej dla milionów. I niech pokażą drugi kraj w Jewropie land z którego wyjechała cała młodzież na zlewki.

zgłoś
N
NorvidNH

Byliśmy tylko w snach błazeńskiej ekipy ludzi pogrążonych w urokliwym zaklinaniu biedy polskiej dla milionów. I niech pokażą drugi kraj w Jewropie land z którego wyjechała cała młodzież na zlewki.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3