"Radosna" obrona Wisły

Bartosz Karcz
Niespodzianka w Krakowie. Lechia Gdańsk pokonała wczoraj na Suchych Stawach Wisłę w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski i zagra w półfinale. Wisła nie zdobędzie zatem w tym sezonie podwójnej korony i pozostaje jej jedynie walka o obronę mistrzostwa Polski.

Już od tygodnia było wiadomo, że w rewanżu nie będą mogli zagrać Arkadiusz Głowacki i Marcelo, którzy zostali ukarani w Gdańsku żółtymi kartkami i wczoraj musieli pauzować. Ich miejsce w środku obrony zajęli Łukasz Burliga i Junior Diaz. Szybko okazać się miało, że w tej chwili podstawowa para stoperów jest w Wiśle nie do zastąpienia, a gra obrony bez Głowackiego i Marcelo traci mocno na wartości.
Trener Henryk Kasperczak zaskoczył poza tym dodatkowo, odsyłając na ławkę rezerwowych dwóch kolejnych zawodników, Pawła Brożka i Radosława Sobolewskiego.

Mecz jeszcze na dobre się nie zaczął, a już było wiadomo, że na pewno nie będzie dogrywki. W 45 sekundzie Łukasz Burliga za krótko wybił wrzuconą w pole karne piłkę. Ta trafiła do Łukasza Surmy, który wypalił jak z armaty. Na nic zdała się rozpaczliwa obrona Mariusza Pawełka - Lechia prowadziła 1:0.
Kibice Wisły i jej piłkarze jeszcze nie zdążyli się otrząsnąć po tym ciosie, a już gdańszczanie wyprowadzili błyskawiczną kontrę. Tomasz Dawidowski uciekł obrońcom i w sytuacji sam na sam posłał piłkę nad Pawełkiem. Jeszcze próbował rozpaczliwie ratować sytuację Issa Ba, ale trafił w poprzeczkę, następnie piłka odbiła się od Piotra Brożka i wylądowała w siatce.

Po tym golu Wisła ruszyła do ataku i kilka razy zakotłowało się w polu karnym Lechii. W 18 min niewiele brakowało, a gola strzeliłby Andraż Kirm. Po jego uderzeniu z dystansu mocno niepewnie interweniował Paweł Kapsa, ale skończyło się jedynie na rzucie rożnym. W końcu w 22 min przewrócony w szesnastce został Rafał Boguski. Sędzia podyktował rzut karny, a jego pewnym egzekutorem okazał się Patryk Małecki.

Wydawało się, że Wisła wróciła błyskawicznie do gry, bo miała jeszcze mnóstwo czasu, żeby strzelić dwie bramki, dające awans. Problem w tym, że ciągle fatalnie spisywała się wczoraj krakowska obrona. W 37 min "przysnęła" ona kolejny raz, zakładając nieudaną pułapkę ofsajdową. Skorzystał z tego Ivans Lukjanovs, który samotnie pognał na bramkę i przy biernej postawie Pawełka posłał piłkę do siatki. Tak też zakończyła się pierwsza połowa.

Przed drugą częścią Wisła stanęła przed bardzo trudnym wyzwaniem. Żeby poprawić jakość gry w ataku, Kasperczak zdecydował się na wpuszczenie Pawła Brożka i Krzysztofa Mączyńskiego. "Brozio" już po pięciu minutach obecności na boisku o mały włos nie przyczynił się do strzelenia przez Wisłę drugiej bramki. W polu karnym zagrał do Małeckiego, a ten podał do Boguskiego. Ten jednak z kilku metrów nie trafił w światło bramki. Jeszcze lepszą okazję zmarnował "Boguś" w 55 min, gdy biegł sam od połowy boiska. W sytuacji sam na sam z Kapsą, strzelił jednak obok słupka.

Po tej sytuacji nie wytrzymał Henryk Kasperczak i po kilku kolejnych minutach odesłał Boguskiego pod prysznic, a na boisku pojawił się Georgi Christow. Bułgar nie był jednak w stanie odmienić losów meczu. Lechia cofnęła się bowiem całym zespołem, słusznie wychodząc z założenia, że w ten sposób osiągnie cel i "dowiezie" do końca wynik dający jej awans do półfinału. Gdańszczanie nie kwapili się zatem do ataków, ale w defensywie spisywali się bez zarzutu. Wisła natomiast, mimo iż posiadała inicjatywę i atakowała, zupełnie nie miała pomysłu, jak przez te "biało-zielone" zasieki się przedostać. A jak już nawet się jej to udało, to np. w 78 min Patryk Małecki trafił w stojącego na linii obrońcę, mimo iż odsłoniętą miał całą bramkę. W ten sposób w półfinale zagra Lechia, która jest blisko powtórzenia największego w swojej historii sukcesu. Przypomnijmy, że w 1983 gdańszczanie sięgnęli po Puchar Polski. Teraz dzielą ich od tego już tylko trzy mecze.

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 1:3 (1:3)

Bramki: Małecki 22-karny - Surma 1, Piotr Brożek 10-samob., Lukjanovs 37.
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa).
Widzów: 3000.
Pierwszy mecz: 0:0 i awans Lechii do półfinału.
Wisła: Pawełek - Alvarez, BurligaI, DiazI, Piotr Brożek - Łobodziński, Ba, Jirsak (46 Mączyński), Kirm (46 Paweł Brożek) - Boguski (62 Christow), Małecki. Trener: Henryk Kasperczak.
Lechia: Kapsa - Bąk, KozansI, Wołąkiewicz, Mysona - Lizans, Surma, Nowak (81 Kaczmarek) - Lukjanovs, WiśniewskiI (88 Buzała) - Dawidowski (65 Pietrowski). Trener: Tomasz Kafarski.

Najnowsze informacje piłkarskie znajdziesz naEkstraklasa.net

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tadek P
Oglądając ten mecz nasuwa się pytanie czy ta para trener i bramkarz są w stanie doprowadzić Wisłę do I ligi ? Odpowiedz : tak, obaj maja ku temu talent i co ważniejsze dużo chęci.
Dodaj ogłoszenie