Robert Korzeniowski: Te igrzyska mogą nie być jedynymi bez Rosji

Tomasz BilińskiZaktualizowano 
Robert Korzeniowski to czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie. Medale zdobywał w Atlancie, Sydney i Atenach.
Robert Korzeniowski to czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie. Medale zdobywał w Atlancie, Sydney i Atenach. Bartek Syta/Polska Press
Międzynarodowy Komitet Olimpijski dobrze rozwiązał problem Rosji, wykluczając reprezentację z zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu, ale pozwalając jej sportowcom na rywalizację. Uczciwi muszą mieć szansę - ocenił czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie Robert Korzeniowski.

Zaskoczyła Pana decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który wykluczył Rosję z udziału w igrzyskach w Pjongczangu?
Należało się tego spodziewać od bardzo dawna. Jedyne, co może dziwić, to że decyzja zapadła tak późno. Ale rozumiem, że wymagała głębokiej analizy. Dobrze się jednak stało, że decyzję mamy dwa miesiące przed igrzyskami, a nie na przykład na dwa tygodnie do imprezy. To co działo się w Rosji, a właściwie co się nie działo od czasu, kiedy wykryto afery dopingowe, nie pozostawiało wątpliwości. Rosjanie nie wdrożyli żadnych programów naprawczych. Sprawiali pozory, że coś robią, ale to było raczej pudrowanie rzeczywistość. Federacja która jest mi najbliższa, czyli IAAF [Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych - red.], Rosjan wykluczyła już dwa lata temu. Pod własną flagą nie uczestniczą w żadnych imprezach rangi mistrzowskiej. Oczekiwano, że MKOl zrobi to samo już rok temu w Rio de Janeiro. To się nie wydarzyło, ale nie ma co się oszukiwać. Jeżeli MKOl ma trzymać się standardów fair play, to musiał ukarać Rosję w ten sposób.

To może być przykład dla innych krajów?
Następne igrzyska zimowe odbędą się w Chinach, czyli kraju, który nie grzeszy przejrzystością. W tej chwili nie jest to zbyt wygodne dla MKOl. Ale powinniśmy oczekiwać kolejnych kroków, które doprowadzą do tego, żeby gospodarz igrzysk w 2022 r. wyłożył na stół wszystkie karty i był otwarty na wszelkie kontrole antydopingowe. Obecnie jest nieco inaczej. Swoją drogą, mam wrażenie, że decyzja MKOl jest bardzo mocnym sygnałem dla wszystkich, którzy wątpili, że komitet stać na odważne ruchy.

Właśnie, przecież nie tylko Rosjanie stosują niedozwolone środki.
Największą pułapką byłoby stwierdzenie, że Rosja to tylko jeszcze jeden kraj, w którym były przypadki dopingu. Taka zresztą jest rosyjska retoryka, że przecież wszyscy biorą, a ich prześladują, pewnie za politykę. Otóż tak zorganizowanego dopingu, podlegającego kontroli państwa i stosowanego przy pomocy służb specjalnych, jeszcze nie było. Przynajmniej do tej pory go nie wykryto. Przypomnę, że prezydent Władimir Putin w 2002 r. po igrzyskach w Salt Lake City wręczał kopie medali olimpijskich tym, którym zostały one odebrane za niedozwolone środki. W Rosji istnieje jakby publiczne przyzwolenie na ich stosowanie. Nie ma żadnych kar, wskazywania „czarnej owcy”, szukania przyczyny. To musiało się tak skończyć.

Istnieje sposób na skuteczniejsze wykrywanie oszustów?
Obecnie mamy sytuację, że to nie agencje antydopingowe i kontrolerzy mają klucze do rozwiązywania zagadek dopingowych. Przez bardzo sztywne procedury są ograniczeni. Najczęściej to służby specjalne lub dziennikarze, którzy działają incognito, z ukrytą kamerą oraz mikrofonem, nadają ton rozwiązywaniu kolejnych tajemnic, czy ukierunkowują komisje, w którym kierunku powinny pójść. Dopóki FBI i Interpol nie zaangażowały się w rozwikłanie zagadki dopingu kolarskiego, dopóty nic o nim nie wiedzieliśmy. To FBI rozszyfrowało zagadkę wyników rekordów Marion Jones. Inna sprawa, że jak Amerykanka została skazana, to prezydent George W. Bush był za i jej nie ułaskawił. Musiała odbyć karę sześciu miesięcy więzienia. Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby Władimir Putin skazał sportowca za podobne oszukiwanie narodu.

Rosja została wykluczona z igrzysk, ale Rosjanie będą mogli w nich wystąpić.
I bardzo dobrze. Mówiąc w imieniu ruchu olimpijskiego, sportowcy będą mieli możliwość wykazania się i przekłucia swojej ciężkiej pracy w sukces. Medalowych czy nie, to już mniej istotne. Wymagamy tylko, by byli uczciwi.

Tylko czy Rosjanie z tej możliwości skorzystają?
Na igrzyskach w Vancouver zajęli 11. miejsce w klasyfikacji medalowej. Cztery lata później w Soczi ją wygrali. Wtedy było chyba apogeum dopingowemu systemu. Chciałbym wierzyć, że aktualnie przygotowujący się do igrzysk Rosjanie będą w szczytowej formie, ale zbudowanej uczciwie, a nie tak jak cztery lata temu. Jeśli tak będzie, to istnieje ryzyko, że ekipa bez kurateli rządu i nie reprezentująca konkretnego państwa, która pojedzie do Pjongczangu, wypadnie blado. Może być więc łatwiej ich zachęcić do niejechania na igrzyska, by nie „kompromitowali” państwa, a solidaryzowali się z „pokrzywdzonymi”. W cudzysłowie, bo taka jest rosyjska retoryka. Nie obawiam się jednak totalnego bojkotu. Powinny znaleźć się pojedyncze przypadki, tak samo jak to ma miejsce w lekkiej atletyce, które będą chciały wystartować. To może być naprawdę mała ekipa, ale najważniejsza będzie jej obecność. Po to, żeby pokazać, że są w Rosji ludzie, którzy mają ambicje i grają fair play. Mi też na tym zależy, bo mam wielu przyjaciół w Rosji. Ich zdaniem przez afery dopingowe stracili całe pokolenie trenerów i ścieżki kariery. Tam innego sposobu na trenowanie niż przez doping nie było. Przede wszystkim muszą odbudować metodologię, która szła w ślad za farmakologią.

Z drugiej strony, czy decyzja MKOl nie jest pod publiczkę? W końcu Rosjanie mogą wystartować jako „Olimpijczycy z Rosji”.
Pytanie, co jest celem tej decyzji? Jeśli wskazanie roli państwa rosyjskiego w dopingu, to został on osiągnięty. Dla każdego państwa najważniejsza jest możliwość pełnej identyfikacji. Hymn, flaga, barwy narodowe - tego nie będzie. Dlatego to poważne ostrzeżenie. Poza tym nic tak źle nie działa, jak ostateczne upokorzenie rywala. Zawsze trzeba dać mu szansę na rehabilitację. Tym bardziej, że zbiorowa odpowiedzialność też nie jest dobra. Jeśli jest grupa Rosjan, którzy od zawsze byli fair, to powinni mieć szansę wystartować jako oni. MKOl dobrze to rozwiązał. A pamiętajmy, że organizacja kierująca ruchem olimpijskim nie może sobie pozwolić na radykalizmy.

Ale rok temu w Rio reprezentanci zawieszonego przez MKOl Kuwejtu wystąpili jako „Niezależni sportowcy olimpijscy”.
Z jednej strony tak, ale weźmy pod uwagę, że igrzyska olimpijskie to największa impreza na świecie. A role w nim Kuwejtu i Rosji trochę się różnią. Nie ma co ukrywać, dochodzimy tutaj do polityki. Przewodniczący MKOl Thomas Bach ze swoimi ludźmi mieli twardy orzech do zgryzienia.

Wykluczenie z igrzysk będzie jednorazowe?
Wydawało się, że rozbrat Rosji z lekkoatletyką będzie chwilowy, a trwa do dzisiaj. Myślę, że bardzo wiele zależy od postawy rządu rosyjskiego, a konkretnie prezydenta Putina i jego najbliższego otoczenia. Tego, co się wydarzy w najbliższej przyszłości. Niewygodną sytuacją dla Rosji jest też bycie gospodarzem mistrzostw świata w piłce nożnej. Musi pokazać się jako kraj sportowy, otwarty, gościnny i jeszcze dobrze by było osiągnąć dobry wynik na boisku. Nie wątpię, że reprezentacja będzie dobrze przygotowana, ale jestem przekonany, że będzie pojawiać pytanie: „Czy przygotowywała się tak jak do igrzysk w Soczi?”. Dopóki w Rosji nie odbędzie się bardzo poważna, narodowa debata nad tym jak rzeczywiście kształtować sport, dopóty ludzie będą tam traktowali zasady fair play z przymrużeniem oka. Bo i tak na końcu oczekiwane od nich będą wygrane. I to za wszelką cenę. Nie wykluczam takiego wariantu, bardzo smutnego dla ruchu olimpijskiego, że na letnich igrzyskach w Tokio w 2020 r. Rosjan też zabraknie. Jak na razie w wielu dziedzinach komunikowania ze światem idą po prostu w zaparte, a to droga donikąd. Poza tym jeżeli sprawdzi się formuła, w której rosyjski sportowiec może startować w igrzyskach, choć nie reprezentuje Federacji Rosyjskiej, to nie będzie łatwo zmobilizować kraju do działania.

Tych działań jest mnóstwo.
Bez ściągnięcia trenerów z zewnątrz Rosji będzie bardzo trudno wrócić do gry. Zwłaszcza pod kątem metodyczno-treningowym. Pamiętam szkoleniowców tak zwanych post enerdowskich, którzy kompletnie się gubili w trenowaniu zawodników bez wspomagania dopingiem. Oni wręcz uważali to za normalną ścieżkę i kiedy przychodziło do pracy na zdrowych zasadach, byli po prostu nieskuteczni.

Robert Korzeniowski: Te igrzyska mogą nie być jedynymi bez Rosji

Wideo

Materiał oryginalny: Robert Korzeniowski: Te igrzyska mogą nie być jedynymi bez Rosji - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
M
Maras 13

Astmatyk zdobywca medali w norweskim stylu czepia się dopingowiczów. Sczyt obłudy. Dajcie temu dopingowiczowi spać spokojnie.

zgłoś
A
AG

nastepny k**** palant "specjalista" od rozwiazywania problemow a w miedzyczasie chwytajacy sie kazdej fuchy, nawet jakies bzdurne przemowienia w jednej z miedzynarodowych szkol w Warszawie. Moze dzieciorob wzialby sie do uczciwej pracy...niech sie tak nie madrzy bo sie jeszcze okaze ze tez byl na liscie cpunow z tvn-u...

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3