Rusza nowy sezon. To ma być początek nowej ery w Formule 1

Tomasz Szmandra
W faworyzowanym zespole Mercedesa zobaczymy trzykrotnego mistrza świata Lewisa Hamiltona
W faworyzowanym zespole Mercedesa zobaczymy trzykrotnego mistrza świata Lewisa Hamiltona PAUL CROCK/AFP/EAST NEWS
Okres stagnacji i błędnych decyzji poprzedniego szefostwa wymusił radykalne zmiany na dworze królowej sportów motorowych. Formuła 1 ma być teraz szybsza, atrakcyjniejsza i bardziej nieprzewidywalna. Ale przede wszystkim – lepiej zarządzana. Czy to się uda? Przekonamy się już w niedzielę, podczas inaugurującego sezon Grand Prix Australii.

Tak czy inaczej, tegoroczne mistrzostwa świata jednej z najpopularniejszych dyscyplin sportu na naszym globie, zapowiadają się wyjątkowo ciekawie. Podczas krótkiej przerwy między sezonami sensacja goniła sensację. Co ciekawe, zainteresowanie fanów nowymi regulacjami technicznymi, które mają poprawić wygląd bolidów i uatrakcyjnić same wyścigi, zostało przyćmione zmianami personalnymi, i to na samym szczycie tego sportu. Spróbujmy przyjrzeć się najważniejszym z nich.

Upadek imperatora
Po przejęciu pakietu większościowego F1 przez koncern Liberty Media z funkcji prezesa Formula 1 Group został odwołany Bernie Ecclestone. 86-letni Brytyjczyk kierował F1 przez niemal cztery dekady i mimo sędziwego wieku ani myślał ustępować. Nic dziwnego, dotąd zarobił na tym ponad 3 mld dolarów i od lat znajdował w gronie najbogatszych obywateli Zjednoczonego Królestwa. To on dyktował warunki organizatorom wyścigów, negocjował kwoty praw do transmisji telewizyjnych i ustalał podział zysków pomiędzy poszczególne zespoły. Nawet jego najwięksi oponenci przyznają, że to on wprowadził Formułę 1 „na salony”. Sprawił, że wyścigi Grand Prix stały się jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych na świecie, a najlepsi zawodnicy i teamy zarabiali niebotyczne sumy.

Ale Ecclestone miał też drugą twarz. Od dziesięcioleci jawił się jako człowiek bezkompromisowy, jeżeli chodzi o zarabianie pieniędzy, który nie uznaje żadnych świętości. Przykłady? Organizował wyścigi na torze Kyalami pod Johannesburgiem w czasach, kiedy w Republice Południowej Afryki obowiązywał jeszcze apartheid. Legendarne, uwielbiane przez zawodników i fanów europejskie tory bez sentymentów zastępował wyścigami w Azji czy na Bliskim Wschodzie, gdzie często olbrzymie, wybudowane za miliony dolarów trybuny, świeciły pustkami. Ale to nie miało znaczenia, bo liczył się zysk, na jaki Bernie i kierowana przez niego organizacja mogli liczyć, organizując zawody na nowo wybudowanych torach tzw. Nowego Świata. Tymczasem w „starej” Europie dochodziło do kuriozalnych sytuacji, kiedy np. z kalendarza na ponad dekadę wypadło Grand Prix Francji (wyścig ma wrócić w 2018 roku), a w tegorocznym sezonie bolidy nie pojawią się w Niemczech.

Mimo pasma sukcesów kierowców z tego kraju (Schumacher, Vettel, Rosberg) i spektakularnych triumfów Mercedesa, szefowie zarówno Hockenheimu, jak i borykającego się z problemami finansowymi Nurburgringu nie chcą już dłużej wykładać kolosalnych pieniędzy za prawo do organizacji wyścigu. Zresztą same zespoły F1 niejednokrotnie narzekały na dysproporcje budżetowe między czołówką a resztą stawki. Nic więc dziwnego, że Ecclestone wielokrotnie bardzo ciepło wyrażał się o prezydencie Putinie, który gwarantuje stabilność finansową Grand Prix Rosji, płacąc Ecclestone’owi 40 mln dolarów rocznie. Jeżeli do tego dodamy jeszcze słowa podziwu, jakie Bernie przed laty wypowiedział na temat… Adolfa Hitlera, uzyskamy odpowiedź na pytanie, dlaczego Brytyjczyk kierujący tym sportem przez tyle lat jest uważany za wyjątkowo kontrowersyjną postać.

Pod nowym dowództwem
Być może właśnie to było jedną z przyczyn zaniechania przez nowych właścicieli jakichkolwiek prób porozumienia z Ecclestonem. Z Liberty Media dzieli go bowiem nie tylko wizja rozwoju F1 w najbliższych latach, ale także sama filozofia sprawowania władzy. Stojący na czele koncernu Liberty Media, amerykański miliarder John Malone, chce, aby zarządzanie wyścigami było kolektywne, w przeciwieństwie do poprzednika, który często powtarzał, że w F1 nie ma miejsca na demokrację, bo tutaj sprawdza się jedynie dyktatura! Co prawda na miejsce Ecclestone’a, Liberty Media oddelegowało Chase'a Careya, ale nowemu prezesowi będzie pomagał dyrektor ds. komercyjnych, Sean Bratches (były dyrektor stacji ESPN), oraz Ross Brawn, który otrzymał funkcję dyrektora zarządzającego ds. sportu i będzie miał bezpośredni kontakt zarówno z zespołami, jak i z samymi zawodnikami. 62-letni angielski inżynier jest dobrze znany w światku F1 jako współtwórca serii tytułów mistrzowskich Michaela Schumachera w teamach Benetton i Ferrari oraz spektakularnego sukcesu z prywatnym zespołem Brawn GP, który triumfował z Jensonem Buttonem w sezonie 2009. Po przejęciu teamu przez Mercedesa, Ross przez cztery lata sprawował funkcję szefa ekipy, a ostatnio przebywał na sportowej emeryturze.

„To koniec pewnej epoki, ale jednocześnie krok do przodu. Formuła 1 musi zostać zreorganizowana. Nie mogę sobie wyobrazić, aby ktoś mógł zarządzać tym sportem tak, jak robił to Bernie, stąd nowy zarząd będzie się składał z trzech osób odpowiedzialnych za różne sektory, ale ściśle współpracujących ze sobą” – tłumaczy Brawn. – „Trzeba podnieść atrakcyjność wyścigów i kontrolować koszty. Rywalizacja na torze musi być ekscytująca i nieprzewidywalna do ostatniego okrążenia”.
Ross Brawn chce, aby ograniczenie budżetów zespołów było jednym z głównych punktów do wprowadzenia przez nowe szefostwo. Zmianie może ulec także system nagród pieniężnych dla zespołów, a to uderzy zwłaszcza w Ferrari, które obecnie, poza nagrodami za sezon, otrzymuje 90 milionów dolarów za tzw. historyczny wkład w F1. Szefowie Liberty Media uważają, że nadszedł czas, aby zakończyć niesprawiedliwy podział pieniędzy, a jak się okazuje, podobne zdanie ma Parlament Europejski, który nawet chce rozpocząć dochodzenie w sprawie antykonkurencyjnych praktyk w F1.

Kto uratuje McLarena?
Przy okazji omawiania zmian warto wspomnieć o pożegnaniu innej legendy F1 – Rona Dennisa. Wieloletni szef McLarena i współtwórca sukcesów Alaina Prosta, Ayrtona Senny, Mikki Hakkinena czy Lewisa Hamiltona, odszedł ze stanowiska z powodu kiepskich wyników zespołu i konfliktu z udziałowcami. Miejsce Dennisa zajął Zak Brown. Niestety, przedsezonowe testy pokazały, że mimo zmian kadrowych, kryzys tego utytułowanego zespołu może mieć ciąg dalszy, bo silniki Hondy, napędzające bolidy McLarena, wciąż ustępują jednostkom rywali zarówno pod względem mocy, jak i wytrzymałości.

Z kolei w teamie Mercedesa nowym dyrektorem technicznym mianowano Jamesa Allisona, do połowy ubiegłego roku pracującego w Ferrari. Zajął on miejsce Paddy'ego Lowe’a, który z kolei przeniósł się do Williamsa. Przypomnijmy, że po niespodziewanym zakończeniu kariery przez mistrza świata Nico Rosberga, to właśnie z brytyjskiego zespołu ściągnięto na jego miejsce utalentowanego Valtteri Bottasa. W zespole Mercedesa Fin będzie się ścigał u boku trzykrotnego mistrza świata, Lewisa Hamiltona i właśnie ta ekipa, obok Ferrari i Red Bulla uważana jest za faworytów tegorocznego sezonu.
Z grona uczestników mistrzostw świata ubył borykający się z problemami finansowymi zespół Manor.

Większe samochody, szersze opony
Już na pierwszy rzut oka widać, że nowe bolidy F1 prezentują się bardziej agresywnie. Spośród najważniejszych zmian w konstrukcji tych pojazdów należy wymienić powiększenie wymiarów nadwozia. Jego szerokość wzrosła o 200 mm, czyli do 1600 mm, a rozstaw kół zwiększono z 1800 do 2000 mm. Przednie skrzydło tez jest szersze i mierzy 1800 mm (wcześniej 1650 mm), tylne poszerzono z 750 mm do 950 mm i obniżono do 800 mm w stosunku do obowiązujących wcześniej 950 mm, natomiast masa bolidów została podniesiona z 702 kg do 722 kg (bez kół). W ramach rewolucji w przepisach zmieniają się również opony. Co prawda felgi pozostają w niezmienionym rozmiarze trzynastu cali, za to szerokość przednich opon wzrosła do 305 mm (wcześniej 245 mm), a tylnych do 405 mm w porównaniu do 325 mm z zeszłego roku. Po serii testów wygląda na to, że bolidy zanotują dużą różnicę w osiągach. – „Symulacje wskazują, że samochody F1 powinny być szybsze o 4-5 sekund w porównaniu do wyników sprzed roku. Zobaczymy też mniej pit stopów, bo opony będą się wolniej zużywać. Dzięki nowym pakietom aerodynamicznym opony nie powinny się przegrzewać, a to ułatwi manewry wyprzedzania” – tłumaczy Paul Hembery, dyrektor działu sportu Pirelli.

Eksperci są zdania, że zmiany w konstrukcji bolidów i opon spowodują, że prędkość samochodów F1 wzrośnie o 4-5 sekund na okrążeniu. A to oznacza, że na szybkich zakrętach przeciążenie zwiększy się nawet o ok. 25%, co będzie nie lada wyzwaniem dla kierowców. Na dodatek FIA poinformowała, że sędziowie będą mniej surowi w karaniu kierowców za kolizje oraz przewinienia na torze, co powinno zachęcić ich do częstszego wyprzedzania. To wszystko zapowiada wyjątkowo emocjonujący sezon, który rozpoczyna się już 26 marca w Melbourne.

Terminy Grand Prix Formuły1 2017
26 marca – GP Australii (Melbourne)
9 kwietnia – GP Chin (Szanghaj)
16 kwietnia – GP Bahrajnu (Sakhir)
30 kwietnia – GP Rosji (Soczi)
14 maja – GP Hiszpanii (Barcelona)
28 maja – GP Monako (Monte Carlo)
11 czerwca – GP Kanady (Montreal)
25 czerwca - GP Europy (Baku)
9 lipca – GP Austrii (Red Bull Ring)
16 lipca – GP Wielkiej Brytanii (Silverstone)
30 lipca – GP Węgier (Hungaroring)
27 sierpnia – GP Belgii (Spa-Francorchamps)
3 września – GP Włoch (Monza)
17 września – GP Singapuru (Marina Bay)
1 października – GP Malezji (Sepang)
8 października – GP Japonii (Suzuka)
22 października – GP USA (Austin)
29 października – GP Meksyku (Hermanos Rodriguez)
12 listopada – GP Brazylii (Interlagos)
26 listopada – GP Abu Zabi (Yas Marina)

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Materiał oryginalny: Rusza nowy sezon. To ma być początek nowej ery w Formule 1 - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
martin

Fajny ciekawy teksy. A historia o nowej/starej władzy w wyścigach rewelacja. Niewiele tego znalazłem na innych stronach w polskim necie. Wreszcie jakiś fachowiec pisze o F1 na tym portalu. Tak trzymać!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3