Sandecja jest już wiceliderem

Łukasz Madej
Udostępnij:
Nowy Sącz, sobotni wieczór. Miasto pustoszeje. Ciesząca się ogromnym zainteresowaniem Sandecja walczy o ligowe punkty w dalekiej Łodzi. O godz. 22 wiadomo, że wywróciła ją do góry nogami. Wcześniej - o 20.15 - całe miasto w skupieniu zasiada przed telewizorami.

Transmisję z meczu prowadzi stacja TVP Sport. Dopiero drugi raz w tym sezonie kibice mogą zobaczyć swoich pupili na szklanym ekranie. Raz za razem z pojedynczych mieszkań słychać okrzyki radości. Podobnie jest w oddalonym o 350 km mieście włókniarzy. Na stadion ŁKS-u przybywa około 4500 widzów. Powody do radości ma tylko 150-osobowa grupa fanów gości. - Cały mecz słyszeliśmy ich doping - mówi szczęśliwy po meczu opiekun zwycięzców Dariusz Wójtowicz.
W podobnym tonie wypowiada się jego podopieczny Dariusz Gawęcki. Strzelec pierwszej bramki twierdzi tak: - Wiedzieliśmy, że gramy przed kamerami. W Nowym Sączu kibice nas oglądali, zdawaliśmy sobie z tego sprawę i chcieliśmy im sprawić wielką radość.

Dodajmy, że występ sądeczan na żywo podziwiały takie tuzy futbolu, jak Marek Citko, Jacek Ziober czy Tomasz Wieszczycki.

"Biało-czarni" już dawno przestali być beniaminkiem. Piłkarze z Małopolski pokazali, że powinny się ich bać wszystkie ekipy w pierwszej lidze. Wróć, nie powinny, muszą się ich bać - Sandecja po zwycięstwie w Łodzi wskoczyła w wygodny fotel wicelidera. Gdyby sezon zakończył się dzisiaj, Małopolska miałaby trzeciego przedstawiciela w ekstraklasie.

Tomasz Hajto, Piotr Świerczewski, Marcin Adamski - jeszcze niedawno tych zawodników piłkarze Sandecji podziwiali tylko na okładkach gazet. Teraz ogrywają ich w fantastycznym stylu. Zresztą nie tylko ich. Rewelacyjny beniaminek ma patent na wielkie firmy. Wiosną pokonał już Górnika Zabrze, Pogoń Szczecin i właśnie ŁKS. Aż strach pomyśleć, co będzie się dziać, kiedy w maju do Nowego Sącza przyjedzie wielki Widzew Łódź. - Miasto ogarnie szaleństwo - wybiega w przyszłość Michał Jonczyk. - Ale spokojnie, skupmy się lepiej na kolejnym meczu - schodzi na ziemię.

Michał w ostatnim czasie stracił miejsce w pierwszym składzie. W sobotę wszedł z ławki i popisał się kapitalnym uderzeniem. Z twarzy po tym trafieniu biło zaskoczenie.

- Byłem w szoku. Nie wiem, jak to się stało, że piłka wpadła do bramki. Słyszałem radość kibiców, ale chyba jeszcze sam nie dowierzałem - nie ukrywa. Było to trafienie na 3:0 dla przyjezdnych.
Wcześniej jego koledzy dwa razy trafili do łódzkiej bramki. Pierwszy strzelił gola Gawęcki - popularny "Riva" po dośrodkowaniu Marcina Makucha uderzeniem głową posłał piłkę do siatki. Drugi - Maciej Bębenek, po podaniu Gawęckiego. Rezultat wyniku strzałem rozpaczy ustalił Tomasz Hajto. Tym samym w dwóch starciach Sandecja zdeklasowała dwukrotnego mistrza Polski. Jesienią rozbiła łodzian 4:1. Bilans - 7:2 dla ekipy z Małopolski.

Wygrana Sandecji mogła być jeszcze bardziej okazała. Przynajmniej drugiego gola do swojego dorobku powinien dołożyć Bębenek.

- Śmialiśmy się po meczu z Darkiem Gawęckim, że po jego podaniach miałem trzy "patelnie" i powinienem zdobyć bramki. Najbardziej szkoda trzeciej sytuacji, kiedy piłkę zablokował obrońca . W innej mogło się wydawać, że miałem dużo czasu, ale piłka podskoczyła, uderzyłem i poszybowała nad bramką - wyjaśnia pomocnik. - Maciek to techniczny zawodnik i faktycznie powinien wykorzystywać takie sytuacje. Strzelił jednak bramkę i nie możemy mieć do niego pretensji - tłumaczy kolegę Gawęcki.

W ataku Sandecji po dłuższej przerwie zagrał Piotr Bania. Piłkarz bramki nie zdobył, ale egzamin zdał. Kto wystąpi w napadzie w następnym meczu, tego na razie nie wie nikt. A ten już w najbliższą środę, kiedy Sandecja będzie odrabiać zaległości. Wicelider z Małopolski o kolejne punkty będzie walczyć na stadionie Górnika Łęczna.

Dzień przed meczem zmarła mama kierownika drużyny i zarazem trenera bramkarzy, Maksymiliana Cisowskiego. - Jemu dedykujemy wygraną - jednym głosem mówią wszystkie osoby związane z Sandecją.

ŁKS Łódź - Sandecja Nowy Sącz 1:3 (0:1)
Bramki: Hajto 89 - Gawęcki 15, Bębenek 50, Jonczyk 85.
Sędziował: Tomasz Grabowski (Kluczbork).
Widzów: 4500 (w tym 150 Sandecji).
ŁKS: Wyparło 3 - Hajto 3I, Woźniczka 2, Adamski 2, Balaz 2 - Gevorgyan 2I (60 Sikora), Jackiewicz 3I (81 Gieraga), Świerczewski 2, Madejski 2 (68 Wolański) - Kujawa 2I, Gikiewicz 2.Trener: Grzegorz Wesołowski.
Sandecja: Różalski 5 - Makuch 5, Frohlich 4, Jędrszczyk 5, Borovicanin 4 - Berliński 4 - Bębenek 4, Gawęcki 5 (89 Janik), Urban 4, Hlousek 4 (67 Jonczyk) - Bania 4 (76 Aleksander).
Trener: Dariusz Wójtowicz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie