Sandecja: nowi załatwili trzy punkty

Łukasz Madej
Michał Ostałowski
84 558 (GUS, stan na czerwiec 2009) - tylu ludzi mieszka w Nowym Sączu. 5000 - tyle osób oglądało z wysokości trybun mecz Sandecji z Pogonią.

17 - co siedemnasty mieszkaniec miasta odwiedził w sobotę stadion beniaminka pierwszej ligi. 38 - tyle punktów jak do tej pory zdobyli "biało-czarni". 37 - tyle bramek strzelili (obok Widzewa Łódź są najskuteczniejszym zespołem zaplecza esktraklasy). 9 - od tylu spotkań drużyna jest niepokonana. 7 - w tym czasie odnieśli tyle zwycięstw.

Uff, aż kręci się w głowie, a to dopiero początek. Karuzelę oczekiwań podopieczni Dariusza Wójtowicza rozkręcili sobotnim zwycięstwem na dobre. Już za dwa tygodnie do Nowego Sącza przyjedzie wielki Górnik Zabrze. Nadkomplet publiczności jest gwarantowany. - Spokojnie, na razie przed nami niedzielny mecz w Pruszkowie - studzi rozpalone głowy lider (już można o nim tak mówić) Sandecji Rudolf Urban.

W porządku, wracamy do minionej soboty. Starcie z Pogonią Szczecin wzbudziło w Nowym Sączu gigantyczne zainteresowanie. Już od środy po bilety ustawiały się tłumy. - Kibice będą ich dwunastym zawodnikiem - przestrzegał swoich obecnych kolegów za Szczecina Dariusz Zawadzki, który jeszcze jesienią bronił barw Sandecji. Piłkarz Pogoni nie pomylił się ani trochę. Niesieni fantastycznym dopingiem gospodarze pokonali jednego z faworytów do awansu. - Dziękujemy fanom za wsparcie. Byli wspaniali - w takim samym tonie wypowiadali się wszyscy piłkarze gospodarzy.

Pod wrażeniem zachowania trybun był sam Zawadzki. Jak przyznał już po spotkaniu, obawiał się przyjęcia przez publiczność. Ta jednak powitała i pożegnała swojego byłego pupila burzą oklasków. - Jestem mile zaskoczony - dzielił się wrażeniami już po ostatnium gwizdku sam zainteresowany.

Zawadzki do domu wracał smutny. W innym nastroju mógł być jego następca w Sandecji, Urban. Słowak zdobył pierwszą bramkę. Po trzech meczach w nowym klubie ma na koncie dwa trafienia i asystę.

Z kolei pierwszego swojego gola strzelił jego rodak Martin Hlousek. Popisał się nie lada wyczynem, bo już po minucie pobytu na boisku skierował piłkę do siatki. Ponadto bramkę i asystę zaliczył kolejny nowy nabytek, Grzegorz Kmiecik.

- Transfery zaczynają się spłacać - uśmiechał się po meczu ich główny pomysłodawca Dariusz Wójtowicz.
W sobotę ziemia i niebo chciały, żeby to gang Wójtowicza zainkasował komplet punktów. Na murawie niemiłosiernie pudłowali piłkarze ze Szczecina, a na niebie nie było ani jednej chmury - po raz pierwszy w tej rundzie Sandecja nie musiała walczyć w błocie.

Biła się za to - a konkretnie, jej dwa piłkarze - ze swoimi słabościami. W tygodniu poprzedzającym spotkanie rozchorowali się Dariusz Gawęcki i Jano Frohlich. Obaj grali na własną prośbę. - Cały czas jadę na proszkach - tłumaczył "Riva". Zawiedziony swoją grą był Frohlich. - Chciałbym przeprosić kibiców za swój występ - wypalił po ostanim gwizdku kapitan zespołu. - Nie czułem się najlepiej. Może nie pomogłem kolegom za bardzo, ale cieszę się, że byli ze mną do końca i że przynajmniej krzykiem i ambicją dotrzymywałem im kroku - dodał.

Mecz miał dwóch głównych bohaterów. W bramce gospodarzy kapitalnie spisywał się Mariusz Różalski. Z kolei w polu świetnie grał Tidiane Niane. Senegalczyk w sobotę stał się ulubieńcem trybun. Kibice raz po raz skandowali jego nazwisko. - Kocham ich - jeszcze długo po spotkaniu adrenalina nie schodziła z piłkarza.
Fani mają kolejne powody do radości. Do gry wrócili niedawno jeszcze kontuzjowani Arkadiusz Aleksander (najgroźniejszy uraz) i Michał Jonczyk. - Nie pokazałem niczego wielkiego - krytycznie sam siebie ocenił "Jonio". - No, ale głowa do góry. Muszę się starać i walczyć o miejsce w pierwszym składzie, gdyż Hlousek wszedł na boisko i zaraz strzelił bramkę - dopowiedział od razu.

Z kolei dla Aleksandra był to pierwszy wiosenny występ. Zawodnik przeszło miesiąc leczył odniesioną w trakcie obozu w Gutowie Małym kontuzję. Sandecja miała w sobotę "Różę" w bramce i wiele szczęścia. - Ale ono sprzyja lepszym - przypomniał znane powiedzenie pomocnik Sandecji Maciej Bębenek.
Pogoń stworzyła sobie kilka świetnych okazji. Dwie z nich zmarnował sprowadzony z Warty Poznań Marcin Klatt. Napastnik ze Szczecina już w pierwszej minucie po błędzie Frohlicha zmarnował sytuację sam na sam.

Potem już trwał festiwal skuteczności Sandecji. Święto na trybunach jedynie na moment przerwał Olgierd Moskalewicz. Pogoń potrafiła wykorzystać tylko jedną z kilku okazji. Mecz do znudzenie przypominał jesienne stracie tych zespołów w Szczecinie. Wtedy więcej sytuacji stworzyła Sandecja, ale wygrała Pogoń. Zwyciężyła aż 4:0. - Teraz się skutecznie zrewanżowaliśmy - cieszył się Aleksander.
Sandecja wciąż jest niepokonana na swoim stadionie. W tym sezonie zremisowała tu trzy razy, a zwycięstw piłkarze Dariusza Wójtowicza odnieśli aż osiem.

Wygrane starcie z Pogonią Szczecin miało wartość sześciu punktów, bo dzięki temu zwycięstwu piłkarze z Nowego Sącza wyprzedzili w tabeli "Dumę Pomorza" o jeden punkt.

Sandecja Nowy Sącz - Pogoń Szczecin 3:1 (1:0)
Bramki: Urban 32, Kmiecik 54, Hlousek 55 - Moskalewicz 66. Sędziował: Erwin Paterek (Lublin).
Widzów: 5000.

Sandecja: Różalski 5 - Makuch 5, Frohlich 3I, Jędrszczyk 4, Borovicanin 4 - Niane 5 - Bębenek 5, Gawęcki 4 (83 Berliński), Urban 4, Jonczyk 3 (54 Hlousek) - Kmiecik 5 (62 Aleksander). Trener: Dariusz Wójtowicz.

Pogoń: Janukiewicz 2 - Rydzak 3, Hrymowicz 3I, Jarun 2, Petrik 2 - Bojarski 2 (62 Rogalski), Mysiak 2I, Zawadzki 3 (79 Pietruszka), Petasz 3I - Klatt 1 (46 Lebedyński 2), Moskalewicz 3. Trener: Piotr Mandrysz.

Najnowsze informacje piłkarskie znajdziesz naEkstraklasa.net

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie