Sensacyjna porażka Wisły Kraków

Redakcja
Rafał Boguski i jego koledzy z Wisły są bez formy - przegrali w piątek drugi wiosenny mecz, dość sensacyjnie, bo z Arką Gdynia. Wiślakom uciekają punkty, ale jeszcze są liderem...
Rafał Boguski i jego koledzy z Wisły są bez formy - przegrali w piątek drugi wiosenny mecz, dość sensacyjnie, bo z Arką Gdynia. Wiślakom uciekają punkty, ale jeszcze są liderem... Andrzej Banaś
Ostatni raz, w meczu ligowym, piłkarze Wisły wygrali na Suchych Stawach wiosną 1992 roku. Pokonali wtedy, w ekstraklasowych derbach, Hutnika 1:0. W piątek też zawitali na stadion u podnóża Kopca Wandy, ale tym razem punktów już nie zaksięgowali.

Ubiegłotygodniowy mecz w Bełchatowie rozegrano jeszcze w lutym, ale było dużo cieplej, niż wczoraj. Być może niska temperatura miała jakiś wpływ na to, że wiślacy wcale żwawo rozpoczęli spotkanie.

I w 3 min Boguski "urwał" się składając do strzału po podaniu Pawła Brożka, a 4 min później Kirm zamiast "ścinać" linię biegu (byłby sam na sam z bramkarzem), jakby poczekał na obrońcę i skończyło się na kornerze. Po kwadransie krakowianie o mały włos nie zostali ukarani za nonszalancję.

W tym wypadku Pawełka, który miast spokojnie wybić bezpańską piłkę, podjął się nieudanego przedryblowania Tshibamby (rodem z Konga). Na szczęście dla gospodarzy, czarnoskóry napastnik nie wykazał się snajperskim instynktem.

Wymiernie poprawił się jednak w 35 min, wykorzystując kiks Marcelo, który stracił piłkę właśnie na jego rzecz. I w jednej akcji Tshibamba oddał dla Arki celne strzały numer 1 i 2. Pierwsze uderzenie odbił bowiem Pawełek, ale przy dobitce (w prawy róg) nie miał już nic do powiedzenia. A wcześniej i później, w pierwszej odsłonie, obserwowano głównie boiskową szamotaninę w wykonaniu "Białej Gwiazdy", której podstawowym problemem było wykańczanie akcji celnym strzałem.

Nie licząc oczywiście innych niedostatków. Arka zaś na tyle, na ile potrafiła, wcale mądrze i konsekwentnie wybijała faworyta z rytmu. Choć po prawdzie wiślacy przede wszystkim fałszowali. Druga połowa rozpoczęła się od niewykorzystanej okazji przez Małeckiego, który miast "szukać długiego rogu", wycelował w bramkarza. Dla Witkowskiego, który zmienił w przerwie Bledzewskiego, była to niezła forma rozgrzewki.

A w 53 min nie tylko mogło, ile powinno być 2:0 dla gdynian. Kiedy po kolejnym kiksie Marcelo, z lewej flanki dośrodkował Ława, ale nadbiegający Trytko strzelił ponad bramką. Wprawdzie spotkanie odbywało się bez udziału publiczności, ale ileś tam zaproszeń (?) wydano i właśnie z grona wiślackich gości usłyszeliśmy podpowiedzi o potrzebie dokonania zmian zawodników. Doczekano się ich w 62 min, kiedy "lubujący się w pokerowych zagrywkach" trener Skorża desygnował do boju czesko-bułgarskie odwody.

Oczywiście krakowianie osiągali coraz większa przewagę, ale to akurat nie było chyba niczym wyjątkowym. I uwaga, osiągnięcie - kilkakrotnie powstało nawet spore zamieszanie na przedpolu Arki! A na trybunach epitety pod adresem wiślakow zamieniono na "szyderę". Naszym zdaniem całkowicie zrozumiałą;

W 74 min krakowski szkoleniowiec, jako tonący chwytający się brzytwy, wprowadził na boisko Łobodzińskiego. A ten na dzień dobry dwa razy przyjął piłkę w stylu - kleju w nodze to ja nie posiadam. Żeby jednak nie zostać posądzonym o pastwienie się nad uczestnikiem szwajcarsko-austriackiego EURO nadmieniamy, że podobne błędy (nie licząc całej gamy innych) zdarzały się większości krakowian.

Do końcowego gwizdka arbitra męczyła się więc Wisła okrutnie. Owszem, także z rywalem, ale przede wszystkim sama z sobą. I jak najbardziej zasłużenie straciła kolejne punkty. A jutro zobaczymy, czy również nie pozycję lidera tabeli.

Wisła Kraków - Arka Gdynia 0:1 (0:1)
Bramka: Tshibamba 35.
Sędziował: Robert Małek (Zabrze).
Widzów: mecz bez publiczności.

Wisła: Pawełek 2 - Alvarez 3, Głowacki 3, Marcelo 1, Piotr Brożek 3 - Małecki 2I, Sobolewski 2, Diaz 2 (62 Jirsak), Kirm 3 (62 Christow) - Boguski 2 (74 Łobodziński), Paweł Brożek 3. Trener: Maciej Skorża..

Arka: Bledzewski 3 (46 Witkowski 3I) - Kowalski 3, Szmatiuk 4, Siebert 4, Bednarek 3 - Wilczyński 2 (90+1 Ljubenow), Budziński 2, Ława 3, Bożok 3 - Trytko 2, Tshibamba 4. Trener: Dariusz Pasieka.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tadek P
Już tydzień temu bramkarz miał wspaniały dzień, teraz powtarza to. Czy tam nikt nie widzi, że on ma papiery na bronienie ale w III lidze ????????
Ciekawe czy on jest mocniejszy od trenera ? Bo jeden z nich musi szybko odejść, Jest jeszcze parę meczy i pasuje je wygrać.
Dodaj ogłoszenie