Strasburg: Polska zapłaci za niewyjaśnioną śmierć starosądeczanina

Stanisław Śmierciak
Siostra Józefa Webera, Janina Wajda podkreśla, że najbardziej zależy jej na wyjaśnieniu śmierci brata
Siostra Józefa Webera, Janina Wajda podkreśla, że najbardziej zależy jej na wyjaśnieniu śmierci brata
46-letni Józef Weber, pracownik zakładu produkcji mebli w Starym Sączu, zmarł nagle w marcu 1999 r. Przyczyn śmierci nie ustalono. Najbliżsi - rodzice i rodzeństwo - przez wiele miesięcy bezskutecznie walczyli w prokuraturze o wyjaśnienie okoliczności tego zgonu.

W końcu postanowili szukać sprawiedliwości w Strasburgu. We wtorek, 27 kwietnia, po 11 latach od tamtych tragicznych zdarzeń, Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Weberowie kontra państwo polskie. Werdykt: nie dochowano należytej staranności w wyjaśnianiu przyczyny śmierci Józefa Webera i tym samym naruszono artykuł 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Rodzina ma dostać 10 tys. euro odszkodowania.

O wydaniu wyroku matka i siostra Józefa Webera dowiedziały się wczoraj od dziennikarza "Gazety Krakowskiej". - Jesteśmy zaskoczone - mówią zgodnie matka zmarłego Izabela Weber i jego siostra Janina Wajda. - Satysfakcję budzi fakt, że ktoś zajął się naszym dramatem i przyznał, że to my mamy rację. Niestety, dla nas sprawa nadal nie została zamknięta. Nie o rekompensatę finansową nam chodzi. Chcemy się dowiedzieć, dlaczego syn i brat nie żyje.

Obie dobrze pamiętają 20 marca 1999 r. Izabela Weber wspomina, że wnuczka opowiadała jej, jak dzień wcześniej wieczorem składała tacie życzenia imieninowe, bo było Józefa. On leżał już w łóżku. Nie wstawał. Podziękował tylko i powiedział, że czekoladki otworzy sobie później. Nad ranem obudziła się i wstała żona Józefa. Podobno zobaczyła zwisającą z łóżka rękę męża i jej dotknęła. Mężczyzna nie dawał oznak życia. Wezwano pogotowie. Lekarz stwierdził zgon, ale nie określił przyczyny. Nie ma nawet precyzyjnej daty śmierci Józefa Webera. W jednych dokumentach widnieje 19 marca, w drugich - 20 marca.

Według skarżących się w Strasburgu krewnych to był dopiero początek dziwnych zdarzeń. - 20 marca był w sobotę, a pogrzeb odbył się już w niedzielę - wspomina Janina Wajda. Ceremonia odbyła się jeszcze przed wystawieniem aktu zgonu. Urząd Stanu Cywilnego wydał ten dokument dopiero w poniedziałek.
Rodzice i rodzeństwo nie mogli zrozumieć, dlaczego Józef zmarł tak nagle. Nie chorował. Nie miał problemów z sercem czy nadciśnieniem. Zaczęli naciskać na wyjaśnienie sprawy. Domagali się w prokuraturze przeprowadzenia śledztwa.

Sprawa się jednak ciągnęła. Oficjalnie została wszczęta trzy tygodnie po śmierci Józefa Webera. Potem kilkakrotnie ją umarzano i znowu wznawiano. Janina Wajda ujawnia, że na różnych etapach przedstawiono cztery oficjalne wersje przyczyny zgonu. Mówiono, że to śmierć naturalna, potem że Józef upił się na śmierć, potem że upadł w pracy z krzesła, na którym go posadzono, gdy został uderzony oderwaną częścią maszyny, a na końcu - że miał wylew krwi do mózgu.

Mimo nalegań matki i siostry zmarłego nie zarządzono sekcji zwłok, mogącej określić chociażby ewentualną obecność alkoholu w organizmie lub powodu powstania zranień na twarzy w okolicy łuku brwiowego i skroni, o których mówią krewni zmarłego. Dopiero po dziewięciu miesiącach zdecydowano się na ekshumację i sekcję zwłok. Nie doprowadziła ona jednak do wyjaśnienia przyczyn zgonu.
- Pisałyśmy do Strasburga, ale odpisano nam, by zwrócić się do prawnika i przesłać oficjalną skargę - opowiada Janina Wajda. - Prawnicy z Krakowa zgłosili się do nas sami i przygotowali dokumenty za darmo.

Sprawa toczyła się w Strasburgu od 2002 roku . Strona rządowa dowodziła, że ze strony prokuratury nie było żadnych zaniedbań. Ostatecznie jednak Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał rację skarżącej państwo polskie rodzinie. Sąd stwierdził, że doszło do naruszenia artykułu 2 Konwencji, który mówi o prawie do życia. Tym razem państwo zaniedbało swoje obowiązki po zgonie obywatela, nie wyjaśniając jego przyczyn. Nie stwierdzono nawet, czy śmierć była naturalna, czy nie. - Czuję satysfakcję, że tej rodzinie po 11 latach przyznano rację - mówi mecenas Radosław Skowron, który reprezentował Weberów w Strasburgu.

Maciej Bernatt, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, podkreśla, że artykuł 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który, zdaniem Trybunału, został pogwałcony, należy do najważniejszych w całym dokumencie. Dlatego m.in. w tej sytuacji zasądzono wysokie odszkodowanie. W większości przypadków Trybunał poprzestaje bowiem na przyznaniu racji, a jeżeli już zasądza rekompensatę, to rzędu 2-3 tys. euro. Tu jest 10 tys. euro do podziału.

- Rodzina zmarłego ma prawo oczekiwać od państwa rzetelnego śledztwa, wyjaśniającego wszystkie okoliczności śmierci najbliższej osoby - podkreśla Bernatt. Co na to sądecka policja i prokuratura, które 11 lat temu zajmowały się sprawą śmierci Józefa Webera?

- Sprawę znam tylko z przekazów medialnych. Sięgnę do archiwum po jej akta - powiedział nam wczoraj inspektor Witold Bodziony, komendant policji w Nowym Sączu. - Nie znam sprawy dokładnie, więc trudno mi zabierać głos. Można złożyć wniosek o wznowienie postępowania już prawomocnie zakończonego, jeżeli zaistniały nowe okoliczności lub dowody w sprawie - oświadczyła Beata Stępień-Warzecha, rzeczniczka sądeckiej Prokuratury Okręgowej.

Od wyroku Trybunału w Strasburgu nie ma odwołania.

Współpraca Anna Kajtoch

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie