Tarnów: bibliotekarze upominają dłużników

Paweł Chwał
Abolicja na zwrot książek potrwa do końca maja
Abolicja na zwrot książek potrwa do końca maja Paweł Chwał
Rekordziści, którzy zalegają ze zwrotem książek nawet ponad 10 lat, mają do zapłacenia niemal tysiąc złotych kary. Nie pomagają ponaglenia ani telefony o oddanie publikacji, które mieli tylko wypożyczyć, a nie zabrać na stałe.

Miejska Biblioteka Publiczna w Tarnowie ogłosiła obowiązującą do końca maja abolicję książkową. Korzystające z biblioteki osoby mogą bez żadnych konsekwencji zwrócić przetrzymywane pozycje.

W księgozbiorze MBP w Tarnowie brakuje w tym momencie ponad 6 tys. książek. - Wiele z nich to pozycje jednostkowe, o które bezskutecznie pyta mnóstwo czytelników. Właśnie tych książek żal nam najbardziej - przyznaje Elżbieta Rogozińska-Bień, wiceszefowa biblioteki. Lista dłużników placówki jest długa. Znajduje się na niej ponad dwa tysiące osób.

- Każdy może wypożyczyć jednorazowo nawet pięć pozycji na miesiąc. Po tym terminie zaczynamy dopominać się ich zwrotu - telefonicznie lub wysyłając trzykrotnie pocztą imienne ponaglenia - mówi Rogozińska-Bień.

Jednak tylko niektórzy biorą sobie do serca ponaglenia i przychodzą zwrócić to, co do nich nie należy. Zdecydowana większość osób, w obawie przed konsekwencjami finansowymi, celowo nie reaguje na upomnienia.

- Piszę pracę magisterską i pilnie potrzebuję skorzystać z książki, którą ktoś już ponad trzy miesiące przetrzymuje w domu - mówi Krystian Marcinek. Przyznaje, że jemu też kilkakrotnie zdarzyło się wypożyczyć niektóre pozycje na dłużej niż miesiąc, ale zawsze odbywało się to za przyzwoleniem bibliotekarzy.

- Kiedy termin mija, po prostu dzwonię lub idę do biblioteki i pytam, czy mogę skorzystać z niej jeszcze przez pewien czas. Zazwyczaj nie ma z tym problemu - dodaje. Jeżeli jednak ktoś nie zgłosi tego faktu, musi liczyć się z tym, że - zgodnie z regulaminem - za każdy dzień zwłoki naliczane jest 20 groszy kary.

- Gdy ktoś nie jest w stanie zwrócić książek, bo zwyczajnie je zniszczył lub zgubił, musi zapłacić odszkodowanie. Za pozycje wydane przed 1990 r. kwota ta wynosi od 9 do 15 zł, po 1990 - dwukrotność obecnej ceny książki, choć w przypadku uczniów czy studentów stosujemy ulgi - informuje Rogozińska-Bień. - Nie wszyscy mają śmiałość oddać bezpośrednio pracownikom poszczególnych filii książki, które przetrzymywali miesiącami, nie reagując na ponaglenia. Nieraz zdarzało się, że znajdowaliśmy książki porzucone pod drzwiami - mówi.

Tarnowska MBP już kilkakrotnie przymierzała się do skorzystania z usług firmy windykacyjnej, by przy pomocy komornika odzyskiwać książki, jednak na razie placówka poprzestaje na apelach do czytelników.
Akcja abolicyjna jest skuteczna. Książnicy co roku udaje się odzyskać w ten sposób ok. 80 procent swoich utraconych zbiorów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie