Trener Radwańskiej: Agnieszka musi lepiej poczuć się na korcie

Hubert Zdankiewicz
Agnieszka Radwańska
Agnieszka Radwańska Andrzej Szkocki/Polska Press
- Każdy miewa gorsze momenty. Falowanie formy to normalna kolej rzeczy na każdym poziomie zarówno w damskim, jak i męskim tenisie. Ale jeśli spojrzymy na czołówkę WTA, to okaże się, że Agnieszka obok niedoścignionej Sereny Williams jest ewenementem w ostatnich... nie pięciu, a dziesięciu latach. Rzadko ktoś utrzymuje się tak długo w ścisłej czołówce - mówi nam trener najlepszej polskiej tenisistki Tomasz Wiktorowski.

Czy mówiąc o tym, co dzieje się ostatnio z Agnieszką, można już użyć słowa „kryzys”?
Nie wiem, ocenimy z perspektywy czasu. My jako jej sztab robimy wszystko, żeby poprawić wyniki. A przede wszystkim robimy wszystko, żeby Agnieszka zaczęła lepiej czuć się na korcie, bo to jest kluczowa kwestia. Wiadomo, jakie ma możliwosci ale świat tenisowy idzie bardzo szybko do przodu. Inne zawodniczki, a przede wszystkim ich trenerzy, analizują tenis Agnieszki i nie tylko... Pojawiło się sporo, może nie tyle nowych zawodniczek a tych, które okrzepły i zaczęły grać dużo lepiej, jak Johanna Konta, czy Karolina Pliskova. Teraz to my musimy znaleźć sposób, żeby na to odpowiedzieć. Podstawowym zadaniem jest jednak to, żeby Aga czuła się lepiej na korcie.

Z czego wynika, że czuje się gorzej? Nie brak opinii, że zmiana rakiety była złym pomysłem.
Co do rakiety, to są dywagacje i dorabianie teorii po fakcie. Gdyby wszystko poszło dobrze na początku roku i Aga rozpędziła by się turniejowo tą rakietą, to byłby pewnie impuls do czegoś większego. Wtedy nikt by nie narzekał, tylko wychwalał odważną decyzję. Początek jednak nie był taki, jak zakładaliśmy i zaczęło się szukanie przyczyn słabszej gry. Rakieta była najprostszym wyjaśnieniem.

Patrząc z boku, można odnieść wrażenie, że Agnieszka jest zagubiona na korcie.
Chwilami faktycznie sprawia takie wrażenie. Aga oczekuje od siebie innej gry, innych efektów. Wie, co potrafi i zdaje sobie sprawę, że w tej chwili jest poniżej swojego poziomu. To dla niej frustrujące, ale z drugiej strony, taka sportowa złość może zmotywować do cięższej pracy i znalezienia rozwiązania. Właśnie bardzo intensywnie go szukamy. Nie mówię teraz o intensyfikacji treningów, bo ta jest taka, jak powinna być w tym momencie. Mówię o intensyfikacji wszystkich pozostałych działań. To co zawodniczka robi na korcie to jedna sprawa, ale liczy się również to, co robi poza nim.

Zaczyna się najbardziej nielubiany przez Agnieszkę moment sezonu – korty ziemne. Wiemy, że w planach ma aż cztery turnieje. Nie za dużo?
Plan był taki, żeby grała mniej. W zeszłym roku tak było – zagrała w Stuttgarcie, który jest bardzo specyficznym turniejem, a potem w Madrycie, który jest turniejem obowiązkowym. Na koniec Roland Garros...

W tym roku zagra również w Rzymie.
Nie mieliśmy wyjścia. Przepisy WTA Tour są tak skonstruowane, że po dwóch latach nieobecności w Rzymie w tym musi w nim zagrać. Nie jest to jednak aż takie złe, bo Agnieszce brakuje w tym roku startów. Meczów na punkty. Nie ma znaczenia, czy to będzie nielubiana ziemia, czy lubiana trawa – tych meczów powinna kilka rozegrać. Chociażby po to, żeby się sprawdzić i zobaczyć, nad czym musi jeszcze popracować.

Ma to swoje dobre strony również dlatego, że na ziemi może zagrać bez presji? Nawet jak coś nie pójdzie dobrze, to nie będzie dramatu.
Dramatu nigdy nie będzie, bo porażka jest wpisana w zawodowy sport. Zwłaszcza taki, jak tenis, gdzie rozgrywa się wiele meczów. Żeby nie ponosić porażek należałoby w ogóle nie startować, albo mieć takie sezony, jak mieli parę lat temu Roger Federer, albo Novak Djoković. Takie wyczyny przechodzą do historii, ale ekstremalnie eksploatują. Wtedy kiedy wszyscy oczekują jeszcze lepszych rezultatów przychodzi spadek formy. Na każdym poziomie jest podobnie. Agnieszka to nie Djoković, czy Federer, ale to najwyższy poziom w tenisie żeńskim i tak już zostanie po tym, co osiągnęła. Zdajemy sobie sprawę, że gorsze momenty mogą przyjść, ale cały czas pracujemy nad tym, aby było lepiej. Z tych słabszych występów wyciągamy wnioski. I żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie akceptujemy ich. Szukamy z powrotem tego co po angielsku jest w sporcie nazywane "winning attitude".

Nastawienie do wygrywania.
Odpowiednia postawa, podejście, sposób myślenia, waleczność i niezachwiana wiara w końcowy sukces. Te słowa dobrze określają cały bagaż emocji, który zawodowy tenisista niesie ze sobą przez każdy turniej. To jest kluczowa kwestia żeby wygrywać seriami

A może po prostu tak musi być? Nawet Serena Williams miewa gorsze momenty.
Każdy miewa gorsze momenty. Falowanie formy to normalna kolej rzeczy na każdym poziomie zarówno w damskim jak i męskim tenisie. Gdybyśmy przeanalizowali skład pierwszej dziesiątki rankingu ATP i porównali z tym, co było pięć lat temu, to widać gołym okiem, że tam też dużo się zmienia. Nie ma już Davida Ferrera, nie ma Tomasa Berdycha, Gille'a Simona, a Jo-Wilfried Tsonga ma problemy. Za to jeśli spojrzymy na czołówkę WTA, to okaże się że Agnieszka obok niedoścignionej Sereny Williams jest ewenementem w ostatnich... nie pięciu, a dziesięciu latach. Rzadko ktoś utrzymuje się tak długo w ścisłej czołówce. Normalnością jest scenariusz gdy zawodniczki dochodzą do pewnego miejsca w rankingu, które jest szczytem ich formy i możliwości, a następnie spadają dość boleśnie. Tylko wybitne jednostki potrafią zostać dłuższy okres czasu na szczycie.

Agnieszka młodsza już nie będzie.
Nie da się tego ukryć. Przy jej stylu gry i problemach zdrowotnych, jakie miała sześć, siedem lat temu – przypominam o dwóch operacjach - starzeje się sportowo szybciej niż inni. Wielu sportowców po długich przerwach spowodowanych urazami w ogóle nie wraca do dawnego poziomu. Zdajemy sobie sprawę ze wszystkich zagrożeń, jakie niesie ze sobą wieloletnia gra w tenisa. Skupiamy się jednak przede wszystkim na pozytywnych symptomach i tym, co jeszcze w Agnieszce zostało.

Niech Pan coś powie o tych pozytywnych symptomach.
To są chociażby nasze ostatnie treningi, pewne modyfikacje, które do nich wprowadziliśmy. Konsultacje, które prowadzimy ze specjalistami z zupełnie innych dziedzin. Nie będę się zagłębiał w szczegóły, bo nie chcę nikogo zanudzić. Zbieramy informacje, analizujemy je.

Zawsze Pan powtarza, że przygotowujecie Agnieszkę do tego, żeby miała w trackie sezonu kilka szczytów formy…
Tak, ale tym razem niestety nie wyszło nam na początku sezonu co zaburza resztę planu przygotowań i startów.

To zapytam banalnie – kiedy mamy się spodziewać najbliższego szczytu? W Londynie?
Nie myślimy teraz w tym kontekście. Takie planowanie jest możliwe gdy jesteśmy powyżej średniej, którą dany zawodnik prezentuje. Obecnie jesteśmy poniżej, więc naszym zadaniem jest odbudowanie Agnieszki. Spowodowanie, żeby poczuła się dobrze na korcie i nie myślała o mankamentach, tylko o tym, jak wygrywać.

Nad czym pracujecie najmocniej?
Nad tym, żeby wróciła szybkość i swoboda poruszania się po korcie, bo to przy jej stylu gry podstawa. Mamy do rozgryzienia problem, jak w powiedzeniu o jajku i kurze. W tenisie jest tak, że nie wiadomo czy antycypacja działa wtedy, kiedy jest się szybkim, czy jest się szybkim wtedy, kiedy dobrze się przewiduje i czyta grę. Tenis Agnieszki to przede wszystkim ogromna solidność z linii końcowej i talent powiązany z czuciem – dla niej przewidywanie i szybkość to niezbędne elementy. Tu mieliśmy małe zaburzenia i musimy te elementy jak najszybciej odbudować. Dopiero wtedy będziemy myśleć o lepszych wynikach.

Na koniec zapytam o kogoś innego. Jak by Pan ocenił, jako trener, to co wyprawia w tym roku Roger Federer? To on jest taki dobry, czy może wykorzystał fakt, że konkurencja spuściła z tonu?
Tenis jest bardzo intensywnym sportem, bardzo eksploatującym pod wieloma względami. Zawodnicy z czołówki mają wiele obowiązków, o których my w ogóle nie wiemy. Kibice widzą ich na korcie, przez kilka godzin w ciągu meczu, natomiast cały dzień takiego sportowca jest bardzo żmudny, złożony i długi. Do tego trzeba wziąć pod uwagę, że startuje się przez dziesięć miesięcy w roku, a przez resztę czasu przygotowuje się do kolejnych dziesięciu miesięcy. Czasu na wypoczynek jest bardzo mało. Przy tak intensywnych karierach prędzej czy później dochodzi do sytuacji, że nawet tak wielcy tenisiści, jak Djoković czy Andy Murray, również mogą mieć słabszy moment. Co nie znaczy, że za chwilę nie wrócą do wygrywania seriami, po kilkanaście meczów z rzędu. A co do Federera, to wiemy przecież, jakiego formatu jest graczem.

Być może najlepszym w historii tenisa.
Na pewno jest żywą legendą. Co do jego umiejętności grania i wygrywania nikt nie miał żadnych „ale”. Natomiast kilka czynników na pewno się w tej chwili złożyło. Roger jest świetnie przygotowany fizycznie, a wymuszona kontuzją przerwa pomogła mu zrzucić z siebie presję, która na nim ciążyła. Spowodowała, że Federer znacznie spadł w rankingu i na pewno odpoczął mentalnie od strasu towarzyszącego startom w turniejach... Nie będąc tuż za plecami Djokovicia i Murraya zaczął martwić się czym innym. Albo po prostu przestał się martwić.

I przestał się ścigać...
Dokładnie. W tej chwili sobie dywagujemy, bo nie wiemy do końca jak było i będzie. Tak to jednak wygląda. Przestał się ścigać i zaczął myśleć o swoim tenisie w kontekście przyjemności z samej gry. Ten facet nic już nie musi. Nie musi nikomu nic udowadniać, ani sportowo, ani finansowo, ani w żadnym innym aspekcie. Z tak dysponowanym Federerem Murray i Djoković nawet w szczytowej formie mieliby ogromne problemy. Dla mnie niesamowite jest również to, że w swoim wieku znalazł odwagę i motywację, żeby poprawić pewne, konkretne elementy swojej gry. Nie każdego stać na taki krok bo wygrywa zwykle strach, że można coś popsuć a nie ulepszyć. Roger pokazał, że na naukę nigdy nie jest za późno.

Wideo

Materiał oryginalny: Trener Radwańskiej: Agnieszka musi lepiej poczuć się na korcie - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

D
Donio

Aga jest kobieta i czlowiekiem i sportowcem. bez przymuszania gra w tenisa i jest to mozna
powiedziec jej praca i zawod. Ma wybitne osiagniecia i uwielbiam ja ogladac i kibicowac.
Nawet gdy przegrywa to do konca trzymam za nia kciuki i to jest to. Daje mi wiele emocji
i podziwiam jej technike i finezje w odroznieniu do nudnych lupaczek i przebijaczek.
Mowiac ze ma wziac 2 lata przerwy, chyba zartujesz. Po dwoch latach to nie mialaby do czego
wracac. Rozne zawodniczki maja rozne cele. Szarapova jest zawzieta i nawet afera dopingowa
po niej splywa. Serena i Venus tez sie dyskretnie wspomagaly, ale one bardziej mysla o wizerunku i kontroluja sie. Nie widac tu szczerosci i okazywania prawdziwych emocji. U mlo-
dych zawodniczek jest caly wachlarz- od spokojnie idacych do celu i opanowanych ( Pliskova,
Konta) po rozwydrzone i rozdarte niby gwiazdy ( Putintseva). Z takiego wachlarza kazdy moze
wybrac i kibicowac komu chce. Wiec nie naciskajcie ciagle na Agnieszke, ze ma zmienic to czy
tamto. Niech sie skupi na tym co robi dobrze i pracuje nad tym. A my bedziemy jej kibicowac
i cieszyc sie nia.

M
Marks

tenisistka ale bez szlema będzie najbardziej niespełnioną sportsmenką . Może zamiast fachowych analiz potraktujcie Ją jak kobietę, człowieka . Może bardziej potrzebuje macierzyństwa niż uczestnictwa w objazdowym cyrku zwanym współczesnym tenisem. Dwa lata przerwy mogłyby coś dać bo na obecnym etapie bez wzmocnienia siły uderzeń nic z tego nie będzie i dobrze o tym wiecie panowie specjaliści.

W
Wierny kibic.

Dała nam wiele radości i jestem przekonany, że jeszcze nie raz da.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3