W Bochni znaleźli sposób na korki?

Małgorzata Więcek-Cebula
Kierowcy z miasta soli narzekają, że ul. Kazimierza Wielkiego jest  niemiłosiernie zakorkowana
Kierowcy z miasta soli narzekają, że ul. Kazimierza Wielkiego jest niemiłosiernie zakorkowana fot. Małgorzata Więcek-Cebula
Samorząd chce usprawnić ruch na ul.Kazimierza. W realizacji ma pomóc pomysł sprzed... kilku lat.

Czy z ul. Kazimierza Wielkiego w Bochni znikną korki? Wiele wskazuje na to, że tak. Samorząd miejski chce poszerzyć główną ulicę i zbudować lewoskręt w kierunku ul. Szewskiej. Takie rozwiązanie usprawni ruch i wyeliminuje stanie w długich korkach, które tworzą się zwłaszcza po godz. 15.

Kto choć raz przejeżdżał główną ulicą miasta po piętnastej, wie, o czym mowa. - Czasami lepiej jechać bocznymi uliczkami, niż pchać się na główną arterię. Niestety, nie zawsze jest to możliwe - narzeka Krzysztof Mróz z Bochni.

Wykonana kilka lat temu na zlecenie bocheńskich władz prognoza natężenia ruchu wskazywała, że korki na Kazimierza Wielkiego zmniejszą się po otwarciu obwodnicy KN2 łączącej największe bocheńskie osiedle Niepodległości z północną częścią miasta. Analiza okazała się błędna - oddanie tej drogi nie załatwiło problemu.

- Jest tak źle, jak było. W godzinach szczytu korki ciągną się spod magistratu aż pod boisko BKS. Aby przejechać ten odcinek, tracę czasami dwadzieścia minut - opowiada Anita Maliszczak z Bochni, która codziennie pokonuje ul. Kazimierza Wielkiego, jadąc do pracy i wracając z niej.
Konieczne w takiej sytuacji było poszukanie innych rozwiązań. Powrócono więc do starego pomysłu sprzed lat. Miasto zleciło nawet przygotowanie projektu poszerzenia głównej ulicy w mieście kosztem chodnika na wysokości budynku domu towarowego.

- To dobra koncepcja - chwalą inicjatywę kierowcy.
- Wszyscy, którzy zechcą skręcić w stronę ul. Szewskiej, nie będą tarasować przejazdu kierowcom jadącym prosto - uważa Maciej Florek.

Niestety, droga nie należy do samorządu, tylko do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Krakowie. Od tej jednostki zależy zgoda na wykonanie jakichkolwiek inwestycji w pasie drogi.
Grzegorz Stech, dyrektor ZDW, nie widzi jednak problemu.

- Znam dobrze ten temat. Należy przejść oczywiście całą ścieżkę formalną. Burmistrz musi wystąpić do marszałka, jeśli uzyska jego zgodę, wówczas potrzebny będzie projekt - tłumaczy.

To wszystko musi potrwać. Są jednak realne szanse, że formalności uda się załatwić jeszcze w tym roku.
Za inwestycję, której kosztów nie sposób jeszcze oszacować (nie wiadomo, czy nie trzeba będzie przekładać instalacji biegnących pod drogą), zapłacą po połowie samorząd miasta Bochni i Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie