W Krakowie ciężko kupić polską flagę

A.Maciejowski, P.Rąpalski
Flagi można kupić w składnicy harcerskiej przy Grzegórzeckiej
Flagi można kupić w składnicy harcerskiej przy Grzegórzeckiej krzysiek hawrot
Biało-czerwone flagi i znicze błyskawicznie znikają ze sklepowych półek i straganów. Krakowianie potrzebują symboli, aby uczcić ofiary katastrofy pod Katyniem. Popyt jest tak duży, że flag narodowych zaczyna już brakować, a sprzedaż nagrobnych lampek wzrosła o 30 proc. Prezydent i radni miasta zamierzają rozdać jutro mieszkańcom pięć tysięcy polskich flag.

W firmie Krak-Znicz od poniedziałku znicze błyskawicznie znikają z półek. - Im bliżej pogrzebu prezydenta Kaczyńskiego, tym klientów może być więcej. Producenci i hurtownicy są jednak przygotowani i zniczy na pewno nie zabraknie - mówi Józef Wola, właściciel firmy.

Sprzedawcy wspominają podobną sytuację, kiedy zmarł Jan Paweł II. Wtedy również przeżywali hossę w interesie. - Ceny nie idą w górę. Nie chcemy korzystać z tragedii - zapewnia Wola. Zniczy nie zabraknie, ale producenci ledwo nadążają z szyciem flag. - Jest ogromny popyt na flagi biało-czerwone z czarnym kirem - mówi Anna Pohorecka ze składnicy harcerskiej przy ul. Grzegórzeckiej. - W samą sobotę sprzedaliśmy 150 flag. W normalny dzień, jak sprzedamy jedną, to jest dobrze.

W hurtowniach są pustki. Składnicy ledwo udało się wczoraj rano sprowadzić dodatkowe 50 flag aż z Częstochowy. W południe były już sprzedane. Zostały tylko małe chorągiewki. Brakuje nawet samych kirów. Sprzedawczyni dodaje, że w hurtowniach cena jednej flagi wzrosła o 2 zł. - Zazwyczaj za flagę o rozmiarach metr na 60 cm płaciliśmy 10 zł, a teraz już 12. - zaznacza Pohorecka. - Cen w sklepie jednak nie podnieśliśmy. Nie wypada zarabiać na tragedii - dodaje.

Problem z dostaniem flagi może pomóc rozwiązać dzisiejsza akcja prezydenta Krakowa i radnych miasta. Wspólnie od godziny 10.40 będą rozdawać je mieszkańcom na placu ojca Adama Studzińskiego (pod krzyżem katyńskim).

Z flagami krakusi idą na marsze żałobne lub wywieszają je z okien i balkonów swoich domów. Z kolei znicze zapalają w różnych punktach Krakowa, na znak żałoby. Setki lampek płonie przed kościołem św. Idziego, pod Bazyliką Mariacką gdzie wywieszono portret Lecha Kaczyńskiego, czy na ul. Brackiej, gdzie biuro miał Zbigniew Wassermann, poseł PiS. - Zapalamy znicze, bo pan Wassermann był nam bardzo bliski ideologicznie - mówi Łukasz Chwaja.

- Nie zawsze się zgadzałem z Lechem Kaczyńskim, ale to mój, nasz prezydent. Należy uczcić jego pamięć - kwituje Marcin Żak, student UJ. Zniczami zaczęły handlować nawet krakowskie kwiaciarki. - Wychodzimy naprzeciw mieszkańcom i turystom, którzy chcą oddać cześć tragicznie zmarłym - mówi Zuzanna Bieńkowska, kwiaciarka. - Ale też dużo pogrążonych w narodowej żałobie ludzi kupuje biało-czerwone kwiaty. Kładą je w miejscach pamięci.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie