Wielka nawałnica przeszła nad małą Strzegową

Małgorzata Gleń
Jeszcze kilka godzin po nawałnicy droga była nieprzejezdna. Radził sobie tylko wóz straży
Jeszcze kilka godzin po nawałnicy droga była nieprzejezdna. Radził sobie tylko wóz straży archiwum Mateusza Witka
Cały wczorajszy dzień mieszkańcy Strzegowej w gminie Wolbrom (powiat olkuski) sprzątali po olbrzymiej nawałnicy, która przeszła nad ich miejscowością w poniedziałek wieczorem.

Woda z olbrzmią siłą spływała z okolicznych wzniesień, zalewała gospodarstwa, tworzyła ogromne rozlewiska na polach i zniosła na drogę wojewódzką nr 794 z Wolbromia do Pilicy tony żwiru i kamieni.

- To była chwila. Trochę ulewnego deszczu i od razu potoki wody z każdej strony - opowiada Joanna Kumierska ze Strzegowej. Przez jej podwórko przechodzi wyżwirowana droga do zabudowań gospodarczych. Prawie cały żwir zniosło na główną drogę. Wczoraj pani Joanna z łopatą i taczkami zbierała kamyki i zwoziła z powrotem na podwórko.

- A tak dokładnie utwardzaliśmy tę drogę. Woda musiała mieć olbrzymią siłę - dodaje kobieta.
Przez całą wczorajszą noc i ranek wiele pracy miała też straż pożarna. - Wypompowywaliśmy wodę z 20 domów - mówi Dariusz Wilk, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Olkuszu. - Aż trudno uwierzyć, że woda może poczynić takie straty - przyznaje komendant.

Przez kilka godzin nieprzejezdna była droga wojewódzka nr 794, przebiegająca przez środek wsi. Ulewny deszcz spływający z okolicznych wzgórz zmienił trasę w blisko 30-metrowej szerokości potok. W kilku miejscach wysokość przepływającej przez jezdnię fali wody sięgała metra. Policja wyznaczyła objazdy.

Oberwanie chmury trwało ponad godzinę. Opadająca woda pozostawiała po sobie śliską maź z błota i kamieni. Jeszcze wczoraj pracownicy Zarządu Dróg Wojewódzkich sprzątali drogę. Zostało uszkodzonych kilka przepustów i mostków.

Największe straty ponieśli mieszkańcy posesji położonych najniżej, tuż przy drodze. Olbrzymie potoki deszczówki wdzierały się do domów i budynków gospodarczych. - Zalało mi całe piwnice i stajnie - pokazuje Janusz Latacz, który ma największe straty.

- Z domu pana Latacza wypompowaliśmy 100 metrów sześciennych wody - przyznaje Jan Witek, komendant Ochotniczej Straży Pożarnej ze Strzegowej. Wczoraj straż znów musiała przyjechać ratować podtopione gospodarstwo. Tym razem do piwnic wdarła się woda gruntowa.

Janusz Latacz był w domu, gdy zaczęła się nawałnica, ale początkowo nie zwrócił uwagi na walący w dach deszcz. - Wyjrzałem na podwórko, dopiero gdy zaczął skuczeć pies, który boi się burzy - opowiada mężczyzna. Przyznaje, że gdy zobaczył, co się dzieje, przeraził się. Przez ścianę deszczu widać było wartki potok spływający na podwórko ze wzgórza zza stodoły.

- Od strony drogi wpływał drugi. Wszystko się kotłowało na podwórku i wpływało do piwnic - opowiada Latacz. Po kilku godzinach, gdy woda opadła, na podwórku została gruba warstwa naniesionego błota.
Podtopienia w Strzegowej nie są niczym nowym. Wieś leży w niecce między wzgórzami Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej.

- Co kilka lat mamy jakąś gwałtowną burzę. Takiej jak ta to jednak dawno nie było - twierdzi Jan Witek. - Gorzej było tylko w 1997 roku, kiedy ludziom potopiły się krowy i świnie, ale wtedy przez wiele dni były ulewy - wspomina strażak. Zniszczenia mają też mieszkańcy kilku sąsiednich wsi, głównie Kąpieli Wielkich i Dłuca. Na razie sprzątają podwórka, zaczynają liczyć straty i z niepokojem spoglądają w ciągle zachmurzone niebo.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie