Wielka woda w Lanckoronie, Podchybie zmyte z map

Piotr Odorczuk
Antonina Skrut z Lanckorony: Cały dom jest przechylony,  ściany pękają
Antonina Skrut z Lanckorony: Cały dom jest przechylony, ściany pękają Wojtek Matusik
Dom Jerzego Musiała z Podchybia (gmina Lanckorona), w którym mieszkało sześć osób, zaczął się zsuwać w dół w poniedziałek. We wtorek pękł, a w środę się zawalił. Od poniedziałku przesunął się o prawie cztery metry.

- Straciłem dom, a w nim wszystko, na co pracowałem całe życie - mówi załamany Jan Musiał, który wraz z żoną Krystyną i rodziną schronił się u córki. - Tyle że u niej jest to samo, jej dom też zaczyna pękać. Nie wiem, co zrobimy, gdy stracimy jedyne schronienie - dodaje Musiał.

POWÓDŹ W MAŁOPOLSCE NA ZDJĘCIACH

Cała gmina Lanckorona walczy z osuwiskami. Położone na stokach wzgórz domy w Podchybiu, Łaśnicy i części Lanckorony cały czas spływają w dół. Ewakuowano już sto osób. Domy pękają, przełamują się, przekrzywiają. - W całej gminie zagrożonych i uszkodzonych jest osiemdziesiąt domów - mówi wójt Lanckorony Zofia Oszacka.

Antonina Skrut, 76-letnia mieszkanka Lanckorony, właśnie jest ewakuowana. Jej drewniany dom stoi na zboczu, które osuwa się z prędkością około siedmiu centymetrów na godzinę. - Podłoga jest popękana, dom się przechylił na jedną stronę. Musimy zabierać z niego, co się da, bo w każdej chwili może się zawalić - mówi kobieta. W ewakuacji pomaga jej córka.

W Lanckoronie trwa paniczne pakowanie dorobku życia na podstawione samochody dostawcze. Przed domami stoją lodówki, regały, szafki, zegary ścienne, telewizory. - Nie wiemy, czego się spodziewać. Nikt nie potrafi nam powiedzieć, czy domy runą - mówi Aleksy Frosztenga, który na razie postanowił zostać w pobliżu swojego domu. - W zagrodzie mam zwierzęta. Dokąd je ewakuuję? - pyta Frosztenga.

W Łaśnicy niemal u szczytu wzgórza, na którego stoku stoją domy, widać wielką szczelinę. Mieszkańcy boją się, że zbocze oderwie się w tym miejscu od wzgórza, spłynie w dół i wszystkie domy złożą się jak klocki lego. - Nasz dom jest krzywy, a stojący obok warsztat pękł i jego część odrywa się od budynku, ciągnąc go w dół - mówi Adam Jurek. Siedzi w kuchni wraz z rodziną, braćmi i lokalnym proboszczem i pije ciepłą herbatę. Wszyscy mają nadzieję, że deszcz już nie będzie padać.

- Jeśli opady ustaną, nic się nie stanie, a zbocze przestanie się obsuwać - mówi Jurek z przekonaniem. - Nie wiadomo tylko, co dalej z uszkodzonymi budynkami - dodaje. Na tym polega dramat mieszkańców gminy Lanckorona, którym obsuwają się domy. - Już teraz wiem, że nawet jeśli jakimś cudem miałbym pieniądze na odbudowę, to nie dostanę pozwolenia na budowę w tym samym miejscu - mówi Jerzy Musiał z Podchybia. Dodaje, że z 600 złotych jego renty musi utrzymać się teraz sześć osób. - To prawdziwy dramat - kwituje.

Zofia Oszacka potwierdza obawy mieszkańca z Podchybia. Ta wieś nie ma szansy na odbudowę. - Grupa geologów, która badała teren osuwisk, już zapowiedziała, że nie wolno tam stawiać żadnych domów - mówi Oszacka. - W sobotę spotkam się z wojewodą, by porozmawiać o godnej rekompensacie dla tych ludzi - dodaje wójcina.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie