Wisła bez zębów gryźć nie mogła

Bartosz Karcz
Jeden z nielicznych miłych momentów dla kibiców Wisły we wtorkowy wieczór. Patryk Małecki wykorzystał rzut karny. Na więcej wiślaków nie było stać
Jeden z nielicznych miłych momentów dla kibiców Wisły we wtorkowy wieczór. Patryk Małecki wykorzystał rzut karny. Na więcej wiślaków nie było stać Andrzej Banaś
Piłkarze Wisły Kraków w kiepskim stylu pożegnali się z Pucharem Polski. Na tle średniaka ekstraklasy, jakim jest Lechia Gdańsk, wyglądali po prostu słabo - i to pod każdym względem. Okazało się, że jeśli mistrzom Polski wyrwać cztery trzonowe zęby, za jakie można uznać Arkadiusza Głowackiego, Marcelo, Pawła Brożka (zagrał tylko połowę meczu) i Radosława Sobolewskiego, to nie są w stanie ugryźć nawet przeciętnej, choć dobrze zorganizowanej, Lechii.

Wtorkowy mecz pokazał wyraźnie, że Wisła nie ma dzisiaj szerokiej kadry. Jakość gry formacji defensywnej, po tym jak zabrakło Głowackiego i Marcelo, spadła drastycznie. O pomstę do nieba wołały nieudolne próby pułapek ofsajdowych, po których "Biała Gwiazda" straciła dwie bramki. Swoich rywali próbował po meczu tłumaczyć autor pierwszego gola dla Lechii, Łukasz Surma.

- To nie jest tak, że Łukasz Burliga i Junior Diaz są słabymi piłkarzami - mówił piłkarz "biało-zielonych". - Każda pozycja na boisku ma jednak swoją specyfikę, trzeba się do niej przyzwyczaić i pewnie właśnie z powodu braku ogrania w środku obrony brały się błędy stoperów Wisły. Nie będę ukrywał, że liczyliśmy na to. W pierwszym meczu byliśmy trochę gorszym zespołem od Wisły, ale wiedzieliśmy, że brak Głowackiego i Marcelo otwiera przed nami szansę. Wykorzystaliśmy ją znakomicie, a ja cieszę się tym bardziej, że strzeliłem chyba najszybszą bramkę w swojej karierze [w 45 sekundzie gry - przyp. bk].
Zwalanie całej winy za wtorkową porażkę na Burligę i Diaza byłoby jednak daleko idącym uproszczeniem. Bo choć stoperzy Wisły nie zagrali dobrego meczu, to samo można powiedzieć o ich kolegach.

Wiślacy byli wolniejsi od rywali, przegrywali pojedynki biegowe i, co gorsza, mieli też problemy z najprostszymi elementami, jak przyjęcie piłki czy zagranie na kilka metrów do partnera z drużyny. Zwracał na to uwagę na pomeczowej konferencji Henryk Kasperczak. - Technicznie wypadliśmy bardzo słabo. Za dużo było strat i niecelnych podań, a to powodowało, że to my musieliśmy biegać za piłką, a nie przeciwnik. Mimo że indywidualnie mamy lepszych zawodników - oceniał trener Wisły.

Wisła słabo wyglądała również pod względem fizycznym. Doprawdy nie ma sensu zaklinać rzeczywistości i uparcie twierdzić, że drużyna została dobrze przygotowana do sezonu. Zgoda, swoje kłopoty mają prawo mieć ci zawodnicy, którzy w okresie przygotowawczym zmagali się z urazami. Problem w tym, że słabo wyglądają również ci, którzy pracowali bez przeszkód cały czas. Przykłady? Proszę bardzo - Andraż Kirm, który jest cieniem zawodnika z jesieni, a przecież i wtedy nie zawsze grał dobrze. Podobne opinie można wyrazić również o pozostałych piłkarzach Wisły.

Jaka przyszłość czeka zatem zespół w najbliższym czasie? Pozytywem jest to, że w sobotnim meczu z Polonią Bytom Wisła zagra w silniejszym składzie niż z Lechią. Pewniej zaprezentuje się obrona, do której wrócą Głowacki z Marcelo. Jakoś trzeba będzie rozwiązać jednak problem w grze ofensywnej, w konstrukcji ataków, z czym krakowianie mają ogromne kłopoty. Poradzić sobie będzie też trzeba z przygotowaniem fizycznym. Polonia to zespół, który bardzo dużo biega, jej zawodnicy często zmieniają pozycje, choć jak zauważył pół żartem, pół serio Kasperczak: - W meczu z Piastem jakoś nie biegali specjalnie...

Nie ma co jednak liczyć na to, że podobnie będzie w sobotę. Szykuje się zatem ciężka przeprawa, w której Wisła będzie musiała poradzić sobie zarówno z rywalem, jak i ze swoimi słabościami.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
subiektywny Pan kibic

Panie redaktorze Karcz, od dłuższego czasu czytam Pana artykuły i po kolejnym razie muszę niestety wypowiedzieć się w kwestii Pana wątpliwego obiektywizmu. Chodzi o to, że w artykułach o Cracovii zawsze wystawia Pan analizy i komentarze w mniej jednoznaczny sposób. Żeby być dobrze zrozumianym nie chodzi mi tutaj wcale o to aby teraz odwrócił Pan role i nagle zaczął regularnie krytykować Cracovie, jej trenera itp, dla mnie ważna jest rywalizacja sportowa a nie obraźliwe komentarze czy inwektywy. Natomiast Pan usilnie przedstawia wizję słabej Wisły (co niestety jest teraz prawdą) ale robi to w taki sposób jakby to sprawiało Panu przyjemność, często swoich komentarzy nie popiera Pan faktami. Najprostszy przykład znajduję się na początku powyższego artykułu. Otóż mówi Pan o słabej ławce rezerwowych...nie mam zamiaru bawić się w wyliczanki ale gdyby Pan choćby dopisał że winą tego stanu rzeczy jest plaga kontuzji to już inaczej by to wyglądało, bo gdyby spojrzeć na kadrę Wisły abstrahując od aspektów zdrowotnych, to trudno byłoby wskazać (może poza Lechem ale też niekoniecznie) drużynę która ma równie silną i szeroką jak na "polską ligę kopaną" kadrę. Takie moje skromne uwagi...pozdrawiam

Dodaj ogłoszenie