Wisła zdobyła Bytom

Wojciech Batko
Ciekawe widowisko obejrzeli kibice w Bytomiu, gdzie Polonia przegrała z Wisłą 1:3. Spotkanie było zacięte. To gospodarze jako pierwsi trafili do bramki.

Od początku rundy wiosennej piłkarzy Wisły głównie krytykowaliśmy. Ale też zasługiwali na cierpkie słowa, gdyż w większości tegorocznych meczów prezentowali się co najwyżej przeciętnie, przeplatając to postawą bardzo słabą. Jednakże za sobotni występ w Bytomiu z czystym sumieniem można wiślaków wreszcie pochwalić.

Zagrali bowiem spokojnie i z głową. W tym sensie, że zdając sobie sprawę z aktualnego poziomu wytrenowania, praktycznie przez cały mecz starali się posiadać inicjatywę, co przekładało się na kontrolowanie meczu. Nie było w poczynaniach krakowian gry "na hurra", a to pozwalało na odpowiednie gospodarowanie siłami, których - umówmy się - za dużo to jeszcze nie ma.

Ciepłe słowa należą się też Burlidze, który tym razem wystąpił na prawej obronie i spisał się... obiecująco. Dodatkowe brawa za odporność psychiczną, gdyż zawodnik nie poddał się po minionym wtorku, kiedy wielu wręcz wyżywało się na zawodniku za pucharowy występ przeciwko gdańskiej Lechii.
Wolno też zauważyć, że w zaistniałej sytuacji kadrowej (niedyspozycja Alvareza), a przy trenerze Macieju Skorży, Burliga obejrzałby mecz z ławki rezerwowych. Po prostu niedawnemu szkoleniowcowi "Białej Gwiazdy" jedno na pewno było obce - podjęcie ryzyka. A przecież czasami nie tyle warto, ile wręcz należy "pójść pod prąd"!

Henryk Kasperczak zdecydował się właśnie na takie pociągnięcie i wygrał. Nie tylko mecz, ale kto wie - może także sportową przyszłość "Burego"? Naturalnie sobotni występ tego nie przesądza, ale daje solidne podstawy, żeby zawodnik uwierzył w siebie. A gdzie lepiej będzie się rozwijał, niż grając obok Głowackiego, Marcelo czy Łobodzińskiego? Tak, tak - także "Łobo", który w sobotę znowu (co cieszy!) mile zaskoczył swoją grą, a także współpracą z Burligą i pomocą dla młodszego kolegi.

Były pochwały - pora więc na "prztyczka". Choćby za stratę gola w 18 min. Właściwie to nie powinno być kornera, ale akurat wtedy Głowacki dał się zaskoczyć bytomskiemu rywalowi i ten sprytnie nabił piłkę. Tylko że rzut rożny to jeszcze nie bramka, jednak po centrze Bażika Marcelo dał się przeskoczyć Kotrysowi. A że prawy róg bramki nie był akurat asekurowany, piłka wylądowała w siatce.

Wiślacy zareagowali jednak "po kasperczakowsku", czyli pozytywnie. Po niespełna minucie znowu był remis, tyle że 1:1. Zamieszał bowiem Małecki, a kiedy piłka trafiła do Ba, ten z woleja przymierzył w słupek. I znowu fart, gdyż futbolówka spadła pod nogi Piotra Brożka - w efekcie ostatecznie wylądowała pod poprzeczką!
Skoro jesteśmy przy Piotrze Brożku, to do przerwy krakowianie oddali 3 celne strzały, a wszystkie były autorstwa "Pietii". Poza tym (już w całym meczu) był aktywny, skuteczny w interwencjach, dokładny w zagraniach. Brawo i tak trzymać!

Polonia uzyskała prowadzenie po raz pierwszy goszcząc na przedpolu Wisły! Po raz drugi - w sensie zagrożenia - miało to miejsce dopiero w 84 min. Wtedy jednak Radzewicz (po centrze Barcika z prawej strony) "główkował" obok lewego słupka, choć sytuacja była z gatunku stuprocentowych. Bytomianie bowiem jakoś nie mieli pomysłu na przeprowadzanie akcji ofensywnych. Sprawiali też wrażenie, że mimo wszystko (marcowe problemy gości) czują przed wiślakami duży respekt. A jeśli próbowali bardziej "zamieszać", to dopiero po wejściu na boisko graczy rezerwowych. Wtedy m.in. trzykrotnie w pojedynkach zakpiono z Diaza.

Na szczęście dla "Białej Gwiazdy", bez konsekwencji w postaci wyrównującej bramki. Kiedy bowiem niecelnie strzelał Radzewicz, przyjezdni prowadzili 2:1. Po akcji w 67 min, kiedy Łobodziński "złamał" akcję na prawym skrzydle, przegrał przez środek do Ba, ten z kolei podał na lewą flankę. Tam Piotr Brożek płasko zacentrował i... Boguski ostatecznie wepchnął piłkę do siatki, choć futbolówka trochę mu się zaplątała między nogami.
Warto też podkreślić efektywną grę krakowian w końcówce spotkania, przy skromnym rezultacie. I pewnie nie byłoby trzeciego gola, gdyby nie "wielbłąd" Skaby, który wypuścił piłkę dośrodkowaną z prawego skrzydła. A że akurat nadbiegał Diaz, to mieliśmy sytuacyjnego loba, po którym piłka odbijając się od poprzeczki zatrzymała się za linią bramkową.

Polonia Bytom - Wisła Kraków 1:3 (1:1)
Bramki: Kotrys 18 - Piotr Brożek 19, Boguski 67, Diaz 90+3.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: ok. 6000.
Polonia: Skaba 2 - Nowak 2, Klepczyński 2, Killar 2, Kotrys 3I - Tomasik 2 (70 Barcik), Kuranty 3, Sawala 2, Radzewicz 2, Bażik 3 (73 Milenkovic) - Bykowski 1 (69 Podstawek). Trener: Jurij Szatałow.
Wisła: Pawełek 3 - Burliga 3, Głowacki 4, Marcelo 3, Diaz 3I - Łobodziński 3 (78 Kirm), Ba 4I, Sobolewski 3, Piotr Brożek 5 (88 Mączyński) - Małecki 3, Paweł Brożek 2 (61 Boguski). Trener: Henryk Kasperczak.

Najnowsze informacje piłkarskie znajdziesz naEkstraklasa.net

Najnowsze informacje piłkarskie znajdziesz naEkstraklasa.net

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tadek P
Jak pięknie obronił "setkę" Paweł B ! tylko dlaczego bronił strzał wiślaka i chronił bramkę Polonii ????????
Dodaj ogłoszenie