Wizytówka Małopolski w branży, która zmienia nasze życie. Z TOMASZEM LUBOWIECKIM, prezesem 7R, rozmawia Zbigniew Bartuś

Zbigniew BartuśZaktualizowano 
Tomasz Lubowiecki, prezes 7R, wziął udział w dyskusji podczas XI Forum Przedsiębiorców Małopolski w EXPO Kraków Andrzej Banas / Polska Press
Przeciętny człowiek nie zdaje sobie sprawy, że za niepozornymi obiektami magazynowymi kryje się najbardziej zaawansowana technologia i że właśnie te obiekty odgrywają dziś kluczową rolę w wielkiej rewolucji, która zmienia zachowania i nawyki milionów konsumentów, przeorganizowuje życie nas wszystkich. Jeszcze mniej ludzi wie, że Polska znalazła się w epicentrum tej rewolucji.

- Kiedy konsument idzie do sklepu po nowy telewizor, albo do salonu po nową limuzynę, najczęściej przebiera w ofercie znanych sobie producentów. Czyli kieruje się marką. A jak to jest w relacjach biznesu z biznesem, gdy przedsiębiorcy wybierają produkty, bądź usługi innych przedsiębiorców? Np. nowoczesny obiekt magazynowy…

- Bardzo podobnie. A może nawet właśnie w relacjach biznesowych marka ma największe znaczenie. Z rozpoznawalną, silną marką wiążą się bowiem bardzo istotne wartości. W pierwszym rzędzie: jakość, wiarygodność, niezawodność. Te rzeczy w naszej branży dość łatwo zmierzyć – i one się stały źródłem naszej konkurencyjnej przewagi. Dochodzą do tego trudno mierzalne sprawy, jak estetyka czy prestiż. W tych dziedzinach także mocno wyróżniamy się na tle konkurencji.

- W dekadę - bo w tym roku 7R świętuje swe dziesiąte urodziny - zajęliście wiodącą pozycję w branży opanowanej dotąd przez globalnych potentatów. Staliście się powszechnie znaną ogólnopolską marką. Ludzie wiedzą, że jesteście z Krakowa, a nie np. z Wrocławia lub Warszawy?

- W naszej branży nie działa zbyt dużo podmiotów, więc o naszym pochodzeniu doskonale wiedzą wszyscy. My je zresztą podkreślamy. Jesteśmy dumni z tego, że odnosimy te wszystkie sukcesy, a przede wszystkim - jesteśmy tak atrakcyjni dla najbardziej wymagających klientów – jako firma o stuprocentowo polskim kapitale. A Kraków sam w sobie też jest dobrą marką…

- Więc niewykluczone, że i w usytuowaniu siedziby jest jakaś wartość dodana.

- Zapewne. Ale najistotniejsze są cele, jakie twórcy firmy stawiają sobie u jej zarania. My od początku postawiliśmy na jakość.

- Co nie wszystkim wydawało się wtedy oczywiste.

- To prawda. Gdy startowaliśmy, w branży dominowała tendencja do stawiania obiektów jak najtaniej, a nie jak najlepiej – bo to dawało doraźnie duże i szybkie zyski. Nasza strategia była i jest jednak zupełnie inna, długofalowa. Postanowiliśmy stworzyć silną markę, więc praca nad nią (i na nią) trwała właściwie od pierwszego dnia. Podstawą tworzenia marki stało się dostarczanie produktów wysokiej jakości, co – powiedzmy sobie szczerze – odbijało się na początku na naszych wynikach. Jakość kosztuje, więc i nasze obiekty musiały nas dużo kosztować, a my – jako dopiero startująca, nieznana firma – nie mogliśmy ich zbyt wysoko wyceniać. Choć były jakościowo lepsze od produktów konkurencji.

- Niemarkowego produktu nikt drogo nie kupi.

- Właśnie. Ale ta niższa cena była inwestycją. Nasz pierwszy klient przekonał się, że 7R potrafi tworzyć produkty znakomitej jakości. A w tej branży łatwo o porównania, inwestorzy potrafią ocenić, kto jest dobry i wart wysokiej ceny, a kto dostarcza produkt gorszy. Ta nasza inwestycja w jakość przyniosła nam renomę w kręgu znawców, a za nią – i kolejnymi inwestycjami – przyszła rozpoznawalność wśród partnerów i inwestorów. Przekształciliśmy się w ogólnopolskiego dewelopera. W pierwszych latach działalności dostarczaliśmy jeden magazyn rocznie, teraz w procesie inwestycyjnym mamy kilkanaście. Wg. najnowszego raportu JLL należymy do trójki najbardziej liczących się firm na rynku pod względem powierzchni magazynowej w budowie. Jeszcze dwa lata temu budowaliśmy 100 tys. metrów kw. rocznie, teraz trzy razy tyle…

- A do dynamicznego wzrostu nie wystarczyłby dobry marketing?

- Marketing jest ważny. Kupując samochód, telewizor czy budynek ludzie kierują się w dużej mierze marką, a ta jest pochodną przekazu marketingowego. Aby zbudować swoją rozpoznawalność i renomę w branży, trzeba się z tą branżą, potencjalnymi inwestorami, partnerami, umiejętnie komunikować. I my to robimy. Dobry produkt pozbawiony marketingu może się nie sprzedać. Ale – co uważam za fundamentalne – nawet najlepszy marketing nigdy nie zastąpi dobrego produktu. Dlatego absolutnie fundamentalna w naszej działalności jest dbałość o jakość. Zasada działania naszej firmy pozostaje od początku niezmienna: najważniejsze są potrzeby klienta. My głównie pracujemy z inwestorami zagranicznymi. Przychodząc do Polski szukają oni obiektów wysokiej jakości od dostawcy, który jest znany.

- W świecie produktów wysokiej jakości liczy się także „to coś”. Np. wśród smartfonów – iPhone’y mają to coś, flagowe Samsung’i mają „to coś”, a ostatnio także flagowe Huawei’e mają „to coś”. To pozwala wyceniać te produkty jeszcze wyżej niż gdyby „tego czegoś” nie miały.
- Nasze obiekty niewątpliwie mają „to coś”. Już na pierwszy rzut oka są rozpoznawalne – za sprawą niejednolitej, czerwono-grafitowej, elewacji. Inne obiekty są szare, białe, niebieskie – i nie wiadomo, czyje. Nasze rozpozna każdy, w dowolnym miejscu Polski. Magazyny to jest architektura, jak każda inna. Może być nijaka, a może być wyrazista. Ja preferuję wyrazistość. A pomysł na niejednorodność elewacji zaczerpnąłem, nie ukrywam, z centrum kongresowego ICE w Krakowie projektu prof. Krzysztofa Ingardena.

- To wróćmy jeszcze na chwilę do początków Waszej firmy. Ciekawi mnie, dlaczego akurat ta branża. Z całym szacunkiem, ale większość Polaków, a pewnie nie tylko Polaków, nie do końca zdaje sobie sprawę, czym się zajmują takie firmy, jak Wasza. Bo piekarz, to wiadomo: chleb, bułki. Producent telewizorów – LED-y i OLED-y, 4K, 8K itp. A Wy?

- [Śmiech] Opowiem anegdotę. Kiedy pierwszy raz występowałem na dużej konferencji o szeroko pojętych nieruchomościach, przed moim wystąpieniem prawie wszyscy wyszli z sali, bo skończył się blok poświęcony budowie biurowców i centrów handlowych, a zaczynał nasz – o centrach logistycznych, magazynowych. Pomyślałem sobie wtedy, że faktycznie działamy w branży, która nie jest sexy, nikt się nią specjalnie nie interesuje.

- Całkowicie niezasłużenie.

- Właśnie. Przeciętny człowiek nie zdaje sobie sprawy, że za pozornie nudnymi obiektami logistycznymi kryje się najbardziej zaawansowana technologia i że właśnie te obiekty odgrywają dziś kluczową rolę w wielkiej rewolucji, która zmienia zachowania i nawyki milionów konsumentów, przeorganizowuje życie nas wszystkich, dosłownie całego społeczeństwa.

- To ma związek z rozwojem e-commerce, elektronicznego handlu?

- Tak, ale także ze zmianami w strukturze otaczających nas sklepów. Maleje znaczenie centrów handlowych, rośnie - sklepów położonych blisko nas, zaopatrzonych na tyle dobrze, że można tam szybko i wygodnie kupić wszystkie najważniejsze rzeczy.

- Liczne małe sklepy zaopatruje się inaczej niż wielkie molochy…

- Właśnie. A wspomniany przez pana, błyskawicznie się rozwijający, e-handel też ma bardzo specyficzne wymagania. Generalnie: klienci chcą otrzymać zakupiony towar jak najszybciej. Więc albo im go dostarczy do domu kurier, albo klient sam sobie ten towar odbierze – najlepiej blisko miejsca zamieszkania lub pracy, o dogodnej dla siebie porze. Przy takim rozproszeniu klientów, towaru nie da się wozić wielkimi ciężarówkami. To muszą być małe, zwinne pojazdy, najlepiej ekologiczne, wszakże poruszają się głównie po zatłoczonych miastach. To wszystko sprawia, że powierzchnia sklepowa się zmniejsza, a rośnie powierzchnia magazynowa. Równocześnie magazyny muszą się zbliżać do ludzi, bo przecież dostawca nie będzie jeździł wspomnianym tu małym autem po towar do magazynu usytuowanego daleko za miastem. Byłoby to nieefektywne i bez sensu.

- To Pan był nie lada prorokiem, przewidując rewolucję i hossę w tej akurat branży.

- [Śmiech] Skłamałbym, gdybym to przyznał. Nie, nie było tak, że ja zobaczyłem wzbierającą falę, wziąłem deskę i rzuciłem: OK, to wskoczmy na nią. Nikt nie był chyba w stanie przewidzieć, że ta branża zacznie odgrywać tak kluczową rolą w gospodarczej zmianie, podobnie jak mało kto mógł przewidzieć, że Polska odegra kluczową rolę w tej branży – co widać m.in. na przykładzie inwestycji takich potentatów, jak Amazon (który z Polski zaopatruje zachodnią Europę). O tym drugim zdecydowało wiele różnych czynników: jesteśmy w Unii, mamy wreszcie naprawdę przyzwoite drogi, jesteśmy dużym rynkiem, mamy dużo odpowiednich fachowców, nasza gospodarka się rozwija, chce nam się pracować, podejmować wyzwania… A to, że 7R znalazło się na szczycie wzbierającej fali, że działamy akurat w tej, a nie innej branży, jest nie tyle wynikiem proroctwa, co szczęścia. Ono w biznesie jest także potrzebne.

- Skoro jednak wszystko przyspieszyło i dzieje się w waszej branży właściwie na naszych oczach, to trzeba umieć nadążać za modyfikowanymi stale potrzebami klientów…

- To konieczne, by nie wypaść z gry. Dlatego cieszę się, że to 7R wyznacza dziś standardy, wskazuje kierunki rozwoju, czego przykładem może być ogłoszony przez nas w zeszłym roku innowacyjny koncept budowy miejskich magazynów 7R City Flex Last Mile Logistics, który konsekwentnie realizujemy. Jest to nasza odpowiedź na rosnące wśród klientów zapotrzebowanie na obiekty w atrakcyjnej lokalizacji, w granicach administracyjnych aglomeracji, umożliwiające zwiększenie efektywności operacji na etapie tzw. ostatniej mili oraz elastyczną aranżację mniejszej niż w standardowych obiektach powierzchni magazynowej czy produkcyjnej, uzupełnionej o wysokiej klasy przestrzeń biurową. Pierwsze dwa obiekty: 7R City Flex Szczecin i 7R City Flex Gdańsk są już w pełni skomercjalizowane, a kilka kolejnych ruszy niebawem w Warszawie i Łodzi.

- Słyniecie z tego, że potraficie stworzyć obiekt – właściwie od zera – ściśle pod specyficzne potrzeby klienta.

- Tak. Bardzo pomaga w tym to, że mamy własny sztab znakomitych, sprawdzonych w wielu przedsięwzięciach, projektantów, architektów, inżynierów. Oni są w stanie wykreować dosłownie wszystko, czego klient zapragnie, a także podpowiedzieć mu najbardziej korzystne rozwiązania. Do najbardziej innowacyjnych i zaawansowanych projektów należy m.in. powstający w podkrakowskich Balicach, szyty na miarę (z angielska - build-to-suit, w skrócie BTS), obiekt dla BWI Group - globalnego producenta systemów zawieszeń samochodowych. To pierwszy aż tak zaawansowany technologicznie obiekt realizowany przez 7R i jeden z nielicznych tego typu projektów komercyjnych w kraju. Budynek o powierzchni 11 tys. m kw. zapewni 6 tys. m kw. najnowocześniejszej przestrzeni laboratoryjnej oraz 5 tys. m kw. powierzchni biurowej. To nie jest zatem obiekt wielki gabarytowo, raczej mały na tle innych naszych realizacji. Ale to jest wizytówka tego, co potrafimy robić.

- Firma się rozrasta, ludzi przybywa…

- Tak. Rekrutacje prowadzimy na okrągło. Przy tym – mimo owego dynamicznego wzrostu – nie staliśmy się zbiurokratyzowaną korporacją, zdominowaną przez procedury. U nas najważniejsi są ludzie – ze swoimi pomysłami, energią, emocjami, ale też - prawem do błędów. Nasza firma jest świetnie skomponowaną mikstura know-how i indywidualnego podejścia do każdego partnera. Nasz proces decyzyjny jest szybki. To nam zapewnia dużą elastyczność, a jest ona dziś bardzo ceniona. Zatem również ona składa się na silną markę.

- I co wam ta marka daje, oprócz czystej satysfakcji?

- Możliwość współpracy z coraz ciekawszymi, coraz bardziej wymagającymi inwestorami – co przekłada się na nowe wyzwania. 7R, dzięki dynamicznemu rozwojowi i kolejnym sukcesom jest firmą atrakcyjną dla partnerów biznesowych (InSite Real Estate) i inwestorów (Hillwood, CBRE). Zarazem dzięki temu, że staliśmy się bardzo silną, rozpoznawalną marką, możemy wyceniać swą ofertę znacznie wyżej niż wtedy, gdy nas nie znano. Czyli adekwatnie do wartości dostarczanych na rynek produktów.

- A pracownicy lgną do 7R?

- Tak. Dzięki silnej marce jesteśmy postrzegani jako bardzo dobry, pożądany pracodawca. Cieszę się, słysząc opinię: „Chciałbym pracować w 7R, bo to fajna firma”. Owa „fajność”, suma sympatycznych skojarzeń, też składa się na siłę marki i jest dla nas bardzo ważna. Podobnie jak to, że staliśmy się w Polsce wizytówką gospodarczego i cywilizacyjnego rozwoju Krakowa i Małopolski.

7R patrzy poza horyzont

  • 7R jako marka wspiera region. W obiektach 7R Park Kraków, zlokalizowanych na terenie Wielickiej Strefy Aktywności Gospodarczej, działalność prowadzi ponad 20 podmiotów, a zatrudnienie znajduje prawie 1000 osób. Nieużywane tereny rolnicze zostały scalone i przekształcone w cenne obszary inwestycyjne, a to bezpośrednio przekłada się na dochody mieszkańców i wpływy do lokalnych budżetów. Warto przypomnieć, że Park służył jako zaplecze logistyczne podczas Światowych Dni Młodzieży.
  • 7R promuje i wspiera aktywność sportową oraz zdrowy tryb życia. Jest nie tylko sponsorem dużych ogólnopolskich team’ów sportowych, jak rowerowy CST 7R MTB Team (jego liderem jest Dariusz Batek, wielokrotny medalista mistrzostw Polski i świata), ale również wpierająca wiele lokalnych ekip, jak czołowa drużyna siatkarska 7R Solna Wieliczka, a także drużyna kolarska Inmogilany Cycling Team. Od 2016 roku 7R współorganizuje największe zawody w narciarstwie alpejskim w Polsce dla amatorów i zawodowców - No Limit Kasprowy. Warto dodać, że sam prezes Tomasz Lubowiecki jest zapalonym rowerzystą i narciarzem.
  • 7R jest marką nagradzaną w najbardziej prestiżowych konkursach: Małopolski Certyfikat Rzetelni dla Biznesu 2018, Małopolska Nagroda Gospodarcza 2018, EUROBUILD AWARDS 2018 (II Nagroda w kategorii Warehouse Developer of the Year oraz New Warehouse of the Year for 7R Park Beskid); znalazła się także w pierwszej dziesiątce firm rankingu Gazele Biznesu w województwie małopolskim.

polecane: FLESZ: Koniec zatorów płatniczych? Duże ułatwienie dla małych firm

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3