Wojciech Kowalczyk: Lewandowski i Milik to najsłabsze ogniwa naszej kadry

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Milik strzelił na Euro jednego gola, Lewandowski nie trafił jeszcze ani razu
Milik strzelił na Euro jednego gola, Lewandowski nie trafił jeszcze ani razu szymon starnawski / polska press
– Nie jesteśmy faworytem spotkania z Portugalią. I bardzo dobrze. Mamy już historyczny wynik, jesteśmy w ćwierćfinale. Dzięki temu chłopakom będzie łatwiej. Grając z nożem na gardle zawsze mamy jakieś problemy. Cała presja jest na rywalach, w tym widzę naszą szansę na awans – uważa były napastnik reprezentacji Polski, a obecnie ekspert Polsatu Sport Wojciech Kowalczyk.

Jesteśmy po 1/8 finału, do zakończenia Euro pozostało już tylko siedem meczów. Jak podobają się Panu te mistrzostwa?
Szczerze mówiąc, widziałem lepsze. Moim zdaniem na tym turnieju było zbyt wiele słabych drużyn. Oczywiście dzięki temu mamy takie historie jak Islandczycy w ćwierćfinale. Ale w fazie grupowej były drużyny, które grały katastrofalny futbol. Trochę niespodziewanie, bo chyba każdy liczył na to, że Rosja, Ukraina czy Austria mogą zdziałać więcej. Dzięki ich słabości z grupy wyszli np. Islandczycy, Węgrzy czy Irlandia Północna. Tak czy inaczej, poziom mistrzostw we Francji mnie nie zachwyca.

Nie jest to też turniej gwiazd. Robert Lewandowski, Zlatan Ibrahimović, Harry Kane czy Thomas Muller nie zdobyli nawet jednej bramki. Cristiano Ronaldo miał tylko zryw w spotkaniu z Węgrami. Coraz więcej meczów w klubowej piłce daje się we znaki podczas turniejów reprezentacyjnych?
Pewnie tak. Pamiętajmy, że większość zawodników z najlepszych reprezentacji gra w klubach, które mają do rozegrania mnóstwo spotkań. Poza ligą dochodzą daleko w pucharach swoich krajów, grają też do końca w Lidze Mistrzów. To się kumuluje. A po sezonie są mistrzostwa Europy i znów trzeba zmienić cykl przygotowań. Niestety, powoduje to, że trudno znaleźć drużynę z piłkarzami pokazującymi że są w tak wysokiej formie jak przez rok w klubach. A jeśli już, to takich zawodników jest bardzo mało. Nic z tym nie zrobimy. UEFA stara się wycisnąć ile się da z telewizji, a te chcą pokazywać jak najwięcej meczów. To wszystko powoduje, że z każdą imprezą reprezentacyjną poziom pewnie będzie spadał. Najlepsi są przemęczeni, a pojawiające się coraz częściej słabsze drużyny mogą się im postawić. Zamurować, skontrować, coś strzelić i bronić wyniku.

Faworyci też nie błyszczą. Niemcy łatwo wygrali dopiero ze Słowacją, Francja męczy się z każdym rywalem, Hiszpanie i Anglicy odpadli w poniedziałek. To też wynika z przemęczenia, czy może z wyrównującego się poziomu piłki?
Jeśli zaczynamy mówić o wyrównującym się poziomie futbolu, to ja zawsze powtarzam, że to nie słabsi równają do mocniejszych, tylko na odwrót. To najlepsi nie prezentują takiej formy, jak powinni. Grając z mniej wymagającym rywalem każda drużyna musi myśleć o tym, że może sobie z nim pozwolić na spokojną grę w meczach fazy grupowej. Tak zrobili Niemcy. W 1/8 trafili na Słowację, którą ograli 3:0 niezbyt dużym nakładem sił. To powoduje, że wiele meczów nie jest atrakcyjnych. Z ich dużej liczby można wybrać kilka, które ogląda się przyjemnie. Chyba dlatego faworyci nie pokazują się jeszcze z najlepszej strony. Kiedy Belgowie czy Niemcy zagrali na poważnie, szybko pokazali Węgrom i Słowakom ich miejsce w szeregu. Przepaść umiejętności jest ogromna, jeśli czołowe drużyny są dobrze przygotowane i wierzą w swoje umiejętności, do fazy medalowej przechodzą spacerkiem. Jedyną sensację sprawili Anglicy, przegrywając z Islandczykami.

Porażka Anglii z Islandią to sensacja, ale chyba bardziej pod względem tego, z kim przegrali. Bo to, że Anglicy nie są w formie było widać od pierwszego meczu.
To prawda. Anglicy nie wygrali z bardzo słabą na tym turnieju Rosją. Nie wygrali ze Słowacją – słabą, chociaż wyszła z grupy. A Walię, która nie jest potęgą, pokonali w ostatniej akcji meczu. Porażka z Islandią tylko podsumowała ich występ we Francji. Wyszli z grupy, bo prawie wszyscy załapali się do fazy pucharowej. Ale brak formy i chaos na boisku musiał się w końcu zemścić. W grupie można sobie pozwolić na słabszy występ, nawet porażkę. Kiedy przychodzi ona w 1/8 finału, trzeba się pakować do domu.

Złe decyzje Roya Hodgsona pociągnęły Anglię w dół. U nas jest odwrotnie? Dzięki mądrej selekcji, dobrej atmosferze i organizacji gry Adam Nawałka wyciąga z polskich piłkarzy więcej niż oczekiwano?
To Euro pokazuje jedno – jeśli grasz dobrze i skutecznie w defensywie, masz duże szanse na to, by grać dalej. Potwierdzają to drużyny, które są w ćwierćfinałach. Trzeba powiedzieć jasno – patrząc na wiek i umiejętności angielskich piłkarzy w ataku, wszystko wyglądało świetnie. Ale ich defensywa była dziurawa jak szwajcarski ser. Było to widać w poniedziałek z Islandią, było widać w meczach grupowych. My natomiast mamy świetnego bramkarza. I solidną obronę, która jeśli nawet popełnia błędy, to naprawia je Łukasz Fabiański. To wystarcza. Nie ma co jednak popadać w hurraoptymizm. Jeśli chodzi o skuteczność, jesteśmy najgorszą z ośmiu drużyn pozostających w turnieju. Zdobyliśmy trzy bramki, a inne zespoły co najmniej pięć. To wiele pokazuje. My staramy się bronić kosztem ataku. To niepokoi. I będzie niepokoić aż do ostatniego gwizdka meczu z Portugalią.

Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik to najsłabsze punkty naszej kadry?
Niestety, ale nie można się obronić przed liczbami. Islandczycy strzelili od nas dwa razy więcej goli. A jeśli porównamy ich napastników do naszych... No nie, nawet nie ma czego porównywać. To wina nieskuteczności Milika, który miał mnóstwo sytuacji. Lewandowski zmarnował „setkę” tylko z Ukrainą, w drugiej minucie, kiedy był sam na sam z bramkarzem. On jest totalnie bez formy, a Milik zupełnie nieskuteczny. Pewnie też dlatego, że jest w słabszej dyspozycji.

Są jakieś decyzje Nawałki, które się Panu nie podobały?
Od dawna mówiłem, że odnieśliśmy sukces awansując na ten turniej. Ale nie mamy jeszcze dwudziestu piłkarzy z pola gotowych do gry. Nie jesteśmy piłkarską potęgą, trzeba nad tym pracować i myśleć o przyszłości. Nawałka zabrał to, co miał najlepsze – nie licząc kontuzjowanych Macieja Rybusa i Pawła Wszołka. Ale mecz ze Szwajcarią potwierdził, że w przypadku zmęczenia materiału, które nastąpiło w 60. minucie, nie ma za bardzo z kogo skorzystać. Nie chciał ruszać pierwszej jedenastki, bo nie było kogo wpuścić z ławki. To pozwoliło Szwajcarom wyrównać. Selekcjoner jest w komfortowej sytuacji, bo przyzwyczaił zawodników do totalnej gonitwy, a oni odwdzięczają się mu wielkim zaangażowaniem. Stąd ten sukces. Myślę, że inny trener z tą kadrą nie poradziłby sobie tak dobrze. Mamy zbyt krótką ławkę rezerwowych. Kiedy dwóch, trzech zawodników z podstawowej jedenastki jest bez formy, nie wygląda to za dobrze.

Jak wobec naszych problemów widzi Pan szanse Polaków z Portugalią?
Pamiętajmy, że my już zrobiliśmy wynik ponad plan. Liczyliśmy na cztery mecze, 1/8 finału można było przejść, ale porażka nie byłaby tragedią. Wygraliśmy na karne, po wyrównanym spotkaniu, gramy dalej. Nie jesteśmy faworytem spotkania z Portugalią. I bardzo dobrze. Mamy już historyczny wynik, jesteśmy w ćwierćfinale. Dzięki temu chłopakom będzie łatwiej. Grając z nożem na gardle zawsze mamy jakieś problemy. Pokazał to mecz ze Szwajcarią. Chcieliśmy awansu aż zbyt mocno, przez co popełniliśmy mnóstwo błędów. Gdyby nie Fabiański, mówilibyśmy teraz o drużynie, która była na Euro, a nie wciąż tam jest. Z Portugalią bardzo dużo rozstrzygnie się w sferze mentalnej. Nawet jeśli przegramy, nikt w Polsce nie będzie miał do zawodników pretensji. Cała presja spada na rywali. To oni muszą wygrać. Zwłaszcza Cristiano Ronaldo, który będzie chciał pokazać, że należy mu się Złota Piłka. A doskonale wiemy, że kiedy on za bardzo chce, potrafi zepsuć grę całego zespołu. Strzela z każdej pozycji, wszystko chce zrobić sam. W tym upatruję naszą szansę.

Fernando Santos też ma o czym myśleć. Jego drużyna nie wygrała jeszcze na Euro meczu w regulaminowym czasie gry. W fazie grupowej Portugalia zaliczyła trzy remisy, w 1/8 finału pokonała Chorwację po dogrywce.
Portugalczycy nie zagrali jeszcze meczu, po którym można się było nimi zachwycać. Katastrofalnie w defensywie zagrali zwłaszcza z Węgrami, remisując 3:3. A w kolejnym meczu, z Chorwacją, zmienili trzech obrońców. Rzadko zdarza się, żeby trener w takiej sytuacji wymienił trzech piłkarzy, a co dopiero w jednej formacji. Ale nagle okazało się, że ta obrona gra świetnie, i to przeciwko Chorwatom, którzy wygrali grupę z Hiszpanią. Problem w tym, że na tych mistrzostwach trudno o drużynę, która zagrałaby dwa fajne mecze z rzędu. Po Portugalczykach też nie wiadomo czego się spodziewać.

Wielu wydaje się, że będzie to starcie Cristiano Ronaldo kontra Lewandowski. Wobec ich kiepskiej formy na pierwszy plan mogą jednak wyjść inni zawodnicy?
Tak uważam. Jeśli już, powiedziałbym że to może być mecz Nani kontra Błaszczykowski. Obaj mogą zrobić coś dla swojej reprezentacji, poprowadzić drużynę do zwycięstwa. Pamiętajmy, że ten ćwierćfinał i dobra gra Polski nie jest zasługą Lewandowskiego, tylko całej drużyny, zwłaszcza bloku defensywnego. „Lewy” na razie naszej kadrze we Francji nie pomógł. A Ronaldo zrobił różnicę tylko w meczu z Węgrami. Obaj na pewno pojawią się na okładkach gazet w dniu meczu, ale ja bym nie patrzył na ten mecz jako pojedynek dwóch gwiazd. Może się okazać, że obaj znów zagrają słabo. Nie zdziwię się, jeśli ci dwaj superstrzelcy zostaną zupełnie wyłączeni przez obrońców. Jeśli ktoś jest bez formy, bardzo łatwo wyeliminować go z gry.

Jak typuje Pan skład finału? Kto jest najsilniejszy w naszej części drabinki, a kto w drugiej?
Patrząc na poczynania ofensywne, najatrakcyjniej w 1/8 finału zagrali Belgowie. Jeśli chodzi o drugą stronę drabinki, nie będę zbyt oryginalny. Nie widzę gospodarzy w finale. Niemcy są zbyt mocni we wszystkich liniach. Ich bramkarz na razie nie miał co robić na tych mistrzostwach. Obronę mają kapitalną, środek pomocy i przód świetny. Uważam, że Niemcy zrobią to samo, co niedawno Hiszpanie – będąc mistrzami świata zdobędą mistrzostwo Europy. Na tym im zależy. Poza tym to Niemcy. Turniejowa drużyna, która rozpędza się aż do finału.

Rozmawiał Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Materiał oryginalny: Wojciech Kowalczyk: Lewandowski i Milik to najsłabsze ogniwa naszej kadry - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

s
subdub

Tęsknimy za komuną,co? Zazdrościmy bogactwa. Do roboty się weź!

s
subdub

Co to za człowiek? Nie jestem kibicem, ale pamiętam Józefa Młynarczyka, kiedy to grał w FC Porto na bramce. Był też Kowalczyk, ale on jeździł konno. Ten to chyba jakiś "kosiarz trawników". I z tej perspektywy zna piłkę nożną. Wywiad na poziomie Gmocha.

M
Marian

Taki z ciebie ekspert jak ze mnie baletnica.
Pamiętam cię z boiska ,przy Lewym jesteś nikim i tak zostanie.

R
RoyAyers

Ciekawy wywiad

O
O

Takich komentatorów to można olać !

K
Kowi

Rozegraj w sezonie 70 meczów i zobaczymy co pokazesz

s
student szczecin

pan Kowalczyk to dla mnie osobiście żaden ekspert gada trzy po trzy .........

k
kopanina

takie brednie pan opowiadasz ze od czytania oczy bola...

w
ww

Ty chyba jesteś trolem znającym sie na piłce jak ja na gwiazdach na niebie

s
spokojny

Słuszne uwagi, bowielkie gwiazdy futbolu to zawodowcy zarabiające na co dzień wielką kasę w swoich klubach i tam dają z siebie wszystko. Gra w kadrze ich finansowo nie rusza i nie wzrusza.
Co innego Islandia. Ich trzecioligowi gracze zarabiają w klubach grosze
więc dają z siebie wszystko w kadrze narodowej.

k
kibic z W-wy

Szkoda A.Milika (panie napastniku, bramka to ta część pod poprzeczką!), żal, że nie ma S.Mili. R.Lewandowski odwala ciężką robotę pomocnika, ale fakt, że świeżości po tym sezonie nie ma podobnie jak przykładowo T.Mueller, brak refleksu (ale miał nosa w pierwszej minucie ze Szwajcarią!!). Sam do siebie też nie będzie podawał. Wynik meczu sporo zależy od tego, czy nasza obrona zrobi 1 - 2 -3 głupie błędy, czy nie zrobi. Jak nei zrobi, to przejdziemy dalej. Co do słabości w składzie to nie za bardzo widzę i słyszę Mączyńskiego czy Jędrzejczyka, no ale jaka polska liga taka i polska drużyna i żaden trener bicza nie ukręci z piasku. Krychowiak, Błaszczykowski, Grosicki, Glik, Pazdan występują powyżej oczekiwań i czapki z głów przed nimi. Mam nadzieję, że Fabiański ćwiczy karne, bo mogą być z Portugalią. Podanie: Szanowny Prezesie Kurski! Prosze dokonać dobrej zmiany w TVP i odsunąć niejakiego Szpakowskiego redaktora od komentowania na żywo, bo mecze polskiej drużyny to nie nasze przegrane powstania narodowe. Proszę szkoleniowo obejrzeć wieczór Euro 2016 w niemieckiej ARD, to się Pan dowie, na czym polega profesjonalizm, a nie tani sentymentalizm. Z podziękowaniami - wierny kibic

f
footbolarz

Ten pan nawet nie umie korzystać ze swoich doświadczeń piłkarskich. Polsat go przygarnął żeby miał z czego żyć a On myśli że to dlatego że jest wielkim znawcą piłkarskim. Wystarczy popatrzeć gdzie zaszli jego koledzy z drużyny a gdzie jest on. Jego prymitywny food - bowl polegał na sprawdzonej przed laty angielskiej maksymie: kick and run. A poza tym gdyby ta reprezentacja rzeczywiście była taka dobra (barcelona '92) osiągnęłaby znacznie więcej.

K
Kolo OLO

Kowalczyk był miernym kopaczem. Ale komentatorem i analitykiem jest po prostu katastrofalnym.
Przypomnę że kiedyś powiedział cyt:
Celtic przyjedzie,zgwałci pomoc Legii i strzeli sobie ze 2 brameczki. Pózniej impreza na Starówce i lot do domu.W rewanżu 4-0.
Jak się to skończyło każdy chyba pamięta. Celtic został 2 razy przez Legię upokorzony.

Takim to "specjalistą" od analizy piłki nożnej jest Kowalczyk.
Zatem możemy spać spokojnie.
Skoro Kowal mówi, że jest źle, to czas chłodzić szampana bo będzie dobrze.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3