Zaśpiewają w Krakowie szanty szuwarowo-bagienne

Joanna Weryńska
Mirek "Koval" Kowalewski, lider zespołu Zejman i Garkumpel
Mirek "Koval" Kowalewski, lider zespołu Zejman i Garkumpel Robert Szwedowski
Choć uparcie twierdzą, że nie są zespołem szantowym, to właśnie ich koncerty są najbardziej wyczekiwane przez publiczność rozpoczynającego się w czwartek Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Żeglarskiej Shanties w Krakowie - Nie inaczej będzie tym razem. W piątek w krakowskiej Rotundzie 25-lecie istnienia będzie świętował zespół Zejman i Garkumpel, stały bywalec krakowskich Shanties.

- Nie dorobiliśmy się bogactwa, ale wiernych fanów pozazdrościć nam może niejedna gwiazda - chwali się Mirek "Koval" Kowalewski, lider grupy. Muzyk już nawet przebolał, że zamiast wywoływać westchnienia u młodych dam, jak przed laty, wzbudza ich uprzejmość

- Parę lat temu za kulisami festiwalu z wyraźnym zamiarem autopromocji, nadymając muskulaturę torsu, podeszliśmy do ślicznych dziewcząt z jakiejś kapeli. One zaś na nasz widok grzecznie wstały... z szacunkiem dla wieku ustępując nam miejsca siedzące - żartuje muzyk. - Największym naszym sukcesem jest to, że w zgodzie i przyjaźni przetrwaliśmy z sobą wszystkie te lata. Na kłótnie nam po prostu czasu szkoda. Wolimy bawić się z publicznością - dodaje serio.

Dlatego zespół Zejman i Garkumpel uraczy słuchaczy na tegorocznych Shanties w Krakowie aż dwoma koncertami.

- Przyjaciół doroślejszych zaprosimy na przekrojowy rejs muzyczny przez 25 lat naszych dokonań. Aby było ciekawiej, włączyliśmy do tego naszego "wehikułu czasu" przyjaciół od muzyki wiatru, wody i przygody, m.in. Jerzego Porębskiego, Andrzeja Korycki i Dominika Żukowska - zdradza "Koval" Kowalewski.
To zresztą nie koniec niespodzianek, jakie szykuje kapela pod jego wodzą.

- Specjalnie na tę okazję przygotowaliśmy dwie nowe płyty live, na których znajdą się zarówno piosenki znane już dobrze z naszych koncertów, jak i całkiem nowe - zapowiada Kowalewski. Nie zabraknie wśród nich słynnego przeboju grupy pt. "Samantha"
- Stworzyłem tę piosenkę na poczekaniu, bo umówiliśmy sie z kumplem Romkiem Wojciechowskim, że wykonamy ją na koncercie szantowym, żeby nie uiszczać opłaty przy wejciu - wspomina dziś Mirek "Koval" Kowalewski.

Od tego czasu założony przez dwóch panów duet rozrósł się, wydał kilka krążków, ba, stał się szantową gwiazdą. Mimo to członkowie zespołu twierdzą, że śpiewają takie "szanty szuwarowo-bagienne".
- Bo szanty to marynarskie pieśni pracy, a ja co prawda opłynąłem raz przylądek Horn, ale zwykle moje
żeglowanie ogranicza się do pływania po jeziorach mazurskich - wyjaśnia Kowalewski.

W piosence żeglarskiej muzyk zakochał się ... przez dziewczynę.
- W 1971 roku zauroczyła mnie pewna Iwona. Pojechałem za nią na wakacje, które spędzała nad Zalewem Zegrzyńskim. Tyle że ona poznała tam dużą grupę żeglarzy i ani myślała nawiązać ze mną bliższej znajomości. Miałem do wyboru, albo ich wszystkich pozabijać, albo się do nich przyłączyć.
Wybrałem tę drugą opcję - wyjaśnia.

Miłość do pięknej Iwony szybko mu minęła. Pozostała ta do piosenki żeglarskiej i nieprzerwanie trwa.
Dlatego festiwal w Krakowie to najważniejsze wydarzenie w kalendarzu "Kovala" Kowalewskiego
- Utarła się już taka tradycja, że impreza w Krakowie otwiera sezon na śpiewanie pieśni morza w Polsce. Jest dla nas jak pokaz mody. Każdy stara się pokazać z najlepszej strony. Dlatego my pojawimy się z dwoma jeszcze ciepłymi krążkami - wyjaśnia "Koval" Kowalewski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie