Zbigniew Boniek: Nadal jestem prezesem PZPN, komitet tego nie zmieni

Hubert Zdankiewicz
Zbigniew Boniek
Zbigniew Boniek Lukasz Gdak
45 głosów to dla mnie miłe zaskoczenie, liczyłem na 32-36 - tak podsumował swój wybór do Komitetu Wykonawczego UEFA Zbigniew Boniek. - Polska piłka jest na fali, ale nie możemy spocząć na laurach - dodał prezes PZPN.

Czy trudne będzie połączenie funkcji prezesa PZPN z członkostwem w Komitecie Wykonawczym UEFA?
Powiem panu szczerze, że chyba to media są bardziej podniecone ode mnie tym tematem. Absolutnie nie jest to żaden problem. Zresztą jestem prezesem PZPN i na dzień dzisiejszy myślę wyłącznie o naszej piłce i o tym, co zrobić, żeby była lepsza. Jesteśmy obecnie na fali wznoszącej, ale to nie oznacza, że możemy spocząć na laurach. Trzeba ciągle coś zmieniać, dokładać. Natomiast bez problemu znajdę czas, żeby raz na parę miesięcy przygotować się i pojechać na posiedzenie Komitetu.

Co ten wybór oznacza dla polskiego środowiska piłkarskiego?
Oznacza to, że my jako związek sportowy i jako państwo jesteśmy w środku wszystkich decyzji, jakie zapadną. Nic dzisiaj się nie może odbyć bez naszej wiedzy, bez podniesienia mojej ręki. Natomiast to wcale nie spowoduje, że będziemy lepsi, że będziemy więcej grali w europejskich pucharach, że będziemy mieli lepszą reprezentację. Bo to nasz wewnętrzny polski problem. Niemniej to, że dostałem tyle głosów, najlepiej świadczy o tym, że wszyscy widzą, jak rozwija się nasza piłka. Byłoby inaczej, jakbyśmy byli na 78. miejscu w rankingu FIFA, jak na początku pracy Adama Nawałki, nie mieli dobrej reprezentacji i nie byli postrzegani jako państwo i związek, który potrafi dobrze zorganizować ważne mecze na Stadionie Narodowym. Gdyby tak było, to podejrzewam, że bym w ogóle nie kandydował.

Spodziewał się Pan, że dostanie aż 45 głosów?
Wiadomo, że piłka to również trochę polityka, politycznie z niektórymi jest nam nie po drodze. My się od tego odcinamy, ale wiadomo, że jakieś konsekwencje tego musiałem ponieść. Dlatego myślałem, że będę miał tych głosów gdzieś między 32 a 36. 45 to mnie naprawdę miło zaskoczyło.

Jakie są dziś największe wyzwania przed europejską piłką?
Właśnie chciałem was o to spytać, bo z wielką przyjemnością przeczytałem dziś rano o kłopotach europejskiej piłki i jak wiele rzeczy jest do zrobienia. A tak naprawdę niewiele widzę rzeczy do zrobienia. Moim zdaniem jest wiele do unormowania, do poprawienia, do dopieszczenia. Mamy najlepsze klubowe rozgrywki - Ligę Mistrzów i Ligę Europy, co cztery lata mamy mistrzostwa Europy reprezentacji, wprowadzamy Ligę Narodów. Piłka europejska ma się dobrze. Oczywiście bardzo ważny jest aspekt finansowy, ale ważne, żeby to była zabawa dla wszystkich, nie tylko dla najbogatszych. Aczkolwiek nie jest to łatwe, bo tam, gdzie są duże budżety, zawsze będzie przewaga nad innymi państwami. Są jednak również państwa, jak Czechy, które nie są żadnym potentatem, ale w piłce klubowej radzą sobie lepiej od nas.

A nie jest tak, że ta bogatsza piłkarska Europa właśnie nam odjeżdża? Reforma Ligi Mistrzów stawia w pozycji uprzywilejowanej kluby z najsilniejszych piłkarsko lig, a zespołom ze słabszych znów będzie się trudniej do niej zakwalifikować.
Tu się zgadzam, że jest to duży problem i musimy o tym rozmawiać. Natomiast nie tędy, moim zdaniem, droga. Nie mówmy o innych ligach, bo to my powinniśmy być mocniejsi.

Polska awansowała właśnie na 11. miejsce w rankingu FIFA. Czy to ma dla Pana jakieś znaczenie?
Na pewno jest to ważne, bo jest to jakaś tendencja. Ranking to odzwierciedla. Ale my w PZPN rozmawiamy na ten temat od 9 do 9.10 rano, a potem robimy swoje. Jak widzę drużyny, które są na 20., 30. miejscu, to jak byśmy zagrali po 10 razy, to nie wiadomo, ile razy byśmy wygrali, a ile razy byśmy przegrali. Ale my jesteśmy na dobrym etapie, mamy dobrego trenera, drużyna dobrze funkcjonuje, mamy dobrego kapitana, dobrych piłkarzy, idziemy do przodu. Ale nie wydaje mi się, że jesteśmy 11. siłą piłkarską na świecie. Co nie znaczy, że nie moglibyśmy wygrać mistrzostw świata czy nawet Europy. Jestem przekonany, że gdybyśmy pokonali w ostatnich mistrzostwach Europy Portugalię w karnych, to bylibyśmy w finale. Walia była już nasycona i byśmy pewnie ją ograli. Byłby historyczny sukces. Ale co do rankingów, to my ich nie wystawiamy na afisz. Nie znajdzie pan wielu moich czy trenera Nawałki wypowiedzi na ten temat. Uciekamy od tego, bo wiemy, że to kiedyś może się obrócić przeciwko nam. Ale oczywiście, mówiąc trochę egoistycznie, kiedyś nie będzie trenera Nawałki, nie będzie Bońka i zobaczymy, czy za mojego życia ktoś to miejsce poprawi. Nie będzie to łatwe.

Możemy przegonić zajmującą 10. miejsce Hiszpanię?
No nie, bo wtedy by chyba zlikwidowali ten ranking.

Pytał i notował Hubert Zdankiewicz

Wideo

Materiał oryginalny: Zbigniew Boniek: Nadal jestem prezesem PZPN, komitet tego nie zmieni - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3