Zemsta i polityczna kalkulacja. PiS rozpoczyna sezon polowań na Donalda Tuska

Witold Głowacki
Donald Tusk
Donald Tusk Virginia Mayo
PiS będzie się starać maksymalnie zaszkodzić Donaldowi Tuskowi - między innymi komisją ws. Amber Gold. Ale nie chodzi tylko o mityczną „zemstę”. To całkiem racjonalna polityczna kalkulacja.

Potencjał polityczny Donalda Tuska jest dziś szacowany najwyżej nie w Platformie Obywatelskiej, ani nawet nie w środowiskach bliskich KOD-owi, gdzie chętnie marzy się czasem o powrocie byłego premiera „na białym koniu”, lecz w Prawie i Sprawiedliwości. A tym politykiem PiS, który najbardziej precyzyjnie dostrzega w Tusku przyszłe realne zagrożeniem, jest nie kto inny, tylko Jarosław Kaczyński.

Powołanie komisji śledczej ds. afery Amber Gold jest właściwie pierwszym od wyborów posunięciem Prawa i Sprawiedliwości obliczonym między innymi także na dosięgnięcie byłego premiera. Szefowa komisji Małgorzata Wasserman nie kryje, że Donald Tusk prędzej czy później zostanie wezwany na przesłuchanie , choć ma to się stać na dalszym etapie prac komisji. Kwestią dość oczywistą, skoro komisja już działa, jest natomiast to, że najpierw stanie przed nią syn byłego premiera, który współpracował z należącymi do Amber Gold liniami lotniczymi OLT Express.

Sam Tusk uważa dość jednoznacznie, że powołanie komisji jest wymierzone w niego osobiście - czemu dał wyraz w lipcu, w wywiadzie dla „Polityki”. I choć politycy PiS wypowiadający się w kontekście komisji i jej prac bynajmniej nie ograniczają się do postaci byłego premiera - komisja ma „obnażać” niecne knowania każdego polityka Platformy - to jednak Tusk ma tu sporo racji. Oczywiście, że jest na celowniku PiS. I niekoniecznie chodzi tu tylko o „zemstę” - bo taki motyw polowania na Tuska najczęściej jest przypisywany Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego partii. Raczej o to, że to PiS najlepiej rozumie, że Tusk pozostaje politykiem, który w przyszłości może zmienić układ sił na polskiej scenie.

CZYTAJ TAKŻE: Amber Gold. Posłowie zaczęli swoje śledztwo [WIDEO]

Według sondażu przeprowadzonym w czerwcu przez Millward Brown dla „Gazety Wyborczej” Donald Tusk w roli potencjalnego kandydata na prezydenta byłby w stanie co najmniej zagrozić Andrzejowi Dudzie. Tusk ma w tym sondażu wynik taki sam jak Ryszard Petru - obaj mogliby liczyć na 41 proc. głosów, a Duda na 47. Tusk i Petru jako ewentualni kontrkandydaci Dudy plasują się w tym sondażu zdecydowanie najwyżej. Gdybyśmy dziś mieli zastanawiać się, co z tego wyniku może pozostać aktualne za 4 lata, podczas wyborów prezydenckich w roku 2020, intuicyjnie musielibyśmy jednak powątpiewać w trwałość poparcia dla Ryszarda Petru - to jeszcze mnóstwo czasu, a lider Nowoczesnej zdaje się jednak dość szybko spalać politycznie. I jemu, i jego partii może ubywać sił.

Natomiast Donald Tusk - w odniesieniu do krajowej sceny - pozostaje w fazie politycznej regeneracji. Jego potencjał może rosnąć. Właśnie to mąci obraz przyszłości strategom PiS. I właśnie to sprawia, że na liście priorytetów partii Jarosława Kaczyńskiego „dopadnięcie” Tuska będzie pozostawać na wysokim miejscu.

Rzecz jednak w tym, że dopaść Tuska wcale nie jest tak łatwo. Były premier odszedł z polskiej polityki do Brukseli w bardzo dogodnym dla siebie momencie. Dokładnie wtedy, gdy w jego otoczeniu klarowała się już myśl, że z wyborami parlamentarnymi w roku 2015 może być jednak ciężko, że nastąpiło wypalenie poparcia dla Platformy, że społeczeństwo staje się po prostu zmęczone Tuskiem i jego partią. Na to nakładały się katastrofalne dla PO i rządu Tuska polityczne skutki afery taśmowej, której głównymi postaciami stali się ludzie bardzo bliscy premierowi - jak szef MSZ Radosław Sikorski czy minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz albo sekretarz generalny PO Paweł Graś.
W tej sytuacji dość oczywiste stawało się w coraz silniej wewnętrznie skonfliktowanej Platformie pytanie, czy czasem także sam premier nie staje się dla partii obciążeniem. Zasadne pytanie. Latem 2014 roku jeszcze nikt w PO nie brał serio możliwości zwycięstwa kandydata Prawa i Sprawiedliwości w wyborach prezydenckich. Ale była tam już świadomość, że wybory parlamentarne mogą co najmniej nie przynieść zdecydowanego zwycięstwa Platformy. Skali rzeczywistej porażki jeszcze tam nie przeczuwano, jednak na zwycięski blitzkrieg liczyli już tylko najbardziej naiwni.

Dlatego właśnie perspektywa objęcia jednej z najważniejszych - przynajmniej nominalnie - funkcji w Unii Europejskiej zaczęła Tuska w połowie 2014 roku całkiem poważnie interesować. To, co chwilę wcześniej wydawać się mogło największym kosztem takiej decyzji - czyli oddanie steru w Polsce, teraz zaczęło wyglądać jak rodzaj daru od losu.

W coraz bardziej skomplikowanej sytuacji po aferze taśmowej wybór stojący przed Tuskiem jawił się następująco: albo walczyć o trwanie i przetrwanie w Warszawie, albo spróbować ucieczki do przodu w Brukseli - na przynajmniej teoretycznie najważniejszym stanowisku w Unii. Nic dziwnego, że ta druga możliwość okazała się bardziej kusząca. Rola „prezydenta Europy” wydawała się wprost kipieć potencjałem, zwłaszcza, że poprzednik Tuska na tym stanowisku, Herman Van Rompuy nie zapisał się w historii jako realny przywódca. Wydawać się mogło, że w unijnej grze sił dodanie politycznego kalibru cokolwiek fasadowej dotąd funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej nie powinno być wcale takim trudnym zadaniem, zwłaszcza dla doświadczonego polityka, któremu przy tym trudno odmówić charyzmy. Wziąć tę funkcję i rozepchać jej nieutrwalone jeszcze ramy, tak by rzeczywiście stać się jednym z liderów Europy - oto wyzwanie, które mogło wydawać się Tuskowi co najmniej pociągające. Zwłaszcza w kontekście tego, co czekało go w kraju.

CZYTAJ TAKŻE: Amber Gold. Posłowie zaczęli swoje śledztwo [WIDEO]

Brukselska rzeczywistość okazała się jednak mniej różowa. Dziś trudno powiedzieć, by Donald Tusk jakoś szczególnie błyszczał jako „prezydent Europy”. Obiektywnie rzecz biorąc, były polski premier przewodniczy Radzie Europejskiej w naprawdę ciężkich czasach, to za jego kadencji oglądaliśmy apogeum kryzysu migracyjnego i decyzyjny chaos na unijnych szczytach a następnie referendum w Wielkiej Brytanii zakończone decyzją o Brexit. To już dwie klęski zjednoczonej Europy, które idą także na konto Tuska. Ale przecież niejako zasłużenie - niezależnie od tego, jak dobrze znamy rzeczywiste mechanizmy decyzyjne w Unii i tak niemal podświadomie przypisujemy w nich przewodniczącemu RE dość zasadniczą, autonomiczna, rolę, tak samo jak czynimy to w odniesieniu do polskiego ustroju i urzędu prezydenta RP.

Każda sytuacja, w której nie widzimy tej autonomiczności i decyzyjności działa na niekorzyść sprawującego urząd - nawet jeśli nijak nie da się tej sytuacji przypisać do prerogatyw i kompetencji tego urzędu. Dlatego Tusk zbiera rykoszety i z błędów Angeli Merkeli, i z brutalnej politycznej wojny o Brexit, która rozegrała się w Wielkiej Brytanii i właściwie z każdego poważniejszego błędu europejskich polityków.

Powiedzmy więc sobie szczerze - w Unii Donald Tusk nie jest jak dotąd zwycięzcą. Ale nie można go również uznać za przegranego, Tusk w roli przewodniczącego RE nie zaliczył żadnej poważnej wpadki, nie popełnił żadnego spektakularnego błędu. Widziany z polskiej perspektywy były premier a obecny „prezydent Europy” stoi dziś z boku, a może nawet ponad krajową polityką. To nie tylko bezpieczna pozycja. To rodzaj luksusu.
Tusk jest dziś jedynym poważnym polskim politykiem, który nie spala się w ogniu wewnątrzkrajowej wojny. Może w całkiem szybkim tempie odzyskiwać siły, na jego korzyść działają i nostalgia, i słabiutka pamięć polskich wyborca. Z czasem będzie mógł myśleć o powrocie. I to może rzeczywiście na „białym koniu”. Prezes PiS doskonale to rozumie.

Pamiętajmy, ile razy wypadał z szosy Jarosław Kaczyński. W roku 1991 jako szef kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy i Porozumienia Centrum był jednym z najmocniejszych ludzi w polskiej polityce. Zaledwie dwa lata później ani on, ani jego partia nie zdołali nawet wejść do Sejmu - PC nie przekroczyło progu wyborczego a na Kaczyńskiego spadło odium współodpowiedzialnego za miażdżące zwycięstwo postkomunistów. W roku 2006 Kaczyński stał na czele rządu i ogłaszał budowę IV RP, zaledwie rok później jednak niemal na własne życzenie stracił władzę - na długie dwie kadencje.

Jarosław Kaczyński wie, że w polityce żaden upadek nie musi być tym ostatecznym. Sprawdzał swoje umiejętności przetrwania już wiele razy. Poturbowany i poraniony zawsze potrafił nie tylko się podnieść, ale i odzyskać siły. W końcu wracał - chyba za każdym razem silniejszy.

CZYTAJ TAKŻE: Amber Gold. Posłowie zaczęli swoje śledztwo [WIDEO]

Kaczyński wie, że Tusk też potrafi długo i cierpliwie czekać na powrót sposobności. Może nawet jest w tym lepszy od prezesa PiS? Polityczne zloty i upadki Kaczyńskiego były najczęściej efektem brawurowych zagrań na jedną kartę, ewentualnie zbyt szybkich zwrotów o 180 stopni. Tusk budował swoją polityczną karierę równie brutalnie, ale przy tym spokojniej i znacznie bardziej precyzyjnie, właściwie nie zdarzały mu się upadki o całe piętro - od czasu wiceprezesowania w KL-D aż do dziś. Takiego gracza nie sposób lekceważyć.

Dlatego PiS postępuje dość racjonalnie próbując zaszkodzić Tuskowi komisją ds. Amber Gold. Z jednym tylko zastrzeżeniem. Jak dotąd nic nie wskazuje na to, by prace komisji mogły nam przynieść jakieś przełomowe informacje, które mogłyby Tuska rzeczywiście „pogrążyć”. Jeśli były premier nie da się wyprowadzić z równowagi, zamiast efektu rzucenia go na kolana przez komisję możemy zobaczyć raczej nieudolne próby przyklejenia mu odpowiedzialności za aferę. Psy szczekają, karawana jedzie dalej - powie sobie wtedy widz obrad komisji przed telewizorem. I kto wie, czy na czele tej karawany nie zobaczy „białego konia”.

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Zemsta i polityczna kalkulacja. PiS rozpoczyna sezon polowań na Donalda Tuska - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 55

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

b
babinka

Najlepiej byli członkowie PZPR,a mamy ich trochę nawet w obecnym parlamencie...

p
psycholog

Uśmiech umysłowo chorego...

g
gość

Nie chodzi o "zagrożenie" Tuska dla Kaczyńskiego. Tusk, TO ZAGROŻENIE DLA Polski i Polacy NARESZCIE to dojrzeli!

Jeszcze biedniejsza byłaby Polska pod prezydenturą Petru. To dopiero by była ŻAŁOSNA groteska!

Ciekawe, jaki by był wynik testu na IQ wszystkich zwalczających zdrowy rozsądek dla własnej chwały?

Polacy, SPRÓBUJMY, chyba wszystkie "ofiary" nieuniknionej "zemsty" są ZA - nieprawdaż?

Kiedy możemy się spodziewać NIECIERPLIWIE OCZEKIWANEGO zawiadomienia o POZYTYWNEJ decyzji, na łamach "Polskatimes.pl - Dziennik Polska"?

s
spokojny

A kto wymyślił, że Tusk chciałby ubiegać się o prezydenta Polski.
Niby po co mu to?

c
czas rozliczen

odpowiecie zlodzieje za swoje czyny, afery, bute i arogancje, przede wszystkim za rozkradzenie Polski. Czekam z utesknieniem nie tyle na ryzego, co tego szczurka z wasami, aby zobaczyc go w klatce,bedziecie mieli brrrrrrrrrrrrrr w najlepszym wykonaniu przez twojego idola .

B
Brus

Mały perfidny karaluch ze swoimi hyclami zaczynają nagonkę

G
Gość

KE rozpocznie postępowanie przeciw Polsce. Stawką w sporze są miliardy złotych

Aukcja na częstotliwości LTE (800 MHz), dzięki której w Polsce ma powstać sieć szybkiego internetu mobilnego, była prowadzona w końcówce rządów PO przez Urząd Komunikacji Elektronicznej, którego
prezesem była wtedy Magdalena Gaj.

Protesty wzbudziła m.in. ingerencja poprzedniego ministra administracji i cyfryzacji Andrzeja Halickiego, który poprzez nowelizację rozporządzenia, na podstawie którego aukcja się odbyła, skrócił
licytację. Miało to zapobiec zbytniemu przeciąganiu się aukcji.

.T-Mobile jeszcze w 2013 r. wysłał skargę do Komisji Europejskiej w sprawie ugody, jaką Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zawarło z udziałowcami firmy telekomunikacyjnej Sferia. Zgodnie z tą ugodą,
zawartą jeszcze przez ministra administracji i cyfryzacji Michała Boniego (PO), powiązana z Zygmuntem Solorzem-Żakiem
Sferia otrzymała w ramach rekompensaty, za wcześniejsze błędne decyzje
urzędników, częstotliwości z pasma LTE 800 MHz. W wyniku tej decyzji
firma ta nie musiała stawać do aukcji na częstotliwości LTE.

A
AJB

Przecież na szkodniki nie ma sezonu ochronnego. Trzeba je tępić zawsze i wszędzie, tak jak tępi się szczury, karaluchy, prusaki czy wyrywa szkodliwe chwasty z upraw oraz rośliny pasożytnicze! Ot i wszystko w tym temacie.

c
cyprian

Błędne i pozbawione podstaw są domniemania,że pan Tusk odegra jakąś poważniejszą rolę na polskiej scenie politycznej. Nie sprawdził się w roli premiera ani w roli szefa partii, co zaowocowało przejęciem władzy przez PiS. Kandydatura pana Komorowskiego na urząd prezydenta była fatalną decyzją ugrupowania a właściwie jej przewodniczącego,podobnie jak kandydatura pani Gronkiewicz-Waltz na prezydenta Warszawy. Pan Tusk otaczał się miernotami,by na tym tle błyszczeć,co krajowi na dobre nie wyszło. Urzędu premiera RP nie traktował poważnie,można sprawdzić,jak często wymieniano ministrów ważnych dla państwa resortów. Nie chcę przypominać obietnic z kampanii wyborczych PO,których nie dotrzymano.

Częste wymiany ministrów sprawiedliwości i spraw wewnętrznych prowadziły do pogarszania się pracy sądów i organów bezpieczeństwa państwa.

Platforma,dzięki przychylności mediów i dzięki zręcznym,chwytliwym hasłom,przejęła od wątłej koalicji PiS-Samoobrona-LPR władzę,by po 8 latach nieudolnych rządów przekazać ją w ręce jednej partii,czyli PiS. Partia pana Tuska nie dysponowała też przygotowanymi do rządzenia kadrami,ani na szczebel centralny ani na szczeble w terenie. Jak państwo funkcjonowało,dosadnie ale trafnie ocenił pan Sienkiewicz/minister spraw wewnętrznych/ w nagranej rozmowie podczas towarzyskiego spotkania w restauracji "Sowa i Przyjaciele". Rządzący politycy mieli więc świadomość,że sprawy w kraju idą źle ale nie potrafili niczego poprawić. Utrata  władzy była dla nich wybawieniem, dla kraju zaś nadzieją na zmiany korzystne dla ludzi.

Pan Tusk w nowej politycznej roli /szefa Rady Europejskiej/ nie ma żadnych,poważnych osiągnięć a UE boryka się z wieloma problemami. Jest człowiekiem bez zdolności do rozwiązywania poważniejszych komplikacji w życiu społeczeństw,chociaż posiadł dar wygrywania słownych utarczek. To jednak zbyt mało,by przewodzić narodowi w roli prezydenta.

Osobiście sądzę,że w wyborach o urząd pierwszej osoby w polskim państwie za 4 lata wystartuje pan Jarosław Kaczyński. I to pewnie z dobrym rezultatem.

j
jantonij

Sezon na kaczki  tuż tuż .

c
czy zalobny rapsod

na czesc donka POligloty ?

n
na kaczki polowaly 8 lat

chcialy je pozrec i wypychac, teraz przyjdzie im dokonczyc zywota o wieziennym jadle ze swoimi wyborcami.

G
Gość

Dinozaury mialy zginac za czyja sprawa seryjnych samobojcow !

K
Krol KiK

Psi pysk k**** udajacej Kaszuba

K
Krol KiK

Lech Badkowski, autor paru grafomanskich ksiazeczek byl mentorem Donalda Tuska. Jak wredna suka musiala byc jego matka, ze nadala mu takie przesmiewcze imie? Lech Badkowski udawal opozycjoniste a od 1945 roku byl etatowym pracownikiem UB na okopowej 9. Udawal solidarucha, czlowieka z podziemia a przez jego manipulacje wpadlo pare osob a ja wyladowalem na emigracji w Australii. Dopadne sk-syna, nie podaruje ubeckiej kanalii

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3