Zmagania z wstydliwym problemem

Marta Paluch
Stolica Apostolska uczyniła kolejny krok w ściganiu księży pedofilii. Publicznie nakazała biskupom m.in. ochronę ofiar. Tymczasem małopolscy biskupi od kilku lat konsekwentnie ją stosują.

Oba małopolskie przypadki pedofilii księży dotyczyły 13-letnich uczennic i znalazły finał w sądzie. Księża katecheci (Łukasz K. i Andrzej S.) zostali skazani prawomocnymi wyrokami. Ich przypadkami zajmuje się również Kościół. Najpierw interweniowali biskupi diecezjalni (kard. Dziwisz i bp Skworc), którzy wszczęli postępowanie wyjaśniające. Watykańska Kongregacja Nauki Wiary może nałożyć na obu katechetów ciężkie sankcje, z wydaleniem ze stanu kapłańskiego włącznie.

Potrzebny dokument, by załatwiać trudne sprawy

Wszystko zostało więc załatwione mniej więcej tak, jak tego wymaga nowy dokument Stolicy Apostolskiej (okólnik opublikowany 16 maja). Niemniej jednak, uszczegółowienie zasad postępowania, które lokalnym Kościołom zaleca Watykan, jest bardzo potrzebne. Również dlatego, żeby opinii publicznej nie bulwersowały sprawy takie jak ta w Tylawie (skazanego za molestowanie księdza bronił tam abp Michalik ).

Prawo kanoniczne opisuje bowiem podobne przestępstwa - brak jednak szczegółowych procedur, np. dotyczących pomocy ofiarom. Trudno jednak mówić o wypracowaniu takowych, skoro ujawnionych przypadków pedofilii jest mało (w diecezji krakowskiej tylko jeden).

To przypadek Łukasza K., który do niedawna był wikarym w parafii pod Jordanowem. Wtedy, w 2008 roku, miał 28 lat. Młody, przystojny, podobał się parafiankom. Nie tylko tym dorosłym. Do duchownego wzdychały też nastolatki, które chodziły do niego na katechezę. Jedną z nich była 13-letnia mieszkanka pobliskiej wsi.

Co się stało z księdzem Łukaszem

Dziewczynka była zafascynowana kapłanem. Rozmawiali ze sobą przez telefon, pisali SMS-y. Wreszcie, jak wynika z ustaleń prokuratorskiego śledztwa, doszło do dwóch spotkań na plebanii - w styczniu i kwietniu 2008 roku. Podczas nich ksiądz miał jej dotykać, całować w usta. - Dotykał mnie w intymnych miejscach - mówiła dziewczynka.

Opisała wszystko w pamiętniku, który znalazła jej matka. Kobieta zawiadomiła szkołę, a 10 maja 2008 roku - policję.

- Rodzice kontaktowali się też z proboszczem parafii, w której wikarym był ksiądz Łukasz - mówi Jerzy Procner, prokurator rejonowy z Suchej Beskidzkiej (to ona prowadziła śledztwo w tej sprawie). - Ten zaś poinformował ich, że powiadomił kurię. W śledztwie przyznał również, że władze diecezji krakowskiej wszczęły ze swojej strony postępowanie wyjaśniające - dodaje prokurator.

I choć ks. Łukasz nie przyznawał się do winy i twierdził, że nastolatka kłamie, konsekwencje go nie ominęły. Najpierw dotknęła go kara kościelna. Decyzją kard. Stanisława Dziwisza został zawieszony w obowiązkach katechety i wikarego. Potem usłyszał wyrok Sądu Rejonowego w Suchej Beskidzkiej: dwa lata więzienia (w zawieszeniu na cztery) i rok zakazu pracy z młodzieżą. Miał też zapłacić 15 tys. złotych dla poszkodowanej i 2 tys. zł grzywny.
Dziś ma 31 lat i nie jest czynny "zawodowo". Jego akta zawędrowały go watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. To ciało zdecyduje, co z nim dalej zrobić. Do tego czasu kardynał Dziwisz zawiesił go w pełnieniu funkcji. - Został odsunięty od pracy w duszpasterstwie w parafii, a także od wszelkiej pracy z dziećmi i młodzieżą - podkreśla ks. Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej kurii.

Jak długo zostanie w zawieszeniu? - Nie ma takiego terminu. Wszystko zależy od decyzji kardynała - ucina ks. Nęcek. A ta zapadnie po tym, jak sprawą zajmie się kongregacja.

Ta sama kongregacja zajmuje się sprawą ks. Andrzeja.

13-latka zadurzona w księdzu Andrzeju

On miał 45 lat i uczył religii w jednej ze szkół w Szczawnicy. Był bardzo lubiany przez młodzież. Wysportowany, jeździł na rowerze, organizował zajęcia sportowe. Chłopakom kupił stoły do ping-ponga. Ona, uczennica, miała 13 lat.

- Odwiedzała go na plebanii, najpierw raz w tygodniu, potem coraz częściej. Szczawnica huczała od plotek, że uprawiają seks, a nawet więcej - że przez dwa lata byli regularną parą - mówi jeden z mieszkańców Szczawnicy.

Ich relacja trwała, jak ustaliła prokuratura, aż dwa lata (2001-03). W końcu dziewczyna miała dostać od księdza SMS-a, po którym zagroziła samobójstwem. Według jednej z wersji, załamała się psychicznie (sprawa była rozpatrywana z wyłączeniem jawności). Powiedziała o tym koleżance, a ta zaalarmowała matkę dziewczyny.

- Najpierw poszła do proboszcza w Szczawnicy. Ten nie uwierzył w te zarzuty i odesłał ją na policję - mówi Zbigniew Gabryś, zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Targu.

Matka poszła również do kurii, 20 listopada 2004 roku. Tydzień później ksiądz S. otrzymał listowne upomnienie od biskupa tarnowskiego. Podczas śledztwa był przeniesiony do jednej z tarnowskich parafii. Był tam tylko miesiąc, bo posypały się kolejne sankcje kościelne. Od września 2005 roku nie mógł uczyć w szkole.

Gdy zapadł pierwszy wyrok sądu cywilnego (pięć lat więzienia), kuria kazała mu przenieść się do domu zakonnego.
K
olejny wyrok sądu w 2009 roku złagodził mu karę do 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat i orzekł zakaz wykonywania funkcji katechety i nauczyciela przez 10 lat.

Biskup Wiktor Skworc zakazał mu wtedy jakiejkolwiek posługi duszpasterskiej.

Dziś ksiądz Andrzej czeka na karę z Kongregacji.

- Nie pełni żadnych funkcji duszpasterskich. Ma wyznaczone miejsce zamieszkania i tylko tam może, w kaplicy, odprawiać mszę - mówi kanclerz tarnowskiej kurii, ks. Adam Nita. To właśnie on sprawuje dozór nad księdzem Andrzejem do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy.

A co z ofiarami?

W obu przypadkach kurie krakowska i tarnowska zaproponowały im pomoc psychologiczną. W drugim przypadku dziewczynka z niej skorzystała.

Ksiądz lepiej pomoże niż prokurator i policja

Na właśnie taką pomoc - duchową i psychologiczną kładzie nacisk cytowany okólnik Watykanu. Właśnie nacisk, bo przepisy w sprawach pedofilii wśród księży już były.

W 2010 r. w dwóch watykańskich dokumentach zamieszczono m.in. zasadę współpracy z władzą świecką, przesunięto przedawnienie takich spraw z 10 do 20 lat po osiągnięciu przez ofiarę pełnoletności i wpisano nowe przestępstwa - kupno, sprzedaż i rozprowadzanie pornografii dziecięcej w sieci.

Teraz Watykan chce, by postępowania były jeszcze bardziej określone. Zaleca, by kościoły lokalne wytyczyły sobie ścieżkę postępowania w podobnych przypadkach.

- To właśnie Kościół może ze swojej strony zapewnić tym dzieciom odpowiednią pomoc po całym zdarzeniu. On działa tam, gdzie już prokuratura nie może - mówi prok. Gabryś.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krakus [email protected]
Cytat: "Rodzicu chcesz być spokojny o własne dziecko? Trzymaj je z dala od Kościoła".
Ujawnienie afer pedofilsko-seksualnych z udziałem duchowieństwa przetacza się faktycznie przez cały Kościół. Żaden kraj nie jest od nich wolny. Jedni mówią o tym otwarcie, inni ukrywają za wszelką cenę. Ave.
Dodaj ogłoszenie