4/16 Zamknij

Islandczycy, żyjąc na wyspie wulkanicznej na środku oceanu, na której nierzadko coś się trzęsie albo jest sztorm, nie panikują również w takiej chwili.

Archiwum prywatne

Poprzednie Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Poprzednie Następne

Sara - Islandia

Islandczycy, żyjąc na wyspie wulkanicznej na środku oceanu, na której nierzadko coś się trzęsie albo jest sztorm, nie panikują również w takiej chwili. Dzięki dużej przestrzeni wyspy, wirus rozprzestrzenia się jedynie w obrębie stolicy (ponieważ żyje tam większość mieszkańców wyspy) - łatwo jest uciec. Również zaopatrzenie jest, więc i paniki brak. Do sklepów wpuszczane jest do 100 osób, a Lotnisko w Keflaviku nadal obsługuje loty. Ten dziwny spokój jest opłacony bardzo dużą ostrożnością ze strony rządu (oficjalne komunikaty, jasne i rozpowszechniane) i obywateli (dezynfekcja we wszystkich możliwych miejscach, pozostawanie w domach w miarę możliwości chociaż bez przesady). A szef policji zapowiada, że na początku lipca Islandia zrobi wielkiego grilla na świętowanie uporania się z wirusem. Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy