
Z rubryki kryminalnej przedwojennej wsi
W grudniu 1938 doszło do tragedii we wsi koło Szubina.
Józef i Piotr - bracia - posprzeczali się z błahego powodu. Starszy uderzył drugiego w twarz. Ten, aby uniknąć większej awantury, zamknął się w pokoju. Wtedy wściekły Józef chwycił za dubeltówkę i oddał strzał. Okazało się, że śmiertelnie trafił w przechodzącą Małgorzatę. Kobietę wysłała tam matka braci, która chciała, by Małgorzata ich pogodziła.
Józef stanął przed sądem okręgowym, który skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Sąd wyjaśnił, że pod uwagę wziął "podenerowwanie" oskarżonego - podało Słowo Pomorskie

Z rubryki kryminalnej przedwojennej wsi
Szalony ogień strawił dobytek 30 rodzin - krzyczał tytuł jednego z artykułów Słowa Pomorskiego z 2 lipca 1938 roku. Historia dotyczyła wsi Osie.
W Święto Piotra i Pawła, gdy niemal wszyscy mieszkańcy wsi znajdowali się w kościele, w jednej z zagród wybuchł pożar. Spowodowała go iskra, która spadła z komina na słomiany dach.
Cała wieś ruszyła ratować dobytek, zaalarmowane zostały straże w Grudziądzu, Świeciu, Starogardzie. Sytuacja była tym groźniejsza, że we wsi brakowało wody. Pożar udało się opanować, lecz ogień zdążył zaatakować 28 budynków mieszkalnych i gospodarczych, które należały do 30 rodzin. Jak podkreślała prasa, tych najuboższych. Tylko jedna trzecia szkód została pokryta ubezpieczeniem

Z rubryki kryminalnej przedwojennej wsi
Wyjątkowo dużo problemów sprawił aresztant Jan L. Mężczyzna trafił do aresztu jako podejrzany za kradzież roweru.
Kraty nie przypadły mu do gustu do tego stopnia, że ... wyrwał zamek drzwi i uciekł.
Kara dla zbiega? Został skazany na dwa miesiące w zawieszeniu na dwa lata

Z rubryki kryminalnej przedwojennej wsi
Mieszkaniec Słońska został oskarżony o podpalenie domu własnej matki.
Jak zeznał przed sądem, w ten sposób chciał wyłudzić premię asekuracyjną z Towarzystwa Ubezpieczeniowego "Pogorzela". Mężczyzna schował cały dobytek w piwnicy i stodole. Policji i wójtostwu oznajmił, że wszystko spłonęło.
Ostatecznie oskarżony przyznał się do winy. Podkreślił, że nie współpracował z nim żaden z domowników. Sąd skazał go na półtora roku więzienia i pięcioletnią utratę praw obywatelskich i honorowych