Krynica-Zdrój. Śmiertelny wypadek na stoku Słotwiny Arena. Narciarz zginął na miejscu

Klaudia Kulak
Klaudia Kulak
Na stoku Słotwiny Arena w Krynicy-Zdroju doszło do tragicznego w skutkach wypadku z udziałem dwóch narciarzy. Jeden z nich w wyniku zdarzenia poniósł śmierć na miejscu. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie to około 50-letni mieszkaniec powiatu nowosądeckiego.

FLESZ - Polskie mieszkania w ogonie Europy?

- O 9:15 dyżurny Centralnej Stacji Ratowniczej dostał informację o wypadku na stoku w Słotwinach. Jeden z poszkodowanych był wtedy nieprzytomny - informuje Michał Słaboń, naczelnik grupy Krynickiej GOPR

Na miejsce zdarzenia wysłani zostali ratownicy, którzy pełnili wtedy dyżur. Po dotarciu na miejsce niestety okazało się, że mimo usilnych prób ratowania życia, jeden z poszkodowanych nie przeżył.

- Reanimację na miejscu prowadziły już osoby postronne, które przyjechały do zdarzenia. Ratownicy przejęli te czynności, ale niestety nie udało się uratować narciarza - relacjonuje.

W wyniku zdarzenia narciarz poniósł śmierć na miejscu. Drugi uczestnik wypadku został przetransportowany do karetki i trafił do szpitala. Od godziny 10 na stoku czynności prowadzi policja i prokuratura.

Kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Swoją drogą ten stok taki sobie, rozumiem, że prędkość się sumuje ale mimo wszystko musiała być do tego dodana totalna nieostrożność obu albo jednego z narciarzy.

E
Ewa

Należy wprowadzić znaki ma stokach. Tak już jest na zachodzie w Alpach. Albo fotoradary. Albo policjanci z "sucharkami"

p
pomysłodawca

Nasuwa się tu jedyny słuszny wniosek. Trzeba po prostu stoki dzielić linią na pół, tak jak to jest na drogach. Tak żeby ci co jadą w dół jechali prawą stroną a ci co jadą do góry jechali lewą stroną. W ten sposób uniknie się czołowych zderzeń na polskich stokach. Co też tym ludziom przychodzi do głów, żeby przenosić złe obyczaje z dróg na stoki.

G
Gość

Umiesz jeździć? - umim, ja nie umim?

Dodaj ogłoszenie