W podtarnowskim Skrzyszowie od wczoraj mówi się praktycznie tylko o jednym - rekordowej wygranej w lotto. Szczęśliwy kupon nadany został w miejscowych delikatesach i jest bardzo prawdopodobne, że nowym milionerem, który z dnia na dzień wzbogacił się o 36 726 210,20 złotych, został ktoś z mieszkańców.
Kumulacja rosła miesiąc
Rozbita w czwartkowym losowaniu Lotto kumulacja rosła od 19 lutego. Przez blisko miesiąc nikomu nie udało się trafić „szóstki”. Zrobił to wreszcie ktoś, kto kupił kilka zakładów na chybił trafił w kolekturze, która mieści się w Delikatesach Centrum w Skrzyszowie.
- Lotto działa w naszym sklepie od samego początku, czyli od ośmiu lat, ale nie przypominam sobie, aby wcześniej padły tu jakieś wysokie wygrane. To na pewno pierwsza „szóstka” i od razu rekordowa - mówi Agnieszka Karwala, kierowniczka sklepu.
Zaskoczenia z wygranej nie kryje Dorota Tokarska, która pracuje na kasie i obsługuje lottomat.
Pieniądze szczęścia nie dają? Niby to wiemy, ale tylko do czasu kumulacji Lotto
- Ludzie pytają się, czy wiem, kto może być tym szczęśliwcem. A ja nie mam zielonego pojęcia. Tyle osób się tutaj codziennie przewija. Nie sposób wszystkich spamiętać - opowiada.
Może zaprosi Bon Jovi?
Sklep znajduje się przy ruchliwej drodze na Tarnów. Jeżdżą tędy na co dzień nie tylko mieszkańcy Skrzyszowa, ale również sąsiednich gmin: Ryglic i Pilzna.
- Mam nadzieję, że wygrana zostanie u nas - mówi Marcin Kiwior, wójt Skrzyszowa. Do gminnej kasy nie trafią wprawdzie pieniądze z podatku od wzbogacenia (10 procent, czyli niemal 4 miliony złotych), które musi odprowadzić świeżo upieczony milioner, ale wójt liczy po cichu, że mimo wszystko pokusi się on na honorowy gest i przeznaczy część wygranej na coś, co będzie służyć lokalnej społeczności.
- Może zainwestować te pieniądze u nas, ale równie dobrze mógłby uszczknąć trochę z tej kolosalnej kwoty i wesprzeć jakąś inwestycję, która nie może doczekać się realizacji z braku środków - dodaje wójt Kiwior.
Ponad 30 milionów złotych wystarczyłoby np. na wykonanie siedmiu suchych zbiorników wzdłuż przepływającego przez gminę Wątoku. Dzięki nim mieszkańcy mogliby spać spokojnie, że w razie powodzi ich domy znowu nie zostaną zalane przez wezbrane wody potoku.
Skrzyszów znany jest z koncertów charytatywnych, z których dochód idzie na chorych i innych potrzebujących. W tym roku gwiazdą był zespół Lady Pank.
- W przyszłym, z pomocą naszego lottomilionera, będzie nią... Bon Jovi - dodaje z uśmiechem wójt Kiwior.
Takie pieniądze to strach
Większość mieszkańców, z którymi rozmawialiśmy, mówi, że gdyby oni wygrali 37 mln zł, to nie zagarnęliby wszystkich pieniędzy tylko dla siebie.
- I po co by mi one były, skoro lat życia nie zostało już za wiele? - pyta retorycznie Stanisława Kielian.
Kiedy usłyszała, jaka wygrana padła w Skrzyszowie, aż chwyciła się za głowę. - Do tej pory myślałam, że to wszystko kłamstwo, że całe te losowania są ustawione i zwykły człowiek nie ma szans na takie pieniądze - zauważa. - Od teraz będę grać i od czasu do czasu, przy okazji zakupów, poproszę ekspedientkę o kupon - zapowiada emerytka. Milionową wygraną rozdzieliłaby między dzieci i wnuków, fundując m.in. nowe domy i samochody. Część pieniędzy przeznaczyłaby na cele charytatywne.
- Kiedyś grałem, ale nic nie wygrałem i się zniechęciłem. Ten, kto trafił tę „szóstkę”, miał mnóstwo szczęścia. Nic więcej. Jeżeli ktoś mówi o tym, że są jakieś systemy, które gwarantują wygraną, to oszukuje - zaznacza Kazimierz Gembica.
Lottomilionerowi nie zazdrości. - Gdybym zgarnął taką kwotę, to bałbym się, że ktoś połakomi się na nie i zrobi krzywdę mnie lub dzieciom. Nie sypiałbym już tak spokojnie, jak teraz - zauważa.
Szczęście koło Tarnowa
To kolejna wysoka wygrana, jaka padła w ostatnim czasie w okolicach Tarnowa. Niespełna rok temu ponad 30,5 miliona złotych zgarnął szczęśliwiec, który kupił - również na chybił trafił - kilka losów w kolekturze w Żabnie.
- Utkwiła mi ta wygrana w głowie i dlatego, jak tylko przejeżdżam przez Żabno, to staram się zatrzymać tam na chwilę, aby zagrać. W tym tygodniu też kupiłem kilka losów, ale w Tarnowie. Gdybym wiedział, że główna wygrana padnie w Skrzyszowie, przyjechałbym tutaj. Będę próbował dalej, aż los w końcu i do mnie się uśmiechnie - mówi Mirosław Jarosz.
Autor: Paweł Chwał