Rekrutacja do przedszkoli. Matki zostają na lodzie

Robert Gąsiorek
Rusza rekrutacja do przedszkoli. Mamy 3-latków nie mają lekko. Od tego roku uprzywilejowane są dzieci ze starszych roczników.

23-letnia Olga Babkiewicz z Bochni wspólnie z mężem wychowuje synka Bartusia. W marcu malec kończy trzy latka. Młoda mama wciąż się uczy w szkole policealnej, musi dojeżdżać do Krakowa. Miała nadzieję, że jej synek dostanie się do przedszkola, dzięki temu pogodzi naukę z wychowaniem dziecka. Choć w Bochni zapisy do miejskich placówek ruszą dopiero 23 marca, już usłyszała, że szanse na przyjęcie jej pociechy w poczet przedszkolaków są nikłe.

- Powiedzieli, że trzeba spełniać szereg wymagań, za które przyznawane są punkty. Jednym z głównych kryteriów jest to, aby oboje rodzice pracowali - mówi pani Olga. - A ja póki co się uczę, co nie oznacza, że mam całe dnie wolne - dodaje.
Urzędnicy przyznają, że nie każde dziecko może się załapać do przedszkola miejskiego.

- Kryteria obowiązują wszystkich takie same - mówi Dorota Palej-Maliszczak, dyrektor Miejskiego Zespołu Edukacji w Bochni. - Nie oznacza to, że już teraz możemy ze stuprocentową pewnością oznajmić, że dziecko tej pani się nie dostanie do przedszkola. Trzeba poczekać na wyniki rekrutacji - dodaje.

W pierwszej kolejności przyjmowane będą jednak dzieci w wieku 4 i 5 lat, bo tak mówią nowe przepisy (w Bochni w tym roku jest ich aż 733, a miejsc w przedszkolach dla wszystkich dzieci 852). - Jeśli byłoby więcej cztero- i pięciolatków, to będziemy uruchamiać dla nich dodatkowe oddziały - przekonuje Dorota Palej-Maliszczak.

Do uprzywilejowanych trzylatki się niestety nie zaliczają.
- W czerwcu kończę naukę i miałam nadzieję iść na staż, a później do pracy - mówi pani Olga. - A wygląda na to, że kolejny rok spędzę w domu, bo ktoś musi się zająć moim Bartusiem. Pozostaje mi liczyć na cud, że większość rodziców starszych dzieci nie wyśle swoich pociech do przedszkola i wtedy mój synek tam trafi. Ale na dziś to jak wróżenie z fusów, w ten sposób nie da się niczego zaplanować - podkreśla.

Problem z miejscami w przedszkolach jest także w Brzesku. Na 320 wolnych miejsc dzieci w wieku przedszkolnym jest aż 575. - Dane posiadamy na podstawie aktów urodzeń. Nie wiemy, ile ich obecnie przebywa w gminie, wiele osób wyjechało za granicę - mówi Józef Cierniak, naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu.
Jak dodaje, jeśli zabraknie miejsca w przedszkolu publicznym dla 4- i 5- latków, gmina zapewni im miejsce w jednej z czterech placówek prywatnych znajdujących się na terenie Brzeska. - Te przedszkola i tak dostają dotację z budżetu gminy, więc nie powinno być żadnego problemu - przekonuje.
Tymczasem wiele matek 3-letnich dzieci ma problem.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
niestety
no chyba ze sie ma nauczyciela w rodzinie...
d
dana
Jak to się ma do tego że mało dzieci rodzą polki a te co są to traktują jak zło konieczne.Księża wywalili religie do szkól to niech w zamian udostępnią sale na przedszkola a mają tego nie mało i sprawa rozwiązana.
Dodaj ogłoszenie