
Pol Llonch (Wisła Kraków)
Bez problemów opanował środek pola w meczu z Koroną Kielce. Kibiców swojej drużyny na pewno zaskoczył... dryblingiem w polu karnym. Gdyby nie jego szarża, to nie padłaby wyrównująca bramka.

Taras Romanczuk (Jagiellonia Białystok)
Zdziwimy się, jeżeli jego nazwiska nie będzie na liście powołanych na marcowe mecze reprezentacji Polski. Spełnia wszystkie najważniejsze warunki; ma już paszport, jest w formie i ceni go Adam Nawałka. Przeciwko Legii Warszawa raz jeszcze potwierdził, że na tę chwilę jest najlepszą szóstą Ekstraklasy.

Oleksij Chobłenko (Lech Poznań)
To prawda, że ze Śląskiem Wrocław najpierw zmarnował dwie dobre sytuacje. Gdyby jednak nie strzelił w końcówce, a był to jego debiutancki gol, to "Kolejorz" znowu by nie wygrał, a strata do Jagiellonii zwiększyła się do poziomu siedmiu punktów.

Martin Pospisil (Jagiellonia Białystok)
Z takim rozgrywającym rzeczywiście można myśleć o tytule. Czech tym razem do siatki nie trafił (ostatnio trzy razy z rzędu!), ale za to w magiczny sposób organizował grę drużyny. To jemu zawdzięczamy atrakcyjność meczu przy Łazienkowskiej. Ciekawy czy nasi południowi sąsiedzi orientują się, w jakiej jest formie. W polskiej kadrze byłby już naturalnym kandydatem na marcowe zgrupowanie.