Kraków. Tragiczny finał imprezy. Pobity uczestnik spotkania stracił śledzionę. Sąd: Otarł się o śmierć

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał wyrok na Kamila B. za atak na imprezie towarzyskiej
Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał wyrok na Kamila B. za atak na imprezie towarzyskiej archiwum
Młody chłopak, który był pół roku po przeszczepie wątroby poszedł na imprezę towarzyską i został bez powodu pobity przez innego uczestnika zabawy. Na skutek obrażeń stracił śledzionę. Sprawca dostał wyrok.

Prawomocny wyrok w tej sprawie na 30-letniego Kamila B. zapadł we wtorek (4 października) br., ale samo zajście rozegrało się sześć lat temu w grudniu 2016 r. w centrum miasta. Pokrzywdzony Andrzej R. był tam gościem u swojej sympatii, z którą byli parą zaledwie od dwóch tygodni. Na imprezie bawiła się m.in. siostra jego dziewczyny oraz jej chłopak, Kamil B.

Z niejasnych przyczyn Kamil B. zaatakował Andrzeja R. w pokoju i uderzył go pięścią w głowę. Gdy pobity chłopak wyszedł do garażu, bo nie chciał dalszej konfrontacji, Kamil B. poszedł za nim i kontynuował tam atak pięściami. Mocnymi ciosami bił po głowie i po brzuchu, choć wiedział, że Andrzej R. sześć miesięcy wcześniej miał transplantację wątroby. Z tego powodu pokrzywdzony unikał bójek i awantur, nie pił alkoholu i brał leki.

O pobiciu powiedział innym uczestnikom imprezy, ale ostatecznie położył się spać, bo czuł jedynie lekki ból. Dopiero nad ranem jego stan się wyraźnie pogorszył. Andrzej R. skarżył się na intensywny ból brzucha, wymiotował i zaczął słabnąć. Jego dziewczyna wiązała to raczej z tym, że wieczorem nie zażył leków przyjmowanych po przeszczepie. W końcu jednak wezwano na miejsce pogotowie, zjawiła się również policja. Andrzej R. przyznał się ratownikom, że został pobity kilka godzin wcześniej. Przewieziono go do szpitala i trafił na stół operacyjny. Stwierdzono krwotok wewnętrzny i pęknięcie śledziony, którą operacyjnie usunięto. Z krakowskiej lecznicy trafił do Katowic, bo była obawa, że przeszczep wątroby zostanie odrzucony. Kilka dni walczył o życie.

Podczas przesłuchania opisał okoliczności zajścia i wskazał, kto go pobił bez powodu. Kamil B. zaprzeczał i twierdził, że Andrzej R. spadł ze schodów. Tej wersji nie potwierdził pokrzywdzony i inni świadkowie.

Sąd Okręgowy w Krakowie rozpoznawał sprawę dopiero po 5 latach od zajścia. W tym czasie Andrzej R. przebywał i pracował za granicą. Na rozprawie zaprezentował inną wersję przebiegu zajścia. Opowiadał, że Kamil B dopuścił się napaści w dwóch etapach. Najpierw doszło do scysji mężczyzn w pokoju, a gdy Andrzej R. wyszedł do garażu, by napastnik ochłonął, to Kamil B. poszedł za nim i tam go poturbował. Świadkiem miał być brat dziewczyny pokrzywdzonego. Następnie, gdy Andrzej R. wrócił do pokoju wpadł tam Kamil B. i z rozmachem kopnął go w brzuch. Zdaniem sądu ta wersja nie odpowiadała prawdzie i za wiarygodną uznał pierwotną relację pokrzywdzonego ze śledztwa o pobiciu w garażu.

Dziewczyna Andrzeja R. zaprzeczała, by miała wiedzę, że jej chłopak został poturbowany, ale sąd stwierdził, że to nieprawda i zauważył, że dziewczyna wybrała postawę „nie szkodzenia” oskarżonemu, który w końcu był partnerem jej siostry i mieszkał z nimi w tym domu. A z Andrzejem R. byli przecież parą od dwóch tygodni. Także jej brat miał podobną postawę, bo zeznał, że wypił sporo alkoholu i niczego z imprezy nie pamięta, bo „urwał mu się film”.

Sąd skazał Kamila B. za spowodowanie ciężkich obrażeń ciała u Andrzeja R., który jak zauważył sąd, „otarł się o śmierć”.

Za okoliczności obciążające sprawcę uznał jego dotychczasową, pięciokrotną karalność, działanie z pełną świadomością możliwych sutków czynu, atak bez powodu i wywołanie poważnych skutków zdrowotnych.

Uznał go za sprawcę zdemoralizowanego, wobec którego nie działały inne wyroki skazujące. W końcu wiedział też, że Andrzeja R. ma problemy zdrowotny i jest po przeszczepie, ale i tak go pobił. Wyrok: 3 lata więzienia. Odwołania składała tylko obrona, ale Sąd Apelacyjny w Krakowie wyroku nie zmienił, jest prawomocny.

Sąd nakazał oskarżonemu zapłatę zadośćuczynienia w kwocie 10 tys. zł. Prokurator wnosił o kwotę 5 tys. zł, ale spóźnił się ze złożeniem takiego wniosku i sąd za niego zdecydował z urzędu o przyznaniu rekompensaty za krzywdę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Przywódca Chin z wizytą w Arabii Saudyjskiej. Komentarz P. Rakowskiego

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Olek
W Stanach diostalby 15 lat i kilkaset tysiecy baksow. Krakowski Sad jest bardzo wyrozumialy dla zwyrodnialcow
G
Gość
Temidą nie jest ślepa,wszystko widzi spod opaski...............
G
Gość
Bandzior,recydywista o mało co nie zabił i 3 lata !!! 10tys. dla poszkodowanego KPINA

To za narysowanie swastyki na jakimś płocie było 5 lat ,a tu za realną krzywde ....sędziowie albo.... albo nie znane jest im słowo sprawiedliwość
Z
Zbigniew Rusek
Za takie pobicie powinien być wyższy wyrok.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie