ARiMR i ARR mają nowych dyrektorów. W pierwszej do rozdania jest 19 posad szefów biur w powiatach. PiS-owscy działacze zastępują związanych z PSL i bezpartyjnych. Przekonują, że to normalna sytuacja. >> Czytaj więcej wiadomości

W Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa prawdziwa czystka. Kadrową rewolucję zarządził nowy prezes Daniel Obajtek, były wójt Pcimia. Na nowych szefów czeka m.in. 19 powiatowych placówek w Małopolsce. Mianuje ich nowy dyrektor regionalnego oddziału ARiMR, Adam Ślusarczyk z PiS, który zastąpił Włodzimierza Okrajka z PSL (kierował z przerwami od 2002 r.). 

Szybka „dobra zmiana”
Do zadań tej państwowej agencji należy między innymi rozdział unijnych dopłat dla rolników.

To jej urzędnicy decydują o autoryzacji dla takiego wniosku. Kontrolują, komu należą się pieniądze. W grę wchodzą spore sumy. W 2015 roku ARiMR w Małopolsce wypłacił 131 tysiącom rolników w ramach dopłat bezpośrednich ponad pół miliarda złotych.

Agencja nie ujawnia płac swoich pracowników. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że pensja dyrektora w Krakowie to nieco ponad 8 tys. zł brutto z dodatkami, zaś pensja szefa w powiecie - ok. 5 tys. zł brutto.

Były dyrektor małopolskiego oddziału agencji Włodzimierz Okrajek to jeden z liderów PSL w regionie. Zanim trafił do  ARiMR, pracował w rolnictwie, był m.in. prezesem Małopolskiej Izby Rolniczej. Jego następca Adam Ślusarczyk zasiadał w radzie miejskiej Krzeszowic z ramienia PiS, pracował ostatnio (od 2006 r.) w Ośrodku Doradztwa Rolniczego, był m.in. wicedyrektorem.

Partyjni działacze nie mówią tego wprost, ale wiadomo, że od dawna posady w agencji były politycznym łupem rządzących ugrupowań. Pierwszy raz kadrowa zmiana poszła jednak tak szybko i tak głęboko. Skąd nagła potrzeba wymiany wszystkich szefów w powiatowych biurach w Małopolsce? - Część osób przeszła na emeryturę. Zwolnienia wynikają ze zmian, które są rzeczą naturalną na stanowiskach mianowanych - odpowiada dyr. Ślusarczyk. Podobnie mówi rzecznik ARiMR. I zapewnia: - Wszelkie zmiany kadrowe nie stanowią zagrożenia dla statutowych zadań agencji.

Odwołani zostali ludzie związani z PSL: w Bochni - Ewa Dogoda, w Brzesku - Jadwiga Sumara, w Dąbrowie Tarnowskiej - Adam Murczek (kojarzony z PO). Wszyscy pracowali w ARiMR przez wiele lat, dostali trzymiesięczne wypowiedzenia z pracy.

- Gdy masz pracę, już szukaj nowej. To żelazna zasada, która powinna przyświecać osobom na stanowiskach kierowniczych w ARiMR - przyznaje Andrzej Jarocha (PSL), który trzy lata kierował tarnowskim biurem agencji. Uprzedził swoje odwołanie i kilka miesięcy temu odszedł na fotel wiceprezesa Tarnowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. 

Jego obowiązki pełnił Jan Kopeć, który po decyzji o odwołaniu wszystkich kierowników ARiMR został przesunięty na inne stanowisko w placówce.

Na razie nie powołano nowych kierowników biur powiatowych. - Ludzie boją się, że przyjdzie ktoś obcy, niezorientowany w pracy oddziału i zacznie wdrażać rewolucyjne zmiany akurat w momencie, kiedy rozpocznie się kolejny nabór wniosków o dopłaty unijne - mówią  pracownicy tarnowskiego biura ARiMR, zastrzegając sobie anonimowość.

W Oświęcimiu z ARiMR pożegnał się Robert Skowronek. Przepracował na kierowniczym stanowisku 11 lat, jeszcze za poprzednich rządów PiS. - To osoba bezpartyjna - zaznacza Eugeniusz Flisek, jego zastępca. Nawet to jednak nie uchroniło Skowronka przed „czystką”.

W sądeckim oddziale ARiMR, po 14 latach pracy z kierowniczym stanowiskiem pożegnał się Antoni Kiełbasa. Wiedział, że po zmianie władzy straci posadę. Ma jednak żal, że nie zaproponowano mu żadnej pracy w agencji. 

Nowe idzie też do ARR
To nie jedyne zmiany kadrowe w rolniczych agencjach: posadę stracił także szef małopolskiego oddziału Agencji Rynku Rolnego Bogusław Wiśniewski z PSL, którego zastąpił Piotr Serafin, związany z PiS. Czy za tym pójdą wypowiedzenia dla innych w ARR, na razie nie wiadomo. 

Współpr. P. Chwał, M.Balicka

***

Nowego dyrektora z nadania PiS ma również małopolska KRUS. Łukasz Kmita zastąpił bezpartyjnego Andrzeja Karasińskiego, który kierował oddziałem KRUS od lat 90. 

Kmita do niedawna był przewodniczącym Związku Komunalnego Gmin „Komunikacja Międzygminna” w Olkuszu. Wcześniej przez wiele lat kierował biurem posła PiS Jacka Osucha. Na razie, jak twierdzi, nie planuje rewolucji kadrowej w małopolskim oddziale KRUS.

- Rozmawiałem już z pracownikami w Krakowie, w przyszłym tygodniu jadę w teren. Wdrażam się, rozmawiam i przyglądam firmie. Nie planuję zmian kadrowych - deklaruje. Tłumaczy, że jeśli ktoś dobrze pracuje, może być spokojny o stanowisko. To dobra wiadomość m.in. dla szefowej KRUS w Tarnowie Lidii Szatko, związanej z PSL. Sam Kmita podkreśla: - Zdaję sobie sprawę, że mogę być odwołany ze stanowiska. Nic nie jest na zawsze. Ale zamierzam rzetelnie pracować, by ludzie dobrze mnie wspominali. 

Źródło: Gazeta Krakowska