Kibice w hali Azoty oklaskiwali bardzo słabo dysponowanego Mariusza Wacha. "Wiking" na przestrzeni całego pojedynku boksował niezwykle anemicznie, wyprowadzając niewiele ciosów, a przyjął tak wiele uderzeń, jakby ponownie mierzył się z Władimirem Kliczką.
Problem w tym, że naprzeciwko Wacha nie stanął wirtuoz boksu, ale przeciętny rzemieślnik z Brazylii, który od pewnego czasu głównie kolekcjonuje porażki.
Słabo wyszkolony technicznie Nascimento niespodziewanie górował w ringu nad "Wikingiem", który w każdym elemencie bokserskiego abecadła spisał się poniżej oczekiwań. Do tego sporadycznie zadawane przez Polaka mocne uderzenia nie robiły większego wrażenia na przeciwniku, a wręcz dodawały mu animuszu.
Nascimento z kolei raz po raz karcił Wacha bardzo czytelnymi, ale celnymi ciosami zamachowymi z prawej ręki w okolice ucha, z którego w końcu polała się krew.
Tak dysponowany Wach, mający aspiracje po raz drugi dojść do pojedynku mistrzowskiego, będzie skazany na pożarcie w konfrontacji z każdym czołowym pięściarzem wagi ciężkiej na świecie.
Jeszcze słabiej od "Wikinga" spisał się sędzia Robert Gortat, brat koszykarza ligi NBA Marcina Gortata, który tylko w sobie znany sposób wypunktował wysokie zwycięstwo rodaka w stosunku 98:92.
W pozostałych pojedynkach gali Budweld Boxing Night w Kędzierzynie-Koźlu, organizowanej przez Tymex Boxing Promotions, zwyciężali: Michał Leśniak (przed czasem w 1. rundzie), Michał Gerlecki (pewnie na punkty), Robert Parzęczewski (nokaut w 2. rundzie), Sasza Sidorenko (jednogłośnie na punkty), Adam Balski (wypunktował rutynowanego Łukasza Rusiewicza) oraz Marcin Siwy.