Nawet 140 mln zł strat w transporcie miejskim. Nie będzie tramwajów co 5 minut. Czy czekają nas podwyżki cen biletów?

Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Tramwaje w Krakowie jeszcze długo nie będą jeździć co 5 minut. Czy czekają na za to podwyżki cen biletów?
Tramwaje w Krakowie jeszcze długo nie będą jeździć co 5 minut. Czy czekają na za to podwyżki cen biletów? Konrad KozłOwski/Polskapress
Epidemia koronawirusa przeorała systemy komunikacji miejskiej w miastach polskich i europejskich. W Krakowie nie zanosi się, aby jesienią tramwaje znów zaczęły kursować co pięć minut. Choć wpływy z biletów zaczęły powoli rosnąć po kwietniowej zapaści, to nie ma szans na powrót do poziomu wpływów z 2019 r. Transportowa dziura budżetowa może wynieść na koniec roku 100-140 mln zł. Niewykluczone, że aby ją zasypać konieczne będą podwyżki cen biletów, jeśli nie w tym roku, to w następnym. Oficjalnie tematu podwyżek na razie nie ma.

WIDEO: "Zalało cały dom, tragedia", "Czegoś takiego nie widziałem". Podtopienia w Małopolsce

Źródło: TVN24/x-news

27 mln zł w styczniu i prawie 30 mln zł w lutym – takie były miesięczne wpływy ze sprzedaży biletów na komunikację miejską w Krakowie na początku roku. Były one wyższe o 4 i 5 mln niż w analogicznym okresie 2019. W marcu 2020, gdy epidemia koronawirusa trafiła do Polski, wpływy wyniosły już nieco ponad 16 mln zł.

W ramach walki z epidemią pojawiły się obostrzenia, które w dużej mierze uderzyły w transport publiczny. Zgodnie z przepisami, z tramwajów i autobusów mogła korzystać ograniczona liczba osób. Wielu z nas zaczęło pracować z domu. Uczniowie i studenci przeszli na zdalne lekcje, a pracownicy biur na home office – te trzy grupy: uczniowie, studenci i pracownicy biurowi, to główni "klienci" komunikacji miejskiej w Krakowie, którzy z dnia na dzień ją porzucili. Przestali kupować bilety, niektórzy zaczęli zwracać zakupione wcześniej bilety sieciowe.

Mniejsze wpływy z biletów, szukanie oszczędności

Jak mocno ucierpiała komunikacja widać po kwietniowych danych dotyczących wpływu ze sprzedaży biletów – raptem 4,12 mln zł, w stosunku do 23,76 mln zł w kwietniu 2019. Trochę lepiej - 8,89 mln zł, ale to i tak o ponad 16 mln zł mniej, niż w maju rok temu. W czasie epidemii dzienne wpływy ze sprzedaży biletów spadły z ok. 1,5-2,5 mln zł do kilkudziesięciu tysięcy złotych lub maks 200-400 tys. zł.

Urzędnicy muszą więc szukać oszczędności, stąd m.in. ograniczenia w liczbie kursów tramwajów. W szczytowym momencie lockdownu tramwaje i autobusy nie kursowały w godzinach międzyszczytowych. Później przywrócono regularne kursy, ale wciąż w ograniczonej liczbie, niż przed pandemią. - Dzięki ograniczeniom udało nam się zaoszczędzić 35 mln zł, więc ta decyzja była potrzebna – mówi nam Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego.

Na wakacje czekają nas dalsze ograniczenia w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej. Tak jest co roku, ale teraz cięcia będą odrobinę większe. Tramwaje będą kursować co 20-30 minut, a w godzinach szczytowych w dni robocze co 10 minut. Rozkład jazdy dla autobusów jest jeszcze układany. Zmiany wejdą w życie od 29 czerwca.

Co po wakacjach? Nie ma szans na powrót do tego, co było przed pandemią. Tramwaje na pewno nie będą kursować co pięć minut. - Komunikacja miejska nie wróci na pełne obroty, bo nie ma z czego jej utrzymywać. Chcemy, żeby tramwaje jeździły co 5 minut, jak rok temu, ale nie ma na to pieniędzy – mówi Sebastian Kowal z ZTP. Tygodniowy koszt komunikacji miejskiej przy zeszłorocznych rozkładach jazdy to ok. 13 mln zł.

Oczekiwanie na dane z czerwca

Jak mówią nam urzędnicy, kluczowe będą dane finansowe miasta za czerwiec, który jest pierwszym miesiącem, kiedy prawie cała gospodarka została już odmrożona. - Czekamy na informację z poziomu budżetu miasta – mówi Łukasz Franek.

Jak na razie urzędnicy są delikatnymi optymistami, bo wpływy z biletów idą po linii, jaką prognozowali, czyli ok. 3 mln zł tygodniowo. To jednak i tak ok. 40 proc. tego, co przed pandemią.

Kraków. Lajkonik, nowy tramwaj, wyjechał na torowiska. Gdzie dojedzie?

- Wygenerowane straty z biletów to ok. 46 mln zł. Pamiętajmy jednak, że to porównanie do zeszłego roku, a mieliśmy tendencję zwyżkową na początku 2020, więc te straty są raczej jeszcze większe – zaznacza Łukasz Franek.

- Szacujemy, że do końca roku, jak wpływy z biletów będą na takim poziomie, jak prognozujemy, czyli jesienią dojdą do 70 proc. tego, co przed pandemią, to do końca roku i tak będziemy stratni od 100 do 140 mln zł – kwituje dyrektor ZTP.

Żeby komunikacja miejska wróciła do częstotliwości sprzed pandemii, potrzebny jest powrót wspomnianych trzech głównych grup korzystających z publicznego transportu. Sygnały są jednak takie, że studenci prawdopodobnie wciąż będą mieć zdalne wykłady i być może część zajęć. Nie wiadomo, jak będzie z uczniami szkół. Natomiast pracownicy biurowi na pewno w stu procentach nie wrócą do biur do końca roku.

- Pracowników biurowych jest w Krakowie ok. 140 tys. Aktualnie do biur wróciło 15 proc. z nich. Do końca roku wróci może 50 proc. Bez tych grup jesienią nie będzie kogo wozić – uważa Łukasz Franek. Zwraca też uwagę, że musi wrócić zaufanie ludzi do wspólnego podróżowania wspólnego.

Podwyżka cen biletów? Oficjalnie nie, ale...

Urzędnicy czekają więc na dane finansowe z czerwca, później zapadną decyzję, na co miasto stać i co jest potrzebne. Czy wśród tych decyzji może pojawić się kwestia podwyżek cen biletów na komunikację miejską, która pomoże zasypać transportową dziurę w budżecie?

- Dzisiaj nie ma tematu – mówi stanowczo Łukasz Franek. - To jest temat rady miasta, a oni też potrzebują danych. Nie sądzę, aby dzisiaj ktokolwiek chciał rozmawiać o nowej taryfie biletowej. Wiadomo, że spadły wpływy z podatków w kwietniu i maju, ale musimy zobaczyć, jak będzie wyglądało czerwcowe odmrożenie – dodaje.

Z naszych nieoficjalnych informacji z kilku źródeł, wynika jednak, że urzędnicy rozważają kwestię podwyżek cen biletów. Te miałyby objąć bilety okresowe. Wraca pomysł likwidacji biletów na jedną linię, a nawet i dwie. Bilety jednorazowe miałyby także podrożeć, albo pozostać w dotychczasowych cenach, ale z krótszym czasem przejazdu (np. 15-minutowe, zamiast 20-minutowych). Oficjalnie projektu podwyżek nie ma. Jest co najwyżej sondowanie. Być może Kraków w tym roku jeszcze sobie poradzi bez podwyżek, ale w przyszłym roku może się to okazać już niemożliwe. Poprzednią podwyżkę wprowadzono w pierwszej połowie zeszłego roku.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zzz

nie no pewnie, zmniejszcie częst. kursów i podwyżcie ceny - jak dojdziecie do odpowiedniej kwoty to może szejkowie będą jeździć bo cena odpowiednia (zatem i prestiż).

G
Gość
22 czerwca, 16:07, Gość:

Uważam, że tramwaje nie powinny kursować co 5 minut (jest to zbyt często, a sznury tramwajów paraliżują przejazd autobusom na pasach tramwajowo-autobusowych), natomiast powinno się po wakacjach wrócić do częstotliwości kursowania AUTOBUSÓW sprzed epidemii a na pewnych liniach ją zwiększyć. Nie może być tak, że tramwaj kursuje co 5 minut a autobus co pół godziny. 150 tys. pracowników biurowych? W jednym mieście? O wiele za dużo. A ile w takim razie jest robotników przemysłowych? Pewnie 'garstka", gdyż polikwidowano fabryki w mieście. Pracownicy biurowi to darmozjady!!! Precz z biurami!!! Wyburzyć biurowce lub zamienić je na fabryki, warsztaty, laboratoria itd.

co Ty chcesz w środku miasta produkować? Ogarnij się :)

G
Gość

No to jest efekt szastania pieniążkami na ostatnie smarowidła, malowidła, słupkowidła drogowe pogarszające przepustowość. Teraz czas zająć się pieszymi panie Franku. Jeszcze w Krakowie brakuje święta "Dnia Pieszego Pasażera" . Miś na miarę naszych możliwości wykonany panie Jacku. Hahaha. Spokojnie, nie denerwujcie się drodzy mieszkańcy, Nie dalej jak za tydzień z przeprowadzonych badań na zlecenie ZDMK wyniknie że zmniejszenie częstotliwości kursowania tramwajów istotnie przyczynia się do poprawy działania komunikacji miejskiej zbiorowej.

G
Gość

Ile wydano na malunki (cale obszary zamalowane paskami ) i przeszkody na drogach aby zniewolić kierowców, ile kosztowała zmiana znaków drogowych i nowe znaki drogowe (wszędzie do przejść dla pieszych domalowano drogę dla rowerów i nowy znak trzeba było postawić., demontaż świateł (pewnie za poł roku bedą je stawiać), Moze wreszcie sie dowiemy ile pieniędzy zmarnowano na fanaberie ZiKITU by przenieść wszystkich na rowery, a na MPK to pieniędzy brak.

G
Gość
22 czerwca, 22:35, Adrian:

Czyli z "52" zrobią "15"

A z "50" pewnie "7" i będzie O.K

A
Adrian

Czyli z "52" zrobią "15"

R
Ratownik

Jakie wakacje?dla etatowców i 500 plusów?A normalni ludzie na śmieciówach po 400 godz cały lipiec i sierpień zapier.....ją!

G
Gość

Uważam, że tramwaje nie powinny kursować co 5 minut (jest to zbyt często, a sznury tramwajów paraliżują przejazd autobusom na pasach tramwajowo-autobusowych), natomiast powinno się po wakacjach wrócić do częstotliwości kursowania AUTOBUSÓW sprzed epidemii a na pewnych liniach ją zwiększyć. Nie może być tak, że tramwaj kursuje co 5 minut a autobus co pół godziny. 150 tys. pracowników biurowych? W jednym mieście? O wiele za dużo. A ile w takim razie jest robotników przemysłowych? Pewnie 'garstka", gdyż polikwidowano fabryki w mieście. Pracownicy biurowi to darmozjady!!! Precz z biurami!!! Wyburzyć biurowce lub zamienić je na fabryki, warsztaty, laboratoria itd.

Dodaj ogłoszenie