Ogień na scenie, diabeł w namiocie: Tylko na Pannonice w Barcicach [ZDJĘCIA]

Edyta Zając
Rozpoczął się trzeci Pannonica Folk Festival. Dziś zabrzmi m.in. Lemon Bucket Orkiestra, wybuchowa mieszanka muzyczna z Kanady. Podczas gdy bałkański ogień płonie na scenie, na polu namiotowym zagościł sam Diabeł (z Tarnowa).

Wioska festiwalowa powiększa się z każda godziną. Na Pannonike przybywają miłośnicy muzyki folk z całej Polski. Festiwal rozpoczęła wczoraj muzyczna podróż do kafany z serbską Ravnicą. Brzmienia z jugosławańskich wiosek i standardy muzyki współczesnej w folkowych aranżacjach. Tłum festiwalowiczów porwała polska grupa Balkan Sevdah, esencja Bałkanów od refleksyjnych pieśni, po nieokiełznany żywioł. Bo jak wiadomo „Pannonica ogień nie muzyka”. - Do tradycji podchodzimy nieortodoksyjnie, nie staramy się nikogo naśladować. Próbujemy mieszać elementy różnych kultur bałkańskich i połączyć je z naszymi indywidualnymi doświadczeniami muzycznym – mówią muzycy.
Wieczór zakończył tańce, hulanki, swawole pod przewodnictwem didżeja Ludwika Zamenhofa, czyli disko w stodole.
– Przestrzegam, że ta dyskoteka zawsze kończy się źle, bo zawsze kończy się za późno i zawsze kończy się bólem głowy – żartował Piotr Trybalski, jeden z organizatorów festiwalu.
Po raz trzeci na Pannonicę przybył „Diabeł” z Tarnowa - tak właśnie przedstawił się nam jeden z uczestników festiwalu - wraz ze swoją świtą. Podobnie jak setki gości z całej Polski stacjonują w festiwalowej wiosce pod namiotami.
- Po raz trzeci jestem na festiwalu. Kiedy poszedłem pod scenę nogi same zaczęły mi chodzić. Nie znam dobrze tej muzyki, ale ona tkwi gdzieś głęboko w nas jest. I to było strasznie fajne doznanie - mówi Diabeł.
Czemu te nogi same rwą się do tańca? Z odpowiedzią spieszy dyrektor festiwalu Wojciech Knapik. - Muzykę bałkańską mamy w krwiobiegu. Sto lat temu byliśmy częścią imperium austro-węgierskiego i żyliśmy w jednym kraju z Węgrami, Bośniakami, Siedmiogrodzianami. A więc te wpływy kulturowe się przenikały. Muzyka bałkańska, czy cygańska jest nam po prostu bliska – opowiada.
Wioska festiwalowa w Barcicach tętni życiem od rana do wieczora. Dziś od godziny 10 do wieczornych koncertów trwać będą warsztaty i animacje m.in. zabawkarskie i bałkańskich smaków, warsztaty produkcji muzycznej z Pawłem Steczkowskim.
- Atmosfera trzeba przyznać jest tu cudowna, no ale to przecież dzięki nam. To my ją robimy. Jedna rzecz nas martwi w pięknej festiwalowej wiosce otoczonej górami, w tym roku będzie znacznie więcej osób, a jest mniej toi toi – śmieje się „banda Diabła”. Ale z pewnością nie mniej muzycznych wrażeń. Wieczorny koncerty zainauguruje polsko-bułgarska-czeska grupa Sarakina, później na scenie namieszają Bubliczki, czyli siedmiu młodych z Kaszub. Grupa hulaszczo-muzyczną – jak sami siebie nazywają - zmiesza bałkańską energię z cygańskim Skotanem i kaszubską treścią. Na zakończenie drugiego dnia festiwalu nie lada zestawienie, czyli muzyka bałkańska z Toronto. Kanadyjska grupa Lemon Bucket Orkiestra przedstawi wybuchowy miks brzmień bałkańskich, klezmerskich z elementami punku.
Szczegóły programu na stronie festiwalu: www.pannonica.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie