Oficer dyżurny Stanowiska Koordynacji Ratownictwa Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu ogniowe larum z Roztoki Wielkiej w gminie Łabowa odebrał dziesięć minut przed godziną dziesiątą wieczór w sobotę. Wzywający pomocy podwał telefonicznie, że płomienie błyskawicznie rozprzestrzeniają się w dużej stolarni.
- To obszar działania JRG w Krynicy, więc jako pierwsze ruszyły tam dwa zastępy z właśnie tej jednostki - relacjonuje oficer dyżurny straży pożarnej w Nowym Sączu. - Pojechały dwa największe wozy gaśnicze jakimi dysponuje tamta jednostka.
Równocześnie alarmem poderwane zostały ochotnicze straże pożarne. Nie tylko ta miejscowa. Także z Łabowej, Mochnaczki Wyżnej, Nowej Wsi, Mochnaczki Niżnej, Berestu. Gotowość do wyjazdu zarządzono także w kilku kolejnych OSP.
Największym problemem dla gaszących okazał się niedostatek wody niezbędnej do tłumienia płomieni. Brakowało jej w studniach oraz w potoku płynącym przez wieś. Nawet w przepływającej przez sąsiednią miejscowość rzece Kamienicy.
Z JRG nr 1 PSP w Nowym Sączu wyjechała więc największa w regionie strażacka cysterna. Wiozła dwadzieścia tysięcy litrów wody. Dostarczanie wody dla jednostek bezpośrednio gaszących ogień zlecono również kolejnym OSP.
Około północy ogień trawiący stolarnię wciąż nie był opanowany. Oficer dyżurny PSP w Nowym Sączu prognozował, że pożar ugaszony zostanie najpewniej przed świtem.
WIDEO: Pierwsza pomoc. Kiedy i jak używać defibrylatora?
Autor: Dzień Dobry TVN, x-news
Follow https://twitter.com/gaz_krakowska