

Słabi ich paraliżują
Cracovia nie potrafi grać z drużynami, które są na dole tabeli. To już pewne. To nie przypadek, że kolejny mecz im nie wychodzi - porażki z Wartą (0:2), wtedy była na dole tabeli, Lechią (0:1), Piastem (0:1) są tego najlepszym dowodem. A teraz doszła strata punktów w spotkaniu z Miedzią Legnica (1:1). Wprawdzie "Pasy" pokonały Koronę Kielce (2:0) i Górnika Zabrze (2:0), co nie zmienia faktu, że w meczach, do których przystępują z pozycji faworyta, nie czują się dobrze.

Makuch się nie przypomniał
Patryk Makuch był bożyszczem kibiców Miedzi Legnica w ubiegłym sezonie. Zdobył dla niej 14 bramek i wydatnie pomógł w awansie do ekstraklasy. Latem został sprzedany do Cracovii. Jego powrót na dobrze sobie znany stadion nie był jednak triumfalny - napastnik nie miał ani jednej bramkowej sytuacji, można powiedzieć, że przeszedł obok meczu. Czyżby tak dobrze go znano, że nie dano mu w ogóle pograć? To możliwe, ale aż takiego przebywanie w cieniu pewnie niw wyobrażał sobie nawet sam zawodnik.

"Mysza" trzyma poziom
Jedynie do Jakuba Myszora nie można mieć pretensji o niedzielny mecz. Strzelił ładnego gola, starał się napędzać ataki krakowian. Młodzieżowiec "Pasów" opuścił boisko w 68 minucie i wtedy gra gości kompletnie "siadła". Bardzo aktywny zawodnik sam nie był w stanie przesądzić o losach spotkania.