Prokuratura nie ma wątpliwości, że Paweł R. działał tak, aby eksplozja bomby, do której doszło 19 maja 2016 roku spowodowała jak największe obrażenia u jak największej liczby osób. Ówczesny student Politechniki Wrocławskiej wykonał bombę, która była wierną kopią ładunku zdetonowanego na mecie maratonu w Bostonie, gdzie po wybuchu trzy osoby zginęły, a 264 zostały ranne.
Paweł R. 19 maja rano zadzwonił na telefon alarmowy 112. Poinformował, że podłożył we Wrocławiu cztery bomby, a za ich rozbrojenie zażądał 120 kilogramów złota. - To nie jest głupi żart, to jest druga Bruksela, jeśli nie zapłacicie - straszył student.
W tym samym dniu, po południu podłożył bombę w autobusie 145. Torbę z materiałem wybuchowym położył bezpośrednio przy wózku, w którym znajdowało się 3-letnie dziecko. Na szczęście pasażerowie w porę zauważyli tajemniczy pakunek w żółtej reklamówce i powiadomili o tym kierowcę. Ten wyniósł reklamówkę z ładunkiem na zewnątrz. Chwilę później bomba eksplodowała poważnie raniąc starszą kobietę przechodzącą obok przystanku przy ul. Kościuszki.
Zobacz: Takie byłyby skutki wybuchu bomby w autobusie MPK [ZDJĘCIA]
Biegli nie mieli wątpliwości, że gdyby skonstruowana przez studenta bomba wybuchła w autobusie, byłyby ofiary śmiertelne. Pasażerowie zginęliby, mimo że konstruując bombę student popełnił błąd, na skutek którego siła wybuchu była mniejsza.
Paweł R. na początku przyznał się do podłożenia bomby, potem się z tego wycofał. Odmówił jednak składania wyjaśnień i nie opowiedział o motywach. Nie wiadomo, czy chodziło mu tylko o pieniądze.
16 czerwca 2016 roku, gdy był już w areszcie, napisał list do rodziców. Opisał w nim swój żal do innych i krzywdy, których miał doznać od ludzi. Prokuratura twierdzi, że Paweł R. w liście "wprost wyraził nienawiść do innych ludzi".
Czy to mogło być motywem działania 23-latka? Na to pytanie odpowie sąd. Wiadomo jednak, że młody mężczyzna uznawany był przez sąsiadów za osobę, która nie sprawia problemów. Jego sąsiedzi z rodzinnej miejscowości mówili, że zawsze był grzeczny, dobrze się uczył i nie sprawiał problemów. Inni dodawali, że czasami sprawiał wrażenie wycofanego, tak jakby stał z boku i wolał obserwować to, co się dzieje.
Proces Pawła R. będziemy w poniedziałek relacjonowali na żywo na GazetaWroclawska.pl. Początek o godzinie 10.00

Janda w Słupsku w roli Danuty W.