Adwent to czas na załadunek naszego życiowego wózka dobrymi...

    Adwent to czas na załadunek naszego życiowego wózka dobrymi uczynkami - przekonuje ks. Józef Wal, MS z sanktuarium w Dębowcu

    Halina Gajda

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Ks. Józef Wal: Adwent zaczyna się w chwili narodzin człowieka, a w pewnym sensie, jeszcze w raju, gdy Ewa sięga po zakazany owoc

    Ks. Józef Wal: Adwent zaczyna się w chwili narodzin człowieka, a w pewnym sensie, jeszcze w raju, gdy Ewa sięga po zakazany owoc ©fot.halina gajda

    O tym, czym dla katolika powinien być Adwent, co symbolizują świece w wieńcu, skąd wziął się zwyczaj rorat, rozmawiamy z ks. Józefem Walem MS, rodakiem z Dominikowic, na co dzień posługujący w sanktuarium w Dębowcu.
    Ks. Józef Wal: Adwent zaczyna się w chwili narodzin człowieka, a w pewnym sensie, jeszcze w raju, gdy Ewa sięga po zakazany owoc

    Ks. Józef Wal: Adwent zaczyna się w chwili narodzin człowieka, a w pewnym sensie, jeszcze w raju, gdy Ewa sięga po zakazany owoc ©fot.halina gajda

    Dla księdza ta Pierwsza Niedziela Adwentu była intensywna...
    Bardzo. Pojechaliśmy do hospicjum do Jasła. Z prezentami, a jakżeby inaczej! (uśmiech) Bowiem powstało dzieło o nazwie: „Zostań aniołem”. Najkrócej ujmując, sprowadza się do tego, że wolontariusze z Dębowca pozbierali „listy” do św. Mikołaja od podopiecznych tegoż hospicjum. Potem wszystkie te życzenia powypisywali na skrzydłach aniołków, które wylądowały w przedsionku dębowieckiej bazyliki. Kto chciał, mógł takiego aniołka zabrać i zrobić stosowny zakup. To nie były żadne wymyślne rzeczy. Zwykle: piżama, kosmetyki, pantofle, szlafrok, inne drobnostki. Potem zebraliśmy wszystko i zawieźliśmy... a łez szczęścia i radości było wiele.

    Ksiądz w roli Mikołaja?

    Tak się złożyło. Strój do najwygodniejszych nie należy - sztuczna broda łaskocze po nosie - ale co tam. Było dobrze. Radości wiele...dla obdarowywanych, ale i darczyńców.

    Jakoś dookoła, dotknęliśmy Adwentu. We właściwym jego przeżywaniu chodzi tylko o dobre uczynki?
    W Pierwszą Niedzielę Adwentu Kościół modli się słowami kolekty: Wszechmogący Boże, spraw, abyśmy przez dobre uczynki przygotowali się na spotkanie przychodzącego Chrystusa, a w dniu sądu, zaliczeni do Jego wybranych, mogli posiąść Królestwo niebieskie. To jest tak: zazwyczaj to, co dajemy, ma mniejszą wartość, niż to, co otrzymujemy w zamian.

    Na przykład, w „Gościu oczekiwanym” Z. Kossak Szczuckiej, biedny chłop przyjmuje do swego domu i gości biednego wędrowca. A w zamian dostaje o wiele więcej - córka odzyskuje wzrok, poprawia się status rodziny... Za jeden skromny posiłek, dostał więcej błogosławieństwa, niż umiał sobie wyobrazić. Tak samo jest z nami.

    Czytałam, gdzieś, że Adwent ma tak naprawdę wymiar eschatologiczny. Czyli co, zamiast cieszyć się z Bożego Narodzenia, mamy myśleć o śmierci?
    Owszem, myślenie jest ważne! Już Kartezjusz zachęcał: myślę, więc jestem. Myślenie o śmierci jest też ważne, bo „jakie życie, taka śmierć” śpiewała Edyta Geppert. I miała wiele racji. Jak kto żyje, tak umiera. Śmierć, sąd boży, wieczność mobilizują do dobrego życia. Dla wierzących, eschatologia oznacza radosne oczekiwanie.

    Tak, jak dziewczyna z tęsknotą wypatruje spotkania z ukochanym, tak i wierzący czekają na spotkanie z Chrystusem na końcu czasów. Można powiedzieć, że Adwent zaczyna się w chwili urodzin człowieka. Adwent, w pewnym sensie, zaczyna się już w raju, gdy Ewa, ulegając pokusie, sięga po zakazany owoc. Sytuacja jest dramatyczna, ale wtedy wkracza Bóg. Przerażonych i ukrywających się ludzi szuka, wołając po imieniu: gdzie jesteś? Bóg przychodzi z pomocą, wlewa nadzieję, mówi do węża: wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę.

    Tą „niewiastą” będzie Maryja, a „potomstwem” Jezus Chrystus jedyny Zbawiciel świata. Tym rozważaniom poświęcona jest pierwsza część Adwentu, która obejmuje okres do 16 grudnia. Potem zaczyna się przygotowanie do Bożego Narodzenia.

    A skąd wziął się zwyczaj zapalania czterech świec?
    Świeca symbolizuje Chrystusa, który jest światłością świata. Oczekując przez cztery niedziele Adwentu, przygotowujemy się na przyjście Pana, dlatego cztery świece. Z tego trzy świece adwentowe mają kolor fioletowy, który ma symbolizować pokutę. Czwarta świeca jest różowa. Jej kolor stanowi mieszankę fioletu i odrobiny bieli. Można powiedzieć, że owa biel, to szczypta radości, zapowiedź, że Pan jest blisko. Zresztą świece mają swoje nazwy: Nadziei, Pokoju, Radości i Miłości. Okrągły kształt wieńca adwentowego jest symbolem jedności i wieczności, jest obrazem wspólnoty oczekującej w miłości i radości na swojego Pana.

    Jak jest z szatami liturgicznymi?
    Podobnie. W tym okresie - przez trzy niedziele kapłan przywdziewa fioletowy ornat, w jedną, konkretnie trzecią zwaną także Gaudete, czyli Radujcie Się, właśnie różowy. Fiolet symbolizuje pokutę i oczekiwanie, róż - radość z przyjścia Chrystusa i daru odkupienia. Nie we wszystkich kościołach, jest to tak dosłownie praktykowane.

    A roraty? Były od zawsze, czy pojawiły się gdzieś po drodze?
    Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: rorate coeli, desuper... czyli niebiosa spuśćcie rosę spuście nam z góry. Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Wedle podań, w Polsce zwyczaj odprawiania rorat, jako mszy świętej poświęconej Matce Bożej, wprowadziła św. Kinga, żona króla Bolesława Wstydliwego. Jeśli wierzyć legendzie, w katedrze na Wawelu przed rozpoczęciem mszy świętej, król, który wchodził do kościoła, niósł ozdobioną święcę - wielką, strojną - i umieszczał ją przed ołtarzem Matki Bożej.

    Po nim, swoje małe świeczki przynosili wierni. Mówili przy tym, tak samo zresztą, jak król: przyjdź Panie Jezu, jestem gotów na Sąd Boży. Wedle reguł, msza święta roratnia powinna być odprawiana wcześnie rano, co związane jest z symbolem świata pogrążonego w ciemnościach grzechu. Świeca rozświetla ten mrok.

    Roraty są też często odprawiane po południu...
    To prawda. Kościół stara się wychodzić naprzeciw ludziom. Nie we wszystkich parafiach i z różnych przyczyn, tak wczesna msza, cieszyłaby się dużą frekwencją wiernych. Dlatego, ze względów duszpasterskich, zostaje przełożona na popołudnie. Choć z doświadczenia i własnych obserwacji wiem, że na te ranne przychodziły tłumy. Z popołudniowymi bywa już różnie.

    Adwent zmieniał się na przełomie czasów.
    W IV i V wieku rozpoczynał się nawet już 11 listopada od wspomnienia św. Marcina. Jak policzyć w kalendarzu, trwał ponad 40 dni! Teraz jest znacznie krócej i łagodniej. Jednak zawsze chodzi o to samo, o istotę: Adwent ma być czasem przygotowania do spotkania i zjednoczenia się człowieka z Bogiem. Przygotowania nie tylko szopki, czy żłóbka, ale serca i duszy.

    KONIECZNIE SPRAWDŹ:


    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Egzamin gimnazjalny - trzeba się postarać

    Egzamin gimnazjalny - trzeba się postarać

    Szukamy maluchów na okładkę

    Szukamy maluchów na okładkę "Gazety Krakowskiej"! [GŁOSOWANIE]

    SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych!

    SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych!

    Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?

    Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?