Afrykański pomór świń w Małopolsce. Ognisko choroby ASF wykryto w gospodarstwie w Skrzyszowie koło Tarnowa

Paweł Chwał
Paweł Chwał
Małopolska była dotąd wolna od ASF. Niestety pierwsze ognisko afrykańskiego pomoru świń wykryto w Skrzyszowie pod Tarnowem Arciwum NM
W Skrzyszowie pod Tarnowem potwierdzono pierwsze w Małopolsce ognisko afrykańskiego pomoru świń (ASF). Do zakażenia doszło w indywidualnym gospodarstwie – w hodowli liczącej 50 świń. Część z nich padła, inne zostały już zabite. Trwa dezynfekcja gospodarstwa i działania zapobiegawcze w innych, znajdujących się po sąsiedzku.

Ognisko ASF w Skrzyszowie pod Tarnowem

O tym, że świnie zaczęły nagle chorować i padać poinformował inspekcję weterynaryjną sam rolnik – właściciel hodowli. Od razu wdrożone zostały badania i procedury, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się zakażeniu, gdyż pojawiło się podejrzenie, że może być to ASF.

- W sąsiednich województwach były już odnotowane przypadki afrykańskiego pomoru świń, ale w Małopolsce to pierwsze takie ognisko. ASF to choroba zakaźna, którą można bardzo łatwo zawlec do gospodarstwa. Wirusa można przynieść na podeszwie butów, kołach samochodu czy razem z sianem zebranym z łąki znajdującej się przy lesie, na której bytowały dziki – wyjaśnia Paweł Wałaszek, Powiatowy Inspektor Weterynarii w Tarnowie.

Czy tak mogło stać się w tym przypadku? Jest to na razie ustalane przez służby weterynaryjne.

Obostrzenia dla rolników i hodowców świń w okolicach Tarnowa

Część świń w zaatakowanym przez ASF gospodarstwie sama padła, inne uśmiercono z urzędu. Zwierzęta zostały zutylizowane, a w opuszczonych pomieszczeniach prowadzone są czynności mycia i dezynfekcji oraz pozbywania się obornika. Jednocześnie wyznaczane są strefy ochronne w promieniu jednego, trzech i dziesięciu kilometrów. Właściciele trzody chlewnej, których gospodarstwa znajdują się na tym terenie, zostaną objęci zakazem wyprowadzania świń na zewnątrz, sprzedaży i przewożenia. Stosowne rozporządzenie w tej sprawie wyda wojewoda małopolski.

Według szacunkowych wyliczeń pracowników inspekcji weterynaryjnej, w strefie pierwszej są 4 gospodarstwa, w których odbywa się chów trzody, w promieniu trzech kilometrów – jest ich ok. 25, a dziesięciu – aż 600, w których może być nawet 20 tysięcy świń.

- Moi pracownicy odwiedzają gospodarstwa w okolicy. Sprawdzają je pod kątem występowania niepokojących objawów u świń, jak również kontrolują to, czy hodowcy przestrzegają środków ostrożności – mówi Paweł Wałaszek.

Jeżeli okaże się, że hodowca przestrzegał wszystkich procedur związanych z hodowlą, to w przypadku decyzji o wybiciu zwierząt, rolnikom przysługiwać będzie odszkodowanie ze Skarbu Państwa. ASF to bowiem choroba zwalczana z urzędu.

Pod Tarnowem przeważają małe hodowle trzody, a to rodzi problemy

Hodowla, w której potwierdzono ognisko ASF, jak na warunki tarnowskie, była całkiem spora. Liczyła 50 świń. Te, które są w regionie, zazwyczaj liczą po kilka, góra kilkanaście sztuk. W powiecie są tylko dwie duże hodowle, w których odbywa się chów produkcyjny.

- W przypadku tak dużego rozdrobnienia gospodarstw, jakie mamy w powiecie tarnowskim, powstrzymanie rozprzestrzenia się wirusa będzie dużo trudniejsze niż w innych województwach, jak na przykład w Wielkopolsce, gdzie są tylko duże hodowle i można szybko zatrzymać chorobę w jednym miejscu. Tutaj będziemy musieli dotrzeć do bardzo dużej liczby rolników i wymóc na nich stosowanie się do obostrzeń, żeby ten wirus nie rozprzestrzeniał się na kolejne – zauważa Paweł Wałaszek.

FLESZ - Dozór sanitarny zamiast kwarantanny po kontakcie z zakażonymi "Deltą"

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maria Sztorc
Walka z afs to wybijanie zdrowych, nie przebadanych świń. To nie walka z zarazą,tylko niszczenie małych, ekologicznych gospodarstw. Tak zlikwidowali u nas trzodę, nie oszczędzając nawet loch ,które za kilka dni miały urodzić małe. Zwierzęta nie były wcześniej badane i nie wykazywały żadnych objawów chorobowych. 35-letnie gospodarstwo, które mąż prowadził wciągu 3godzin przestało istnieć.
P
Pewnie
Ta, straszcie ludzi nową "zarazą", bo "covid" niedługo przestanie działać.
M
Maria Wilk
Prawdziwa tragedia.
Dodaj ogłoszenie