Boks: "Harnaś" pokazał wielką siłę. Kulej: Z tej mąki będzie mistrz

Łukasz Madej
26 walk, tyle samo zwycięstw i 15 nokautów - taki jest dorobek Pawła Kołodzieja na zawodowych ringach. Po raz ostatni bokser z Krynicy posłał rywala na deski w sobotę. Przed własną publicznością "Harnaś" w 12. rundzie znokautował czarnoskórego reprezentanta Francji, Parfaita Amougui Amougou.

Do momentu przerwania pojedynku Kołodziej prowadził na kartach punktowych trzech sędziów. Tym samym po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata federacji WBF w wadze junior ciężkiej.

- Wiem, że kibice po moich ostatnich występach oczekują kolejnego nokautu. Postaram się nie zawieść - mówił jeszcze przed walką Kołodziej. Jak widać, słowa dotrzymał.

Ostatnia sobota była dla niego dniem wyjątkowym. Walczył w swojej rodzinnej Krynicy. Od początku do końca mógł liczyć na gorący doping (wśród kibiców miał wielu kolegów). - Dzisiaj dali mi niesamowitego kopa. Jestem zmobilizowany do dalszej ambitnej pracy - mówił już po walce sam zainteresowany.
Przez wszystkie rundy Kołodziej kontrolował starcie.

Po trzech ostatnich efektownych wygranych kibice w Krynicy liczyli na szybkie zwycięstwo. Amougou pokazał jednak, że nie zamierza paść przed Polakiem na kolana. Decydujący moment nadszedł dopiero w 12. rundzie. Kołodziej - jak mówił - na ostatnią rundę wyszedł niesamowicie zmotywowany.

W pewnym momencie "Harnaś" po lewym prostym wykonał długi prawy cios, po którym czarnoskóry rywal omal nie padł na deski. Kołodziej tylko na to czekał. Po chwili prawym krzyżowym przewrócił przeciwnika.
- Mistrz, mistrz Kołodziej - krzyknęła cała hala. Na sekundy przed końcem starcia sędzia ogłosił zwycięstwo Kołodzieja.
Po zakończeniu pojedynku bokser przyznał, że walka w jego rodzinnym mieście była dodatkowym obciążeniem psychicznym. - Powiem szczerze, że byłem dziwnie spięty - nie ukrywał wychodząc z hali.

Jak zapewniał pięściarz, o kolejne zwycięstwo nie było łatwo. - Miałem bardzo mocno bijącego rywala. Wiedziałem o tym, że nie mogę wdawać się w żadne wymiany ciosów - analizował.
Sobotni pojedynek był dla niego jedynie przystankiem w drodze do wielkich celów. Za dwa lata zamierza być mistrzem świata jednej z najbardziej prestiżowych federacji.

- Taki mam cel i zrobię wszystko, żeby go zrealizować - 26-letni bokser nie owijał w bawełnę. W podobnym tonie wypowiadał się świetnie znający Kołodzieja, dwukrotny mistrz olimpijski, Jerzy Kulej.
- Pierwszy o tym mówiłem. Takie jest założenie. Paweł za dwa lata ma być mistrzem świata - przyznawał w sobotni wieczór Kulej.

Legendarny bokser był pod ogromnym wrażeniem sobotniej walki Kołodzieja. Jak stwierdził, zawodnik z Krynicy świetnie wytrzymał mordercze starcie.
- Paweł ma to coś. Widział pan jak przeciwnik się przewrócił? Kołodziej potrafił (a zawodnicy w dwunastej rundzie są już na rezerwie) zadać decydujący cios. Jaka to musiała być dynamika - chwalił pochodzącego z Krynicy pięściarza.

Warunki fizyczne i silna prawa ręka - to dzięki nim, zdaniem Kuleja, Kołodziej spełni swoje marzenia. - Paweł pokazuje przecież taki klasyczny styl boksowania.
Zdaniem Kuleja, dwa lata wystarczą, żeby Kołodziej wskoczył na sam szczyt.

- Na wszystko musi przyjść pora. Przez ten okres Paweł dojrzeje - tłumaczył.
Zadowolony z kolejnej wygranej Kołodziej w sobotni późny wieczór puścił w stronę bokserskiego świata czytelny sygnał. - To był poważny krok w stronę walki o mistrzostwa świata prestiżowej federacji - wypalił.

"Harnaś" kontrakt z grupą KnockOut Promotion podpisał w 2004 roku. W dorobku ma m.in. młodzieżowe mistrzostwo świata organizacji WBC w wadze junior ciężkiej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie