Droga ta będzie miała newralgiczne znaczenie. Kierowcy jadący od strony Kielc i Warszawy nie będą już musieli tkwić korkach m.in. na al. 29 Listopada i przejeżdżać przez środek Krakowa, by dostać się na południe. Tylko właśnie dzięki połączeniu nowego i istniejącego już odcinka S7, będą mogli okrążyć miasta i dostać się szybko do autostrady A4. – Ta inwestycja będzie miała więc ponadregionalne znaczenie, ale oczywiście w dużej mierze wpłynie również na sytuację w Krakowie. Dzięki niej zmniejszą się korki w mieście – podkreślał wczoraj minister infrastruktury Andrzej Adamczyk podczas podpisania umowy z wykonawcą inwestycji.
Fizycznie, budowa nowego odcinka S7 rozpocząć ma się w 2020 roku. Wykonawca najpierw musi przygotować projekt i uzyskać wszystkie potrzebne zezwolenia.
– To będzie bardzo skomplikowana inwestycja, ponieważ nowa droga krzyżować będzie się istniejącymi ulicami czy torowiskami w mieście. Wykonawca będzie musiał tak prowadzić prace, by nie zablokować ruchu chociażby na al. Solidarności. Zgodnie z koncepcją ma nad nią powstać estakada, ale szczegóły ujęte zostaną dopiero w projekcie – wylicza Tomasz Pałasiński, dyrektor krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Tylko na terenie Krakowa powstaną – w ramach inwestycji – też nowe, ogromne węzły drogowe „Mistrzejowice” (rejon ul. Morcinka) i „Grębałów” (rejon ul. Kocmyrzowskiej). Przebudowane zostanie też linia tramwajowa do Wzgórz Krzesławickich – czasowo zostanie wyłączona z ruchu. Docelowo tramwaje mają przejeżdżać po estakadzie, nad drogą S7.
– Plan jest taki, że nowym odcinkiem S7 Kraków-Widoma kierowcy pojadą w 2023 roku – podkreśla dyrektor Pałasiński.
Koszt całej, planowanej od lat inwestycji to 1 mld 72 miliony złotych.
Na naszych łamach wielokrotnie opisywaliśmy problemy GDDKiA w wyborem jej wykonawcy. Cała procedura przetragowa trwała blisko trzy lata. Najniższą cenę - 1,02 mld zł - zaproponowała Impresa Pizzarotti. Generalna Dyrekcja uznała ją jednak za rażąco niską. Kolejna - firmy Salini Impregilo - była tylko o 5 proc. wyższa. Najpierw GDDKiA odrzuciła ofertę pierwszej, a potem także drugiej. W przypadku firmy Salini powodem było zerwanie z nią umowy na inną inwestycję (drogę S8 na odcinku Marki - Kobyłka). Odwołania od decyzji GDDKiA przeciągały sprawę. Ostatecznie Krajowa Izba Odwoławcza uwzględniła protest firmy Salini na decyzję o jej wykluczeniu. Uznała, że skoro firma buduje zakopiankę (w rejonie Rabki) i wywiązuje się z kontraktu, to niepowadzenie koło Warszawy nie ma znaczenia. I właśnie z Włochami została wczoraj podpisana umowa.
Minister Adamczyk zadeklarował jednocześnie, że w 2023 roku, gdy oddany do użytku zostanie odcinek Kraków–Widoma, gotowe powinny być też dwa pozostałe odcinki do granicy z woj. świętokrzystkim.
KONIECZNIE SPRAWDŹ: