Chrzanowskie: dzieci powodzian z Gromca jadą w góry

Magdalena Balicka
Patryk i Gabrysia Wojtarowiczowie z ulicy Kossaka  w Gromcu odliczają dni do wyjazdu na obóz
Patryk i Gabrysia Wojtarowiczowie z ulicy Kossaka w Gromcu odliczają dni do wyjazdu na obóz Magdalena Balicka
Mieszkańcy libiąskiego sołectwa piąty tydzień walczą ze skutkami powodzi. Woda wprawdzie wolno opada, ale wilgoć, pleśń i plaga robactwa ciągle się rozprzestrzeniają. Najbardziej cierpią na tym dzieci, które szybko łapią infekcje.

Libiąscy członkowie komisji do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych postanowili pomóc najbardziej poszkodowanym w powodzi. Zrzekli się tygodniowego wynagrodzenia z posiedzenia komisji, a pieniądze przekazali rodzinie Wojtarowiczów z Gromca.

- To tylko niespełna 900 zł, ale wystarczy, by dwójka ich dzieci wyjechała na obóz do Poronina - informuje Jerzy Sabuda, przewodniczący antyalkoholowej komisji. Ma nadzieję, że w jego ślady pójdą inni urzędnicy.

- Potrzeby są ogromne, a pieniądze ograniczone. Zanim powodzianie otrzymają odszkodowania, potrzebna im jest każda pomoc - zauważa Sabuda.

Czternastoletni Patryk Wojtarowicz i jego dwa lata młodsza siostrzyczka Gabrysia nie mogą się już doczekać letniego wyjazdu.

- Mamy dość patrzenia na worki z piaskiem - wyznaje otwarcie rodzeństwo. Liczą, że po powrocie do domu ślad po powodzi zniknie. - Jest upał, a my po ogrodzie brodzimy w gumiakach - żalą się dzieci.
Adam Wojtarowicz, ojciec nastolatków, czeka na odszkodowanie z gminy.

- Nie mam pojęcia, ile pieniędzy nam zwrócą. Na pewno jednak nie wystarczy na pokrycie wszystkich szkód - twierdzi pan Adam. Jego dom ma zaledwie dziesięć lat. Do dziś spłaca kredyt.
Woda już drugi raz nie miała dla niego litości.

- Po powodzi w 2001 roku rozważaliśmy przeprowadzkę - wspomina mężczyzna. Budowane wały na Wiśle rozwiały obawy. - Byliśmy przekonani, że powódź nam nie grozi. Nikt nie przypuszczał, że zawinią szkody górnicze - wspomina rozżalony mężczyzna. Tym razem woda zalała mu piwnicę, garaż i uprawy.

- Straciliśmy wszystkie ziemniaki i grządki z jarzyną - załamuje ręce mężczyzna. Żywioł całkowicie zalał drewniany dom jego teściów. Staruszkowie musieli przeprowadzić się do zięcia.

- Gdyby nie gest członków libiąskiej komisji, nasze dzieci spędziłyby wakacje w domu. Nas na wakacje nie stać - nie kryją wdzięczności Wojtarowiczowie.

Twoje dziecko też może wyjechać

Oni chcą przyjąć na wakacje dzieci powodzian:

Państwo Perkowscy z Choczewa na 10 dni przyjmą w swoim pensjonacie 10 dzieci plus opiekunowie. Zapewnione wyżywienie i atrakcje

Ilona i Daniel Roszakowie z Trąbek Wielkich chcą przyjąć dwójkę dzieci na wakacje w pierwszej połowie sierpnia

Małgorzata Skwarek z Trójmiasta przyjmie na dwa tygodnie na letni wypoczynek dwójkę lub trójkę dzieci w wieku 4-12 lat.

Agnieszka Wiczlińska z Gdańska przyjmie do swojego domu dwoje dzieci - najlepiej z jednej rodziny.
Miasto Gdynia chce w lipcu przyjąć 100 dzieci na dwutygodniowy wypoczynek.

Rodzina z Władysławowa chce przyjąć na letni wypoczynek 6-osobową rodzinę powodzian. Zapewnia pokrycie kosztów dojazdu w obie strony oraz noclegi (bez wyżywienia). Szczegółowe informacje pod numerem 32 623 95 15.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie