Dębica. 19-latek odkrył ciało współlokatora mieszkania

Paweł Chwał
Krystian Pinos trzyma w ręce rury wentylacyjne, które znajomy pana Edwarda założył w piątek na junkersie (na ścianie z tyłu). Trujące spaliny jednak zamiast do komina, rozchodziły się do łazienki
Krystian Pinos trzyma w ręce rury wentylacyjne, które znajomy pana Edwarda założył w piątek na junkersie (na ścianie z tyłu). Trujące spaliny jednak zamiast do komina, rozchodziły się do łazienki Paweł Chwał
Krystian Pinos, 19-letni uczeń technikum, zamarł, gdy otworzył drzwi łazienki. W wannie leżał niedający oznak życia 66-letni pan Edward, w mieszkaniu którego wynajmował pokój. - Był skulony, miał rozbite czoło. Próbowałem go jakimś sposobem wyciągnąć z wody, ale nie dałem rady. Był za ciężki - relacjonuje 19-latek.

Chłopak był przerażony. Natychmiast zadzwonił najpierw na pogotowie, a zaraz potem wezwał na pomoc sąsiadkę.
- Gdy tylko zobaczyłam szary odcień jego skóry nie miałam złudzeń co do tego, że z Edkiem stało się coś strasznego. Próbowaliśmy go wprawdzie jeszcze cucić, ale już nie reagował - mówi Krystyna Szerszeń, sąsiadka.

Życia Edwarda Skrzypka z Dębicy nie udało się uratować również przybyłym ratownikom pogotowia mimo blisko 40-minutowej reanimacji.
Na miejscu błyskawicznie pojawili się strażacy. Gdy zaczęli badać poziom tlenku węgla, przecierali oczy ze zdumienia.
- Wskazówka miernika skoczyła momentalnie do oporu, osiągając 1000 ppm-ów, czyli jednostek stężenia tlenku. Tymczasem bezpieczna norma dla życia człowieka to stężenie do 35. Najzwyczajniej zabrakło skali w mierniku, z czymś takim jeszcze się nie spotkałem - mówi mł. bryg. Jacek Pawłowski, rzecznik prasowy dębickiej komendy PSP. Przyznaje, że szanse na uratowanie życia tego mężczyzny były praktycznie zerowe.

Strażacy zbadali również stężenie tlenku w mieszkaniach na I i II piętrze, znajdujących się bezpośrednio nad tym, w którym doszło do tragedii. U góry było bezpiecznie.

Spieszył się na dializy
Edward Skrzypek mieszkał na parterze trzykondygnacyjnego bloku przy ulicy Leśnej w Dębicy. Z zawodu był kierowcą, ale z powodu kłopotów ze zdrowiem przebywał od kilku lat na rencie.

- Nikt złego słowa na niego nie powie - mówi o zmarłym Krystyna Szerszeń, sąsiadka 66-latka. - Do rany przyłóż - kręci głową.
Rozmawiała z nim jeszcze pół godziny przed jego tragiczną śmiercią.

- Wypił u mnie kawę, pożartowaliśmy. Spieszył się na dializy. Chodził na nie trzy razy w tygodniu - dodaje. 66-latek wrócił do swojego mieszkania o 10.30. Poszedł jeszcze do łazienki, aby wykąpać się przed pójściem do szpitala. Ponieważ długo z niej nie wychodził i nie reagował na nawoływania, do środka postanowił wejść jego 19-letni współlokator.
Krystian Pinos uczy się w Technikum Geodezyjnym w Trzcianie koło Rzeszowa. U Edwarda Skrzypka mieszkał na stancji. On sam nazywa go swoim "dalekim wujkiem".

Przerobiony junkers
Przyczyną śmierci mężczyzny był najpewniej niesprawny junkers, który znajdował się w łazience.
Jak ustaliliśmy, Edward Skrzypek w miniony piątek poprosił znajomego o pomoc w naprawieniu szwankującego piecyka. Ten wymienił m.in. rurę odprowadzającą spaliny do komina. Zrobił to najprawdopodobniej niefachowo, przez co gazy, zamiast na zewnątrz, wydostawały się wprost do łazienki.

- Przesłuchujemy świadków i zbieramy materiał dowodowy - mówi Jacek Bator z dębickiej policji. - Jeśli będą ku temu podstawy, mężczyźnie zostaną postawione zarzuty o przyczynienie się do śmierci 66-latka - mówi policjant.

Zobacz najświeższe newsy wideo z kraju i ze świata
"Gazeta Krakowska" na Youtubie, Twitterze i Google+
Artykuły, za które warto zapłacić!
Sprawdź i przeczytaj

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paulo

Ludzie kupujcie atestowane czujniki czadu najlepiej te na prad,bo z bateriami jak jest kazdy wie..Czy nawet jak sie samemu mieszka to kwota 150zl za zycie ludzie to wysoka kwota???

a
anonim

Mam to samo, dobrze że kupiłam czujnik. Był fachowiec od piecyka posprawdzał, poczyścił i mówi że sprawne wszystko tylko spółdzielnia ma niedrożne kominy.... i to jest wina... a spółdzielnia nie zrobi nic z kominami, tylko napisze na kartce z czynszem aby każdy mieszkaniec uważał na czad....

s
s

Kondolencje dla rodziny x

M
M

I takie są skutki!!! Pewnie po co iść do fachowaca, przecież będzie drogo, lepiej niech ktoś zrobi po znajomości niby taniej.

Dodaj ogłoszenie