Zuzia, Julka, Zosia - to najpopularniejsze imiona dziewczęce w Gorlickiem w minionym roku. Rzesza panów powiększyła się o liczną grupę Antosiów, Jakubów i Szymonów. Moda na obcobrzmiące imiona, nadawane czasem na fali trendu albo - co gorsza - serialu telewizyjnego, minęła. Czy bezpowrotnie? Raczej nie. Ostatnie lata to zwrot do imion z czasów naszych babć i dziadków, ale kto wie, jakie będą popularne, powiedzmy za dziesięć czy piętnaście lat?

Elżbieta Zielińska, posłanka Kukiz’15 kilka tygodni temu została mamą. Wspólnie z mężem zdecydowali, że synek będzie miał na imię Władysław Krzysztof. Niedługo po tym, jak opowiedziała o tym publicznie, musiała zacząć wyjaśniać, skąd taki pomysł.
- Tak miał na imię mój dziadek ze strony mamy, którego nigdy nie poznałam, ale wiele o nim słyszałam - wyjaśniała nam.
Był jeszcze jeden ważny argument: rodzice nie chcieli łączyć popularnego imienia z popularnym nazwiskiem, bo z własnych doświadczeń wiedzą, ile komplikacji może to przynieść w dorosłym życiu.

I tak wybór padł na Władysława. Pewnie więc w klasie będzie miał kilku Antków, Franków i Szymków. Obfitość Władków raczej mu nie grozi. Ma to swoje potwierdzenie w danych ogólnopolskich, które podało Ministerstwo Cyfryzacji. Otóż wedle statystyk, w tylko w pierwszej połowie minionego roku, w Polsce odnotowano 4612 Antosiów i tylko 73 małych Władków!

Obcobrzmiące imiona coraz rzadsze

W 2018 roku, w gorlickim Urzędzie Stanu Cywilnego Odnotowane zostały 1053 urodzenia. Rodzice w akcie urodzenia najczęściej polecali do wpisania Zuzannę - 33 razy, Julię - 31 razy, Zofię - 24 razy. Pośród chłopców najwięcej było Antosiów - 28, Jakubów - 24, Szymonów - 23. Mniejszą popularnością cieszyły się Elizy, Karoliny, Oliwie, których będziemy mieli po siedem. W przyszłych przedszkolach i szkolnych ławach zasiądzie po ośmiu Igorów, Wojtków, Filipów i Wiktorów.
- Obcobrzmiących imion jest zdecydowanie mniej niż przed laty - mówi Maria Kuźniarska-Pęczek, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Gorlicach. - Jeśli się pojawiają, to w zdecydowanej większości są to dzieci urodzone za granicą i tam przebywające - wyjaśnia.
Nie ma w Polsce żadnej sformalizowanej listy imion, obowiązują jednak zasady, których złamać nie można. Najważniejsze to, że nie można wybrać więcej niż dwóch imion dla swojej pociechy, a wybrane imię czy imiona nie mogą być nieprzyzwoite, ośmieszające.
- Takich sytuacji u nas nie było - dodaje.

By dziecko miało swojego opiekuna w niebie

Katechizm Kościoła Katolickiego określa, że imię nadane dziecku podczas chrztu, uświęca go, dlatego rodzice, chrzestni, ale też kapłan, powinni troszczyć się, by nie nadawać maluchowi imienia, które jest obce chrześcijaństwu.
- Na ogół zasada jest taka, by pociecha miała swojego patrona, opiekuna - komentuje ks. Andrzej Kluz, kapelan w gorlickim szpitalu.
Z rodzicami, którzy czekają na swoje potomstwo, spotyka się na co dzień. Czasem dopytuje, o zaplanowane imię. Nie sugeruje, nie podpowiada. Prosi jednak o rozwagę, gdy słyszy, że to na przykład rodzeństwo wybierze imię. Dzieci mają bowiem niezwykłą fantazję i chodzi o to, by jej nie ulegać, by finalnie nie skończyło się to na przykład wyborem imienia postaci z bajki czy książki. Żartobliwie dodaje, że niedawno na świat na oddziale przyszedł Andrzej.
- Pogratulowałem wyboru najfajniejszego i najlepszego imienia - śmieje się. - Poważnie już mówiąc, widoczny jest powrót do, jak my to często nazywamy, imion dawnych - dodaje.
Prawo przewiduje wprawdzie możliwość zmiany nazwiska, jak również imienia, ale jak wszystko, co związane z prawem, nie jest to takie łatwe i od ręki.
Przed laty Rada Języka Polskiego opracowała listę imion, których nadawania dzieciom rodziców narodowości polskiej i obywatelstwa polskiego się nie zaleca. Znalazły się tam między innymi Morena, Opieniek, Pacyfik, Poziomka, Tea, Merlin, Alma czy Kuba jako imię żeńskie.