Kraków. Rosną wpływy ze sprzedaży biletów na komunikację miejską. W czerwcu ponad 13 mln zł, ale to nadal bardzo mało

Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Z komunikacji miejskiej wciąż nie korzysta tyle osób, co przed pandemią
Z komunikacji miejskiej wciąż nie korzysta tyle osób, co przed pandemią oskar nowak / polska press
13,2 mln zł - tyle wyniosły wpływy ze sprzedaży biletów na komunikację miejską w Krakowie w czerwcu. W stosunku do maja i kwietnia jest postęp o kilka milionów złotych, ale to jednak wciąż ledwo ponad połowa tego, ile ze sprzedaży biletów miasto zarabiało przed pandemią koronawirusa.

FLESZ - Koronawirus w Polsce. Zachowajmy czujność i zdrowy rozsądek

Epidemia koronawirusa mocno odbiła się na kondycji miejskiego transportu publicznego. Dotyczy to każdego dużego miasta i Kraków nie jest tu wyjątkiem. W związku z początkowymi obostrzeniami koronawirusowymi, nakazem pozostawania w domu, późniejszymi ograniczeniami w korzystaniu z tramwajów i autobusów, drastycznie spadły wpływy ze sprzedaży biletów. Ludzie nie jeździli do pracy, uczniowie i studenci przeszli na zdalne nauczanie, z miasta zniknęli turyści, więc mało kto korzystał z tramwajów i autobusów.

To wszystko odbiło się na budżecie transportowym miasta, pojawiły się ograniczenia w kursowaniu, w tym wyłączenie z ruchu niektórych linii w godzinach międzyszczytowych podczas najdrastyczniejszych obostrzeń.

Wpływy z biletów wyższe o ponad 4 mln zł, ale to nadal mało

Jak mocno ucierpiała krakowska komunikacja miejska widać po kwietniowych danych dotyczących wpływu ze sprzedaży biletów – raptem 4,12 mln zł, w stosunku do 23,76 mln zł w kwietniu 2019. Trochę lepiej było w maju - 8,89 mln zł, ale to i tak o ponad 16 mln zł mniej, niż w maju rok temu.

Teraz dostępne są już dane z czerwca. Na koniec II kwartału miesięczne wpływy ze sprzedaży biletów (dotyczy to zarówno biletów jednorazowych, jak i sieciowych zakupionych właśnie w tym miesiącu) w Krakowie wyniosły 13,2 mln zł. To o ponad 4 mln zł więcej, niż w maju, ale to nadal bardzo mało. W czerwcu zeszłego roku kwota ta wynosiła 22,7 mln zł.

W czasie epidemii dzienne wpływy ze sprzedaży biletów spadły z ok. 1,5-2,5 mln zł do kilkudziesięciu tysięcy złotych lub maks 200-400 tys. zł.

Czerwiec był pierwszym pełnym miesiącem od czasu wybuchu epidemii, w którym funkcjonowaliśmy bez większości wcześniejszych koronawirusowych obostrzeń.

Na transport miejski może braknąć blisko 0,5 mln zł

- Szacujemy, że do końca roku, jak wpływy z biletów będą na takim poziomie, jak prognozujemy, czyli jesienią dojdą do 70 proc. tego, co przed pandemią, to do końca roku i tak będziemy stratni od 100 do 140 mln zł – mówił nam jakiś czas temu Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego.

Już w tegorocznym budżecie miasta na transport publiczny zaplanowany był deficyt w wysokości 300 mln zł. Jeśli spełnią się powyższe założenia, to na koniec roku dziura budżetowa w transporcie publicznym zacznie sięgać pół miliarda złotych.

Po wakacjach nie ma szans na powrót do tego, co było przed pandemią. Tramwaje na pewno nie będą kursować co pięć minut. - Komunikacja miejska nie wróci na pełne obroty, bo nie ma z czego jej utrzymywać. Chcemy, żeby tramwaje jeździły co 5 minut, jak rok temu, ale nie ma na to pieniędzy – mówi Sebastian Kowal z ZTP. Tygodniowy koszt komunikacji miejskiej przy zeszłorocznych rozkładach jazdy to ok. 13 mln zł.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
malek

Pod koniec stycznia kupiłem bilet na 3 miesiące. Następnym razem dobrze się zastanowię, czy warto.

Dodaj ogłoszenie